poniedziałek, 25 czerwca 2012

Jan Stradling "Złe kobiety"


Recenzja nr 8, Jan Stradling "Złe kobiety"

To, co inni nazywają zbrodnią, ja nazywam sprawiedliwością.
Phoolan Devi (1963-2001), "królowa bandytów", bojowniczka o wolność i polityk

Autor "Złych kobiet" zabiera nas w fascynującą podróż w czasie, podczas której poznajemy bliżej sylwetki dwudziestu dwóch słynących z bezwzględności i niepospolitego uporu niewiast, począwszy od Kleopatry VII, poprzez Marię Tudor, zwaną, nie bezpodstawnie, "Krwawą Marią", a na zmarłej w 2001 r. cytowanej przeze mnie Phoolan Devi skończywszy.

Jan Stradling pokazuje, że kobiety te były często nieszczęśliwe, okrutnie skrzywdzone przez los albo po prostu nie do końca zdrowe psychicznie. Nie stara się oczywiście w pełni usprawiedliwiać ich uczynków, w każdej z historii stara się jednak ukazać "drugą stronę medalu". Dzięki temu przynajmniej niektóre bohaterki książki, choć złe, wydają się nam mimo wszystko bardziej... ludzkie.

Każda z historii rozpoczyna się od opisu kluczowego momentu w życiu danej bohaterki. Następnie autor wraca do początku i, już chronologicznie, przytacza najważniejsze i przede wszystkim najciekawsze fakty z życia każdej opisanej przez niego "bad girl". Kleopatrę poznajemy, gdy przybywa łodzią w pobliże pałacu, w którym mieszka jej późniejszy kochanek, Juliusz Cezar. Mesalinę spotykamy tuż przed rzuceniem wyzwania najpopularniejszej prostytutce Rzymu. Jakie to wyzwanie, można się łatwo domyślić. Katarzynę II (której  Pamiętniki niedawno opisałam) tylko chwile dzielą od strącenia z tronu swego męża, cara Piotra III. Nieznana nikomu Holenderka Margaretha Zelle, dzięki egzotycznemu makijażowi i strojowi w jeden wieczór zmienia się w uwielbianą przez setki mężczyzn tajemniczą striptizerkę o pseudonimie Mata Hari. Palestynka Leila Chaled przechodzi przez bramkę bezpieczeńtwa rzymskiego lotniska i dostaje się na pokład samolotu, który następnie porywa...

Oprócz wspomnianych przeze mnie przedstawicielek płci pięknej, możemy przeczytać m.in. o celtyckiej królowej Budyce, która stając na czele wielu zjednoczonych we wspólnym celu plemion, nie bała się podjąć walki z oddziałami rzymskiego dowódcy Swetoniusza. Poznajemy Elżbietę Batory (krewną Stefana Batorego), słynącą z tego, że na upływający czas i więdnącą urodę znalazła wyjątkowy specyfik, krew zabitych wcześniej z jej rozkazu młodych dziewic. Innymi opisanymi w publikacji kobietami są: była niewolnica a następnie towarzyszka życia Cortesa, Malinali, okrutna królowa Madagaskaru Ranavalona, Shi Xianggu (kobieta pirat), dzieciobójczyni Mary Ann Cotton, "Smocza Cesarzowa" Cixi, Belle Starr (czyli Jesse James w spódnicy), międzynarodowa oszustka Chicago May, czy partnerka Mao Zedonga- Pani Mao i jeszcze kilka innych, o których więcej dowiedzieć się można sięgając po omawianą przeze mnie pozycję. 

Książka nie jest wolna od kilku błędów (głównie chodzi o błędne daty, jest też pomyłka dotycząca miejsca wydarzeń), na szczęście zostały one wyłapane, a sprostowania umieszczone w przypisach. W tym miejscu chciałabym też napisać, że nieco odstrasza czcionka, którą napisane są tytuły i śródtytuły. Ja na szczęście dość szybko się do nich przyzwyczaiłam i nie sprawiało mi to kłopotu (być może ćwiczenia z paleografii, na których musiałam rozszyfrowywać przeróżnej maści pisma, nie poszły na marne) ale zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób może być to uciążliwe. Średnio przemówiła do mnie też taka, a nie inna okładka, kojarząca mi się z sensacyjnymi książkami dodawanymi do brukowców (chyba, że taki był właśnie zamysł wydawcy). Moim zdaniem nie pasuje do tego, co jest w środku, zarówno do wspomnianej czcionki pojawiającej się w tytułach, jak i do jakości ilustracji oraz samego papieru użytego do druku. Kupując książkę przez internet spodziewałam się najtańszego, szarawego papieru i niewielkiej ilości ilustracji. 

Publikację polecam wszystkim, którzy lubią zapoznawać się z historiami nietypowych, wyjątkowych jednostek i z motywami, jakie nimi kierowały. Można z niej dowiedzieć się też wielu ciekawostek, choćby tego, że podczas II wojny światowej niemieccy żołnierze w jednym z pałaców należących niegdyś do Katarzyny Wielkiej natrafili na malowidła, rzeźby i meble ozdobione motywami erotycznymi, a znana z brytyjskiego serialu Doctor Who dzika wojowniczka Leela swoje imię zawdzięcza Leili Chaled. 

Jan Stradling, "Złe kobiety", tłumaczenie: Katarzyna Bażyńska-Chojnacka, Piotr Chojnacki, redakcja: Elżbieta Olczak, Demart SA, Warszawa 2010 

6 komentarzy:

  1. Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do tego typu literatury ... ale kto wie ... może :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto sięgnąć po coś nowego. W najgorszym wypadku po prostu utwierdzisz się w swoim zdaniu. A może akurat to Cię zainteresuje. :-) Mnie już kilkoro znajomych namawia na fantastykę. :-)

      Usuń
  2. O ile nie przepadam za literatura historyczną, o tyle ta pozycja wydaje mi się ciekawa. Zawsze od faktów dostępnych w podręczniku historii, wolałam ploteczki z życia codziennego wielkich postaci i bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Naprawdę polecam tę książkę. Na pewno nie jest nudna. :-)

      Usuń
  3. Książka zapowiada się bardzo interesująco. Z przyjemnością do niej zajrzę.
    Ps. Kto by pomyślał, że paleografia może się jeszcze do czegoś przydać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Również nie spodziewałam się, że paleografia kiedyś jeszcze mi się przyda, hehe :-)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...