wtorek, 12 czerwca 2012

Pamiętniki cesarzowej Katarzyny II przez nią samą spisane


Recenzja nr 2
Oko w oko z Wielką Imperatorową

Cesarzowej Katarzyny II nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Bezwzględna i nieustępliwa imperatorowa rosyjska, inicjatorka rozbioru Rzeczypospolitej, słynąca nie tylko z bujnego temperamentu ale także z niebywałej inteligencji (była autorką szeregu tekstów a korespondowała m.in. z Wolterem).

Księżna Zofia Augusta Anhalt-Zerbst (imię Katarzyna przyjęła dopiero po przejściu na prawosławie) urodziła się w 1729 r. w Szczecinie. W 1745 r. wyszła za księcia Piotra Ulryka, późniejszego cara Piotra III. W kilka miesięcy po objęciu rządów przez jej męża doszło do zamachu stanu a sam car został zamordowany. Tym sposobem w 1762 r. została władczynią Rosji. Rządziła nią do śmierci w 1796.


Do czytania Pamiętników zasiadłam z dużym zapałem. Wcześniej znana mi była biografia carycy autorstwa prof. Władysława A. Serczyka (z którym zresztą miałam zaszczyt mieć wykłady na studiach). To właśnie on jest autorem wstępu do omawianej tutaj pozycji.

Wspomnienia Katarzyny Wielkiej obejmują lata 1744-1759. Czytając je mamy możliwość poznać okoliczności jej przybycia do Rosji, dzieli się też swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi atmosfery panującej na dworze carowej Elżbiety oraz uwagami na temat najbliższych jej osób (przeważnie nie są one pozytywne, choć oczywiście są wyjątki). Nie sposób tu nie zgodzić się ze słowami prof. Serczyka, który pisze, że "nie możemy pozbyć się wrażenia, iż mamy do czynienia nie tyle z autobiografią, ile ze wstępem do niej, z góry zaplanowanym, ułożonym, gdzie niemal każde słowo ma swoją wagę i znaczenie. Wydaje się także, iż carowa zdawała sobie sprawę z tego, że pisze dla przyszłych pokoleń". 

Trudno mi jednoznacznie ocenić tę pozycję. Z jednej strony nie można autorce odmówić umiejętności ciekawego opisywania poszczególnych wydarzeń. Nie ukrywam, że Pamiętniki czytało mi się dobrze, szybko i... przyjemnie. Niestety, wybielanie siebie aż raziło. Ciągle miałam do czynienia z kontrastowym zestawieniem jej osoby z krytykowanym małżonkiem i jego świtą. Zdaję sobie sprawę, że przedstawiała wszystko ze swojej perspektywy, ale odrobina zdrowego samokrytycyzmu by się przydała (wiem, nie powinnam tego oczekiwać po Wielkiej Imperatorowej). Tak czy inaczej uważam, że warto zapoznać się z jej wspomnieniami i na pewno jeszcze do nich kiedyś wrócę.

"Pamiętniki cesarzowej Katarzyny II przez nią samą spisane", tłumaczenie: Eugenia Siemaszkiewicz, wstęp: Władysław A. Serczyk, Iskry, Warszawa 1990

12 komentarzy:

  1. Nie będę ukrywać, że postać Wielkiej Imperatorowej jest dla mnie w pewien sposób fascynująca. Młode lata miała niezbyt szczęśliwe (nieudane małżeństwo, nieprzychylna teściowa), ale znalazła w sobie dość sił by dokonać przewrotu. Objęła władzę w obcym dla siebie kraju (była w końcu Niemką) i uczyniła z niego mocarstwo; wśród zachodnich filozofów miała opinię oświeconej monarchini, tymczasem prowadziła rządy totalitarne i okrutne.

    Coś bym o niej z chęcią poczytała, chociaż wspomniany brak samokrytycyzmu autorki troszkę zniechęca ;) Ale biografia autorstwa pana Serczyka mnie zaciekawiła. Możesz napisać o niej coś więcej? ;) Może być w komentarzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że jej postać jest fascynująca. Brak samokrytycyzmu da się "przeżyć", przyznam, że było to dla mnie w pewien sposób zabawne, nie raz uśmiechałam się pod nosem z tego właśnie powodu. :)

      Książkę pana Serczyka czytałam dość dawno. Było to w okresie, gdy miałam z nim wykłady na uczelni (2006 rok). Pamiętam, że zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nie ukrywam, że biografie to mój ulubiony rodzaj książek a dodatkowo znałam autora, dlatego może nie jestem obiektywna w ocenie. Cóż więcej mogę napisać? Na pewno nie jest to typowa nudna lektura historyczna (a musiałam czytać i takie, dlatego mam porównanie). Z tego wszystkiego nabrałam ochoty na przeczytanie jej raz jeszcze. Może wtedy napiszę coś więcej, sama jestem ciekawa, jak ją odbiorę po tych 6 latach, które minęły. :-)

      Tak trochę jeszcze w temacie Katarzyny II. Ostatnio kupiłam książkę "Złe kobiety", w której jest też rozdział o niej. Właśnie czekam na przesyłkę. Na pewno napiszę o niej na blogu.

      Pozdrowienia :-)

      Usuń
  2. Dokładnie - może trochę więcej o samej książce?:)
    Ale to tylko drobny mankament, życzę powodzenia i na pewno będę zaglądać tu częściej.

    Zapraszam również do mnie i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. :-) Na razie dopiero się rozkręcam, szukam swojego stylu. Sama nie wiem, jak wiele napisać, żeby nie przedobrzyć w drugą stronę. :-)

      Pozdrawiam serdecznie i oczywiście będę zaglądać do Ciebie. :-)

      Usuń
  3. Okres cesarzowej Katarzyny jets najbardziej fascynującym okresem w dziejak Rosji, tymbardziej ,że nie pochodziła ona bezpośrednio z linii władców. Jako feminiska uwielbiam czytać o silnych i wyjątkowych kobietach. Pozdrawiam , witaj ba blogosferze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. :-) Piszesz, że lubisz czytać o silnych, wyjątkowych kobietach. Być może zainteresuje Cię książka "Złe kobiety", na razie niestety nie mogę o niej napisać nic więcej bo dopiero ją kupiłam i czekam na przesyłkę. Opisane są w niej m.in. Messalina, Kleopatra, Elżbieta Batory, Katarzyna II.

      Usuń
  4. Jeżeli ktoś lubi krwawe smaczki z historii Rosji, to bardzo polecam "Królobójców" W. Gąsiorowskiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za informację, nie słyszałam wcześniej o tej pozycji, na pewno po nią sięgnę. Pozdrowienia! :-)

      Usuń
  5. Też interesuję się pamiętnikarstwem rosyjskim, ale tej pozycji jeszcze nie miałam okazji przeczytać. Przyznam, że Twoja recenzja mnie do niej przekonała. A jeśli chodzi o pamiętniki carskie, to zdecydowanie NIE polecam pamiętnika Mikołaja II :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło spotkać kogoś interesującego się historią. :-) A pamiętnika Mikołaja II nie czytałam, dlaczego nie polecasz? Jest po prostu nudny, czy z jakiegoś innego powodu? Tak z ciekawości pytam. :-) Również serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  6. No, no rozkręca się Pani, Pani Doroto:-)Gratuluję "lekkiego pióra". Jestem przekonana, że sam prof. Serczyk (też go znam)byłby zadowolony z takiej recenzji.Powodzenia przy pisaniu kolejnych:-) Pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za przemiły komentarz. Również pozdrawiam! :-)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...