wtorek, 31 lipca 2012

"Z książką na walizkach" - spotkanie z Pawłem Wakułą



Wczoraj opublikowałam na blogu relację ze spotkania z Januszem Korylem, dziś postanowiłam umieścić podobny wpis.

„Z książką na walizkach” to cykl spotkań pisarzy z młodymi czytelnikami. W ramach tego organizowanego już po raz szósty wydarzenia, 15 czerwca Gminna Biblioteka Publiczna w Czudcu miała zaszczyt gościć Pawła Wakułę, rysownika i autora książek, który nie tylko opowiadał o swoich publikacjach, ale również rysował i odpowiadał na pytania dotyczące swojej pracy.

poniedziałek, 30 lipca 2012

Spotkanie autorskie z Januszem Korylem


W ramach organizowanego na stronie zbrodniawbibliotece.pl konkursu na relację ze spotkania autorskiego z pisarzem tworzącym kryminały, postanowiłam na chwilę jeszcze powrócić do twórczości autora „Snów".

Dnia 15 maja 2012 r. w murach Gminnej Biblioteki Publicznej w Czudcu odbyło się spotkanie z pochodzącym z Podkarpacia poetą i prozaikiem Januszem Korylem, w którym obok znamienitego gościa i p. Haliny Żurawskiej (przedstawicielki wydawnictwa Dreams, z którym współpracuje pan Janusz), uczestniczyła dyrektor Biblioteki p. Elżbieta Kocurek (organizatorka wydarzenia) oraz młodzież z czudeckiego liceum.

sobota, 28 lipca 2012

M.C. Beaton "Agatha Raisin i ciasto śmierci"


Recenzja nr 14
Średnio strawne ciasto Agathy

Ostatnio coraz częściej zaczytuję się w kryminałach. Gdy więc natrafiłam na informację, że wraz z dwutygonikiem "Party" w cenie 5 zł będzie można dostać pierwszy z 11 tomów kryminalnej serii, udałam się do najbliższego kiosku, aby nabyć książkę.

Autorka cyklu powieści nie była mi wcześniej znana. Marion McChesney (tak brzmi jej prawdziwe imię i nazwisko) urodziła się w 1936 r. w Glasgow, w Szkocji. Pracowała m.in. jako krytyk teatralny oraz redaktor. Część powieści (m.in. serie romansów historycznych "Travelling Matchmaker" oraz "Daughters of Mannerling") wydała pod swoim nazwiskiem, inne pod różnymi pseudonimami.

czwartek, 26 lipca 2012

Maria Krüger "Godzina pąsowej róży"


Recenzja nr 13, Maria Kruger "Godzina pąsowej róży"

Od dzieciństwa uwielbiam wszelkie książki i filmy opowiadające o podróżach w czasie (a dokładnie w przeszłość, te w przyszłość mnie jakoś nie interesują, może dlatego zostałam historykiem). Lubię je dlatego, że sama chciałabym móc tak podróżować (oczywiście pod warunkiem, że w każdej chwili będę mogła wrócić do teraźniejszości). Kiedyś, gdzieś pod koniec szkoły podstawowej (tej 8-klasowej jeszcze) któraś z koleżanek podczas rozmowy poleciła mi "Godzinę pąsowej róży". Jej autorka była mi już znana z książek "Karolcia" i "Witaj, Karolciu", które bardzo mi się podobały. Wkrótce potem udało mi się nabyć książkę w antykwariacie. Od tamtej pory czytałam ją już wiele razy. Ostatnio w ramach jednego z wyzwań czytelniczych.

Maria Krüger (1904-1999) była autorką powieści dla dzieci i młodzieży oraz dziennikarką, a z zawodu ekonomistką. Jej debiut miał miejsce w 1928 r. w "Płomyczku”. Podczas wojny współpracowała z grupą "Epoka" oraz uczestniczyła w powstaniu warszawskim. Po jej zakońceniu kontynuowała publikowanie w czasopismach, m.in. takich jak  "Świerszczyk” i „Płomyk”. Pisała też teksty do znanej telewizyjnej audycji "Miś z okienka". Napisała m.in. powieści: "Szkoła narzeczonych", "Karolcia", "Godzina pąsowej róży" i "Witaj, Karolciu".

niedziela, 22 lipca 2012

Jacek Piekara "Alicja"

Recenzja nr 12, Jacek Piekara "Alicja"

Mój mąż jest fanem powieści fantasy. Od czasu do czasu rzucam więc okiem na okładki książek, które czyta, ale nic poza tym, ponieważ wolę inne gatunki literatury. I tak na jego biurku pojawiła się kolejna przyniesiona z biblioteki książka. Spojrzałam na okładkę. Zza rozbitego lustra, czy po prostu zwykłej szyby spoglądała na mnie dziewczynka, może nastolatka. Jej wzrok był tajemniczy i nieco niepokojący. Widać było jedynie kawałek jej twarzy, reszta postaci chowała się za trzymanym oburącz przedmiotem. Sądząc po tytule, miała na imię Alicja. Zupełnie tak, jak znana mi bohaterka powieści Lewisa Carolla.

Wiem, wiem, nie powinno się osądzać książki po okładce, słyszymy to od czasów dzieciństwa. Nie napiszę oczywiście, że skreślam z góry książkę, której okładka jest dla mnie nieciekawa. W swoim życiu przeczytałam wiele pozycji, które miały ją szaroburą, nudną lub nawet... nie miały jej wcale, bo były już tak zniszczone i stare. Jednak często jest tak, że to właśnie okładka mnie zaintryguje i przyciągnie. Cóż, nie jestem chyba jedyną taką osobą. Specjaliści od marketingu mogliby napisać całe rozprawy na temat, jak pierwsze wrażenie decyduje o tym, czy coś kupujemy, czy też nie. Tymi dywagacjami odbiegłam od tematu. Skończyłam na tym, że to właśnie okładka sprawiła, że książkę zapamiętałam. I nie tylko zapamiętałam, ale zapragnęłam ją przeczytać. Co więcej, porzuciłam dla niej zaczętego wcześniej Cejrowskiego (stwierdziłam, że przyjdzie na niego czas, wszak Gringo czytałam już kilka lat temu i może spokojnie sobie poczekać na regale).

czwartek, 19 lipca 2012

Olle Lönnaeus "Pokuta"


Recenzja nr 11
Pokuta, która trwa całe życie


Prędzej czy później każdego z nas dopadnie przeszłość.

Jakiś czas temu świat oszalał na punkcie kryminałów rodem ze Skandynawii. Już dawno obiły mi się o uszy takie nazwiska jak Stieg Larsson czy Jo Nesbø, jednak jakoś tak się złożyło, że nie przeczytałam ani jednej skandynawskiej powieści kryminalnej. I pewnie nic by się nie zmieniło, gdybym nie natrafiła na kolejne przeceny książek. Ze względu na mocno ograniczony budżet sporadycznie pozwalam sobie na kupowanie ich w typowych dla nich cenach, prawie zawsze korzystam z przecen w księgarniach lub buszuję po antykwariatach i znanym portalu aukcyjnym. Często jest tak, że kupuję książkę zupełnie przypadkowo. Tak właśnie było z Pokutą. Od niedawna lubię kryminały, a cena 5 zł przekonała mnie do zakupu.

Urodzony w 1957 r. Olle Lönnaeus to szwedzki dziennikarz i autor, nazywany kolejnym Stiegiem Larssonem (mam nadzieję, że kiedyś będę mogła ustosunkować się do tego określenia). Przez 20 lat pracował dla czasopisma Sydsvenska Dagbladet, gdzie zajmował się opisywaniem sytuacji politycznej w Europie oraz na Bliskim Wschodzie. Zarówno za swoją dziennikarską pracę, jak i dokonania w dziedzinie literatury zdobył wiele prestiżowych nagród. Pokuta to jego debiutancka powieść, za którą otrzymał nagrodę Szwedzkiej Akademii Pisarzy Kryminałów.

piątek, 13 lipca 2012

Ewa Bagłaj "Słoneczna dziewczyna. Opowieść o Klementynie Sołonowicz-Olbrychskiej"


Recenzja nr 10
Naprawdę słoneczna dziewczyna


Myślę, że to właśnie siła charakteru, siła moralna, jest największym bogactwem człowieka i czyni szczęśliwym jego życie, a także życie innych ludzi.
Klementyna Sołonowicz-Olbrychska

Przed sięgnięciem po recenzowaną pozycję, osoba Klementyny Sołonowicz-Olbrychskiej nie była mi znana. Wprawdzie obiło mi się o uszy, że matka Daniela Olbrychskiego miała coś wspólnego z teatrem, jednak poza tym nie wiedziałam o niej nic więcej. I pewnie nic by się nie zmieniło, gdybym przypadkiem nie trafiła na tę książkę. Nie ukrywam, że skusiła mnie przede wszystkim cena (przeceniona została na 2 zł). 

Ewa Bagłaj urodziła się w 1980 r. Jest absolwentką polonistyki (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie) i dziennikarstwa (Uniwersytet Warszawski). Ma na swoim koncie powieści dla młodzieży "Broszka" i "Dublerka" (obie opowiadają o losach dziewczyny, której pasją są konie i jeździectwo). Autorka współpracuje z  Fundacją Viva! - Akcja dla Zwierząt. Walczy w obronie praw zwierząt, głównie koni.

piątek, 6 lipca 2012

Leszek C. Strzeszewski "Elvis"

Recenzja nr 9,
Ameryka miała wielu prezydentów, ale tylko jednego króla
(recenzja książki "Elvis" Leszka C. Strzeszewskiego)

W maju tego 2012 r. minęło dokładnie 20 lat od chwili, w której zostałam wielbicielką Elvisa Presleya. Z tej też okazji postanowiłam powrócić do swoich pierwszych biografii tego muzyka. Jedną z nich jest zakupiona u schyłku lat 90-tych książka autorstwa Leszka C. Strzeszewskiego.

Pamiętam, że pierwszy raz znalazłam ją w bibliotece, przeczytałam "od deski do deski" w kilka godzin i ogromnie żałowałam, że muszę się z nią pożegnać. Wszystkim wiadomo, że ponad dekadę temu rzeczywistość wyglądała trochę inaczej. Nie wiedziałam nic o aukcjach internetowych czy forach, na których mogłabym pytać o sposoby zdobycia książki. Nie miałam nawet komputera. Musiały mi wystarczyć rzeszowskie antykwariaty. Pewnego dnia w jednym z nich zobaczyłam ją na półce. Moja radość była ogromna, tym bardziej, że zapłaciłam za nią śmieszną kwotę 3 złotych. Teraz miałam już Elvisa na własność. Mogłam z dumą prezentować książkę na swoim biurku (obok innych zdobyczy) i w każdej chwili do niej zaglądać.

czwartek, 5 lipca 2012

Pierwsze sukcesy


Zanim umieszczę kolejną recenzję, chciałabym podzielić się moją radością z pierwszych (małych, ale dla mnie bardzo ważnych) sukcesów. Recenzja książki "Złe kobiety" została wyróżniona przez portal nakanapie.pl. Nie jest dla mnie istotne to, że nie załapałam się na nagrody książkowe (choć miło byłoby je zdobyć), przede wszystkim liczy się dla mnie to, że zostałam zauważona. :-) Tego samego dnia ten sam portal wybrał mnie do zrecenzowania książki "Eksterminator" Krzysztofa Wytrykowskiego. Lubię powieści historyczne, także takie, w których fikcja miesza się z rzeczywistymi wydarzeniami, lubię też kryminały. Dlatego właśnie zgłosiłam się do zrecenzowania tej powieści. Cieszę się, że spośród innych chętnych wybrano właśnie mnie! :-)

Wkrótce też będę mogła pochwalić się moimi kolejnymi artykułami w "Kwartalniku Czudeckim". Jak tylko zdobędę czasopismo, odnośniki do nich umieszczę na blogu. Na razie można przeczytać mój pierwszy artykuł dla tego periodyku, mianowicie "XV Dzień Judaizmu" (nie mam skanera, więc poradziłam sobie w inny sposób). Następne dotyczą spotkań autorskich z Januszem Korylem oraz Pawłem Wakułą (częściowo pokrywają się z recenzjami ich książek, które umieściłam jakiś czas temu).

Wszystkim zaglądającym na mojego bloga, a także na fanpage'a na facebooku bardzo dziękuję. Pozdrawiam Was serdecznie i do poczytania! :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...