czwartek, 19 lipca 2012

Olle Lönnaeus "Pokuta"


Recenzja nr 11
Pokuta, która trwa całe życie


Prędzej czy później każdego z nas dopadnie przeszłość.

Jakiś czas temu świat oszalał na punkcie kryminałów rodem ze Skandynawii. Już dawno obiły mi się o uszy takie nazwiska jak Stieg Larsson czy Jo Nesbø, jednak jakoś tak się złożyło, że nie przeczytałam ani jednej skandynawskiej powieści kryminalnej. I pewnie nic by się nie zmieniło, gdybym nie natrafiła na kolejne przeceny książek. Ze względu na mocno ograniczony budżet sporadycznie pozwalam sobie na kupowanie ich w typowych dla nich cenach, prawie zawsze korzystam z przecen w księgarniach lub buszuję po antykwariatach i znanym portalu aukcyjnym. Często jest tak, że kupuję książkę zupełnie przypadkowo. Tak właśnie było z Pokutą. Od niedawna lubię kryminały, a cena 5 zł przekonała mnie do zakupu.

Urodzony w 1957 r. Olle Lönnaeus to szwedzki dziennikarz i autor, nazywany kolejnym Stiegiem Larssonem (mam nadzieję, że kiedyś będę mogła ustosunkować się do tego określenia). Przez 20 lat pracował dla czasopisma Sydsvenska Dagbladet, gdzie zajmował się opisywaniem sytuacji politycznej w Europie oraz na Bliskim Wschodzie. Zarówno za swoją dziennikarską pracę, jak i dokonania w dziedzinie literatury zdobył wiele prestiżowych nagród. Pokuta to jego debiutancka powieść, za którą otrzymał nagrodę Szwedzkiej Akademii Pisarzy Kryminałów.

Tomelilla to niewielkie miasteczko leżące na południu Szwecji. Nie różni się ono od wielu innych, podobnych do niego miejscowości. Pewnej nocy dochodzi w nim do zabójstwa, którego ofiarami jest para staruszków, Herman i Signe Jönssonowie. Przed ich śmiercią wśród mieszkańców Tomelilla krążyła informacja, że wygrali oni sporą sumę pieniędzy na pewnej loterii i właśnie na tym fakcie skupiają się początkowo osoby prowadzące śledztwo. Czołowe miejsca na liście podejrzanych zajmują dwie osoby: ich biologiczny syn, Klas oraz przygarnięty przez nich wiele lat temu Konrad, obecnie ponad 40-letni mężczyzna, który z miasteczka wyprowadził się (a raczej uciekł) kilkadziesiąt lat temu i od dawna nie miał kontaktu zarówno ze swoim przybranym bratem, jak i opiekunami. Powrót do rodzinnej miejscowości staje się dla Konrada ciężkim przeżyciem. Musi zmierzyć się nie tylko z podejrzeniami o morderstwo, ale przede wszystkim ze swoimi wspomnieniami, w których obecna jest jego matka, tajemnicza Agnes Stankiewicz, polska imigrantka. Pamięta ją jak przez mgłę, ostatni raz widział ją, gdy miał kilka lat. Potem zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Czy uda mu się dotrzeć do prawdy zarówno o niej, jak i o śmierci swoich przybranych rodziców? Czy zabójca staruszków kierował się chęcią zdobycia fortuny pochodzącej z loterii? A może kierowały nim zupełnie inne pobudki?

Tak, jak napisałam na początku, lektura Pokuty jest moim pierwszym spotkaniem ze skandynawskimi kryminałami. Nie jestem w stanie więc porównać jej z innymi, nie mogę też ocenić, czy nazwanie jej autora następcą Larssona jest zasadne, czy też nie. Nie wiem więc, czy recenzja ta będzie przydatna dla znawców gatunku. Moja przygoda z kryminałami zaczęła się dość niedawno, więc coś, co dla mnie zaskakujące, dla wspomnianego znawcy może być oklepane i mało ciekawe. Mnie jednak akcja powieści wciągnęła już od samego początku. Jej klimat udzielił mi się bardzo mocno i nawet teraz, po zakończeniu czytania, świat wykreowany przez Lönnaeusa jest jeszcze obecny w moich myślach. Do ostatnich kartek autor trzyma czytelnika w napięciu. Rozwiązanie zagadki było dla mnie kompletnym zaskoczeniem, a zabójcą okazał się człowiek, którego o to nie podejrzewałam.

Nie mam żadnych zastrzeżeń do strony technicznej książki, może poza kilkoma literówkami. Przekład Ewy Wojciechowskiej także jest bez zarzutu. Duży plus za kilka krótkich, nie przegadanych objaśnień w przypisach dotyczących skandynawskich realiów (coś, co jest oczywiste dla Szweda, nie musi być takie dla Polaka). 

Nie mogę z całą pewnością napisać, że powieść polecam fanom skandynawskich kryminałów, ponieważ jak już kilka razy wspomniałam, sama nie mam w nich rozeznania. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła wypowiedzieć się na ten temat szerzej, ponieważ po przeczytaniu Pokuty chciałabym się zapoznać przynajmniej z kilkoma książkami w podobnym do niej klimacie.

Olle Lönnaeus "Pokuta", przekład: Ewa Wojciechowska, Wydawnictwo REA, Warszawa 2011

P.S. Znawców gatunku bardzo proszę o napisanie mi w komentarzach, jakie skandynawskie kryminały mi polecają. Będę za to ogromnie wdzięczna. :)

Baza recenzji Syndykatu ZwB

22 komentarze:

  1. Jestem po Larssonie, a mnie przekonałaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz. Tak, jak napisałam, są to wrażenia osoby, która nie jest znawcą tego gatunku. :) Po sieci krążą dość skrajne opinie o tej książce.

      Usuń
    2. Zrobiła się dosyc "modna", warto wyrobic sobie własne zdanie:)

      Usuń
  2. Książka zapowiada się ciekawie. Dopiszę ją do swojej listy skandynawskich kryminałów. :) A jeśli rzeczywiście interesuje Cię ten gatunek, to najlepiej zacznij od mistrza Larssona :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :) Zacznę chyba od serii "Millennium". :)

      Usuń
  3. Tak, polecam trylogię Millenium. Równie dobrym autorem skandynawskich kryminałów, okazał się dla mnie niedawno Henning Mankell. Spotkałam się z jego książką przy okazji blogowej wygrywajki. Lektura "Piątej kobiety" była dla mnie przyjemnie spędzonym czasem i dobrze rozpoczętą przygodą z tym gatunkiem.

    A co do "Pokuty", to jak zdążyłaś zauważyć, mamy co do niej odmienne odczucia, ale nikomu nie narzucam swojego punktu widzenia.
    Cieszę się, że wyniosłaś z tej lektury coś pozytywnego.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za obszerny komentarz. Ja również nie narzucam innym swoich odczuć, co więcej, podkreślam na każdym kroku, że nie jestem znawcą gatunku. Tak, czy inaczej - mi się podobała. :)

      Usuń
    2. A tak w ogóle to nieźle się zgrałyśmy z opublikowaniem recenzji "Pokuty". Z tego, co zdążyłam zauważyć, dzieliło nas raptem kilka minut. :D

      Usuń
  4. Larsson okazał się dla mnie przereklamowany, natomiast ze skandynawskich autorów jak najbardziej przypadła mi do gustu C. Lackberg, więc jak spotkam i ta książkę to nie wykluczam że chętnie ja przeczytam, żeby mieć porównanie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz to kolejny dowód na to, że to, co dla jednego ciekawe i pasjonujące, dla innego może być przeciętne lub nawet nudne. No nic, żeby wyrobić sobie własne zdanie, muszę sięgnąć chociaż po kilka autorów tego gatunku. Pozdrowienia :-)

      Usuń
  5. Ja na kryminałach znam się średnio. Na skandynawskich wcale. Właśnie przeczytałam pierwszy tom Trylogii Larssona i mogę Ci polecić. Książka nie jest tak doskonała moim zdaniem, jak można by sądzić po jej popularności, ale jest bardzo dobra i trzyma w napięciu. :)

    "Pokuty" nie znam, ale bardzo mnie zachęciła ta książka. Po pierwsze tematyką. Po drugie Twoja recenzja też jet bardzo przekonująca. W kryminałach cenią sobie element zaskoczenia i napięcie, wiec myślę, że to będzie dobra lektura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, że podczas tworzenia recenzji nie jest mi obca obawa, że zachęcę kogoś do przeczytania książki, która mu się nie spodoba. Stwierdziłam jednak, że takie ryzyko będzie istniało zawsze. Z mojej strony mogę tylko zapewnić, że moja opinia jest szczera, nie kierowała mną myśl przypodobania się wydawcy, czy też pisarzowi (zresztą ani jeden, ani drugi nie wie zapewne o istnieniu tego bloga). Czekam więc na Twoją opinię, jaka by nie była. :)

      Usuń
  6. Lubię skandynawską literaturę. Co do Pokuty spotkałam się zarówno z bardzo pozytywnymi, jak i negatywnymi opiniami. Na razie zatem nie zamierzam po nią sięgać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Kryminały skandynawskie... Nie znam się za bardzo na nich. Larsson leży na razie na półce, jeszcze nie ruszany. Sama uwielbiam Wagnera. Niemiec, którego kryminały toczą się w Finlandii. O nich mogę trochę mówić:)
    "Pokutę" zaraz sobie zapiszę. Po Twojej recenzji myślę, że dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napiszę więcej, niż w poprzednim komentarzu, skierowanym do Nati. :-) Ja zapiszę sobie Wagnera. :)

      Usuń
  8. Nie przepadam za kryminałami,więc raczej nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście rozumiem. ;) Trudno byłoby przeczytać wszystkie książki recenzowane na obserwowanych blogach. :D Nawet te, które nas interesują często muszą czekać grzecznie w kolejce. :-)

      Usuń
  9. Mam z tą książką złe wspomnienia. ;D Tzn. kupiłam ja trzy razy i za każdym razem musiałam komuś oddać ;D mam zamiar kupić ja znowu za tydzień i oby nikt mi nie zabrał. ;P
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie trzymam kciuki za zatrzymanie książki w rękach i jej przeczytanie. Oczywiście po wszystkim chętnie poznam Twoją opinię o niej (reszta, jak wyżej - w komentarzach skierowanych do Nati i Mery). :-)

      Usuń
  10. Też nabyłam tę książkę za 5 zł :) Skandynawskie kryminały bardzo lubię, więc nie mogłam przejść obojętnie obok "Pokuty". Polecam Ci książki Henninga Mankella, moim zdaniem są świetne, ciekawe ale z dużą dawką realizmu w prowadzeniu śledztwa i kreacji bohaterów. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamiętam, że kiedy była premiera tej książki, to bardzo chciałam ją poznać, ale potem z braku finansów i czasu odpuściłam ją sobie i poszła w zapomnienie.
    Teraz dzięki tobie znów sobie przypomniałam o tym kryminale i muszę koniecznie się za nim rozejrzeć, bo nadal bardzo mnie intryguje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka zapowiada się interesująco. Bardzo lubię kryminały, szczególnie Agathy Christie.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...