piątek, 31 sierpnia 2012

Książki, których nie byłam w stanie przeczytać do końca (cz.1)

W komentarzu pod postem dotyczącym Sinobrodego użytkowniczka Spore_Ka zauważyła, że jest to moja pierwsza (i jak na razie jedyna) negatywna recenzja. Owszem, zdarzały się opinie w stylu nie namawiam/ nie odradzam, ale tamta faktycznie była wybitnie na nie. Chciałam się więc odnieść do tego komentarza tworząc tę dość krótką notkę. Zacznijmy od tego, że w prawie każdej książce staram się odnaleźć coś dobrego, pozytywnego. Nie będę też np. porównywać romansu z publikacją historyczną, bo mija się to z celem. Jednak jeśli coś mi się wybitnie nie spodoba, oczywiście będę o tym pisać. O ile skończę czytać tę książkę. Bo nie uznaję pisania recenzji po przeczytaniu tylko jej fragmentu.

Już po napisaniu tytułu stwierdziłam, że nie oddaje on całej prawdy. Większość z nich pewnie byłabym w stanie przeczytać do końca, szkoda mi było jednak na to czasu. Jest tyle ciekawych książek, których jeszcze nie miałam w ręce. Są też te, które już kiedyś czytałam i chcę do nich wrócić. Dlatego jeśli jakaś publikacja mi się nie spodoba (a nie jest to egzemplarz recenzyjny - bo tu, ma się rozumieć, sprawa ma się zupełnie inaczej), po prostu ją porzucam. Czasem w połowie, często już po kilkunastu kartkach. Podzielę się z Wami informacjami o trzech tak właśnie porzuconych przeze mnie książkach.


Salvador Dali Dziennik geniusza


Gdy chciałam sobie przypomnieć niedokończone przeze mnie lektury, ta książka przyszła mi do głowy jako pierwsza (choć za jej czytanie zabrałam się chyba z dwa lata temu, więc to odległa historia). Nie jestem jakąś znawczynią sztuki. Surrealizm mnie nie pociąga, być może go po prostu nie rozumiem. Takie są też dla mnie  obrazy Dalego (choć jeden z  nich - Trwałość pamięci od dawna zapadł mi w - nomen omen - pamięć i na swój sposób mnie intryguje). Sama postać artysty wydaje się ciekawa i fascynująca. Dlatego też postanowiłam sięgnąć po tę pozycję. Niestety, przeczytałam kilka kartek i nie byłam w stanie kontynuować czytania. Nie odbieram Dalemu geniuszu, ale jego zapiski są po prostu dla mnie niezrozumiałe i... dziwne (nie chcę użyć dosadniejszego określenia).


Jerzy Broszkiewicz Kształt miłości


Naprawdę lubię biografie. Jestem w stanie przeczytać nawet te napisane dość trudnym językiem (różne publikacje czytało się w końcu na studiach). Tej jednak nie byłam w stanie dokończyć. Jest po prostu... wybitnie nudna. A porównanie mam, bo zdążyłam zapoznać się z kilkoma innymi biografii Chopina. I nie chodzi o to, że znudził mi się sam Chopin i czytanie wciąż o tych samych wydarzeniach. To naprawdę nie to.  Nudny sposób pisania nie jest jedyną rzeczą, która odrzuciła mnie od książki. Prawie na każdym kroku spotykamy tam przemycane (a zresztą gdzie tam przemycane, walące po oczach raczej) komunistyczne mądrości, dorabianie na siłę ideologii (walka ludu z arystokracją i rola w tym wszystkim Chopina oraz innych wielkich Polaków tamtych czasów). I to ciągłe podkreślanie, że aby zrozumieć Chopina, trzeba odłożyć na bok rzeczy małe (czyli opisy tego, jaki był na co dzień, relacje o jego podbojach miłosnych itd.) na korzyść rzeczy wielkich czyli w skrócie jego roli w walce uciskanego ludu z przeciwnikami. Oczywiście nie zgadzam się z tym zdaniem. Czytając biografie pragnę właśnie dowiedzieć się jakim dana osoba była człowiekiem. Już nie chodzi o tę komunistyczną papkę serwowaną nam przez autora, ale nawet takie udowadnianie, że Chopin wielkim Polakiem/ geniuszem/ kompozytorem był już mnie męczy (nie piszę tu już o tej konkretnej książce, tylko ogólnie). Ja tam lubię dowiedzieć się jaki miał ideał kobiety, co lubił czytać, jakie potrawy jadał. Zresztą zapoznałam się ze sporą ilością listów Chopina i była to dla mnie pasjonująca lektura (w przeciwieństwie do tej).

Jodi Picoult Drugie spojrzenie


Wiele moich koleżanek zachwyca się pisarstwem Jodi Picoult, także na blogach zauważyłam sporo pochlebnych recenzji. Gdy więc w bibliotece rzuciły mi się w oczy dwie książki tej autorki, postanowiłam wypożyczyć jedną z nich. Traf chciał, że była to właśnie powieść Drugie spojrzenie. Przeczytałam kilkanaście kartek i nie miałam ochoty na więcej. Fabuła zupełnie mnie nie wciągnęła. Tylko tyle jestem w stanie napisać. Potem w Internecie przeczytałam w kilku miejscach, że ta książka jest uważana za jedną z gorszych powieści Picoult. Cóż, może po prostu miałam pecha, wybierając akurat ją. Choć na razie nie mam ochoty na zapoznanie się z innymi tytułami, kiedyś na pewno dam Jodi Picoult jeszcze jedną szansę. 

32 komentarze:

  1. Książki mają to do siebie, że zazwyczaj jednym osobom się podobają, a inne nie mogą ich przetrawić. Ja też mam kilka porzuconych książek, choć już od dłuższego czasu staram się jednak kończyć to co zaczynam. Kilka razy okazało się, że to, co miało kiepski początek, fantastycznie się rozwijało i cieszyłam się, że nie rzuciłam książki w kąt. Jednak nie jestem zwolennikiem wynajdywania na siłę plusów tam, gdzie ich nie dostrzegam. Każdy ma prawo do własnej opinii, a recenzje powinny być szczere. Inaczej pisanie po prostu mija się z celem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jasne, że wynajdywanie plusów na siłę nie ma sensu. I ja nie praktykuję czegoś takiego. Często po prostu staram się obok słów krytyki zamieścić też informację o tym, co w danej książce mi się podobało. Moim zdaniem takie podejście do sprawy jest w porządku i nie jest to pisanie kłamliwej opinii. Tak było na przykład z "Ładnym gipsem".

      A niektórych książek nie kończę, bo - tak jak napisałam, szkoda mi czasu. Zdaję sobie sprawę, że często coś, co na początku było nudne, po jakimś czasie rozkręci się (zresztą tak właśnie było u mnie z "Kolorem magii"), jednak ten brak czasu powoduje, że szkoda mi po prostu brnąć dalej i zastanawiać się, czy po jakimś czasie mi się książka spodoba.

      Usuń
    2. Nawet jeśli książka średnio się podoba, ale ma w sobie coś, co jednak nas zainteresowało, to napisanie o tym oczywiście nie będzie złe. Większość książek ma przecież plusy i minusy i raz przeważa jedno, a raz drugie :) Osobiście miałam dylemat w przypadku "Pokuty" Anne Rice, ostatnio to właśnie ją miałam ochotę niemal wyrzucić przez okno.

      Usuń
    3. Właśnie o to mi chodziło. :) Aha, przeczytałam Twoją recenzję "Pokuty" i myślę, że bardzo dobrze sobie z nią poradziłaś. :)

      Usuń
  2. Też mam wiele takich książek, przez które nie mogłam przebrnąć. Świetnie, że się z nami nimi podzieliłaś, bo już wiem, na co mogę ewentualnie uważać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie jestem ostrożna w tym odradzaniu. Chyba trochę tego się boję. Raczej napisałabym: mi się nie podobały, ale jeśli chcecie - spróbujcie. :-) Szczególnie jeśli chodzi o "Drugie spojrzenie:, wiele osób napisało o niej bardzo pochlebne teksty.

      Usuń
  3. Jodi polecam "Dziewiętnaście minut" :) A Daliego ja z chęcią bym przeczytała.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobię więc za jakiś czas drugie podejście i spróbuję przeczytać "Dziewiętnaście minut". Koleżanka polecała mi poza tym "Bez mojej zgody". A co do "Dziennika geniusza" to oczywiście spróbuj. Wiele osób zachwyca się tym dziełem. Myślę, że jest to taka książka, którą albo się uwielbia, albo wręcz przeciwnie. W jednym Dali ma na pewno rację, mianowicie (cytuję):
      "Jak chcecie w życiu długo być zdrowi,
      Trzeba dać ujście z zadka wiatrowi". :-)
      W "Dzienniku geniusza" jest cały rozdział traktujący o hmmm... gazach.

      Usuń
    2. Rozdział o gazach! Hahaha, jak mi to pasuje do Dalego, ten człowiek nie mógł być do końca normalny XD Ale, znając różne wątki z jego biografii i zdanie o sobie samym, raczej nie miałabym odwagi wziąć się za jego książkę ;)

      Usuń
    3. "Rozdział o gazach! Hahaha, jak mi to pasuje do Dalego, ten człowiek nie mógł być do końca normalny XD"
      Prawda? :D Ja oglądałam kiedyś o nim film dokumentalny (było to chyba jeszcze w liceum lub na początku studiów), a w czasie, gdy zabrałam się za czytanie jego zapisków, byłam świeżo po obejrzeniu filmu "Little Ashes".

      Usuń
  4. Podoba mi się pomysł na tego typu posty. Żadnej z niedokończonych przez Ciebie książek nie znam. Nie czytałam nic Jodi Picoult, ale w przeciwieństwie do wielu bloggerów w ogóle nie zamierzam sięgać po jej powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomysł Ci się podoba. :) Od czasu do czasu będę zamieszczać kolejne tego typu. Ja dam Jodi Picoult za jakiś czas drugą szansę.

      Usuń
  5. Zaskoczyłaś mnie, że Picoult Cię nie wciągnęła, ale nie każdemu podoba się to samo :) Biografii nie czytuje, jakoś w ogóle mnie nie interesują. Natomiast jeżeli chodzi o porzucanie lektur to staram się każdą książkę przeczytać do końca. Choćby po to, żeby później móc opisać jej wady, skonfrontować ze zdaniem innych czytelników. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie każdemu podoba się to samo. Zresztą (tak jak napisałam wyżej) zamierzam dać jej drugą szansę, może inna książka mi się spodoba. :)

      Co do czytania do końca- tak jak pisałam, szkoda mi po prostu czasu na to. Takie podejście ma oczywiście swoje wady i zalety. Kiedyś też czytałam książki do końca. Teraz przeważnie szkoda mi na to czasu, bo mam go coraz mniej. Pół biedy jeszcze, gdy książka nie jest długa (tak było np. ze wspomnianym w notce "Sinobrodym"), wtedy podejmuję się przeczytania jej do końca. Jeśli jednak ma ona dajmy na to z 600 stron... to niestety, porzucam ją, a zabieram się za inną, która mnie interesuje.

      Usuń
  6. też tak mam czasem, że nie jestem w stanie skończyć książki. Jak mnie nie zachęci na początku, tak potem trudno mi się do niej przekonać.
    zapraszam do mnie na konkurs: http://ksiazka-od-kuchni.blogspot.com zakładka Konkurs

    OdpowiedzUsuń
  7. Zainteresowała mnie książka pt ' Drugie spojrzenie '
    Pozdrawiam i zapraszam :3
    booksloovers13xd.blogspot

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też nie uznaję pisania recenzji w sytuacji, gdy ktoś przeczytał książkę tylko częściowo, porzucił ją. I nie ważne dla mnie, czy w połowie, czy pod sam koniec. Uważam, że recenzja powinna być rzetelna, całościowa, a do tego konieczne jest przeczytanie książki w całości. :)

    Swoją drogą podziwiam porzucających książki. I trochę im zazdroszczę czasami. Na prawdę! Ja tak nie umiem. Mam pewien rodzaj czytelniczego masochizmu i nie potrafię nie przeczytać od deski do deski największego nawet gniota. Na palcach potrafię policzyć książki, które porzuciłam w całym swoim życiu. :)

    Co do książek, które tu wymieniłaś... Picoult akurat nie znam (tego konkretnego tytułu), ale znam wiele innych jej książek i uważam, że są rewelacyjne. O tej natomiast słyszałam też od wielu osób, że jest jedną z najgorszych w dorobku pisarki, więc może coś w tym jest. :) "Dziennik geniusza" jest mi obcy, ale za to bardzo podobało mi się "Moje sekretne życie", choć do surrealizmu mam taki sam stosunek jak Ty. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz 100% racji, przecież zakończenia książek to dość kluczowa sprawa. Do Picoult na pewno kiedyś jeszcze wrócę. A "Moje sekretne życie" miałam w planach czytelniczych zaraz po "Dzienniku geniusza". Po zrażeniu się przy czytaniu tego pierwszego nie mam na razie ochoty na twórczość Dalego. :)

      Również pozdrawiam i dziękuję za obszerny i ciekawy komentarz. :)

      Usuń
  9. Też czasami nie mogę dotrwać do końca jakieś powieści. Moja mama czytała jedną książkę Jodi Picoult, ale inną niż ta o której piszesz i miała dokładnie takie same odczucia. Może to jednak nie przypadek. To są powieści psychologiczne, więc dość ciężkie i nie każdemu przypadają do gustu... Obserwuję i zapraszam do siebie: http://ksiazka-od-kuchni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Również staram się wyłapywać w każdej książce jak najwięcej plusów, ale bywają lektury, w których trudno znaleźć wiele zalet... Nie lubię porzucać książek w trakcie czytania i bywa, że czasami nawet męczę się, ale nie potrafię odłożyć jakiejś pozycji. Chociaż czasami zdarzało się tak.
    Nie czytałam książek, które przedstawiłaś, aczkolwiek mam za sobą wiele książek Jodi Picoult i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś sięgniesz po jej twórczość i trafisz na lepszą książkę. "Drugiego spojrzenia" nie czytałam, ale też zauważyłam, że opinie są podzielone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już w kilku odpowiedziach na komentarze pisałam- do Picoult na pewno wrócę. :)

      To prawda, że bywają lektury, w których ciężko znaleźć wiele zalet. Tak właśnie było z "Sinobrodym" oraz "Kształtem miłości". Jeśli chodzi o "Dziennik geniusza" to książka pewnie nie jest zła, po prostu nie dla mnie. Podobnie "Drugie spojrzenie"- ona też się może komuś podobać.

      Usuń
  11. Widzę, że mój komentarz zainspirował do całej notki - nie powiem, czuję się dumna :D

    Co do książki nr 2 - widać trafiłaś na typowo propagandową papkę z czasów PRL-u. Niektórzy lubią takie rzeczy, czytają dla śmiechu, wyłapania absurdów i perełek z nowomowy. Ale jak ktoś nie jest amatorem tego typu wrażeń, to rzeczywiście nic nie traci nie kończąc książki ;)

    O pani Picoult jakoś nie słyszałam. O Dalim owszem - i nie dziwię się, że porzuciłaś, ale o tym napisałam wyżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczuj się dumna, tym bardziej, że Twój komentarz nie zainspirował mnie do jednej notki, a do całego cyklu (jak widzisz to dopiero pierwsza jego część :D ).

      Co do komunistycznej propagandy- to prawda, można pośmiać, ale mnie to jakoś nie kręci. Śmiać wolę oglądając "Alternatywy 4". ;) Albo polskie kroniki filmowe z tamtych czasów. :D Zresztą, tak jak napisałam, książka była wybitnie nudna.

      To druga w mojej karierze czytelniczej tego typu biografia Chopina. Kiedyś pisałam na naszym forum o książce Jeżewskiej. Tamtą przeczytałam do końca. Być może dlatego, iż była krótka. :D Pozwolę sobie zacytować mój ówczesny post:

      "Czytałam taką krótką biografię Chopina autorstwa Jeżewskiej i była ona taka sobie, głównie z uwagi na rozdziały dotyczące wieku XX (tak, nie pomyliłam się, gdyż książka nie kończy się w chwili śmierci kompozytora, ale przybliża też dalsze lata, m.in. losy jego warszawskiego pomnika- zburzonego przez hitlerowców oraz konkursy chopinowskie). Własnie o te konkursy mi tutaj chodzi, oczywiście wychwalanie radzieckich uczestników, krytyka uczestników polskich sprzed wojny i potem chwalenie uczestników PRL-owskich co to wzięli przykład z radzieckich kolegów i dlatego mieli takie sukcesy. Nie znam się aż tak bardzo na tym, ale nawet jeśli jest w tym trochę prawdy (w co wątpię) to podane jest to w niestrawny dla mnie sposób, no ale cóż, takie czasy, książka jest z roku 1969".

      Usuń
  12. Ja też mam czasami problem z dokończeniem książki a czasami jej po prostu nie czytam ale często może okazać się to błędem, pamiętam jak w gimnazjum wzgardziłam "Muzyką Duszy" Pratchett'a a teraz jestem uzależniona od "Świata Dysku" ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe zdaję sobie sprawę, że takie porzucenie może okazać się duuużym błędem. Zresztą Pratchetta też chciałam porzucić po pierwszych kilku stronach. :D

      Usuń
  13. Ja też próbowałem się zmierzyć z lekturą "Dziennik geniusza" i potwierdzam - bardzo ciężki do czytania tekst.
    Styl tych zapisków jest wybitnie toporny...

    OdpowiedzUsuń
  14. ja ostatnio tak męczyłam się z Trędowatą ale dałam rade do końa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi "Trędowata" akurat się podobała (czytałam ją dość dawno). :)

      Usuń
  15. "Cz. 1"? Tzn. planujesz następne? No to chętnie poczytam. Chęci czytania u każdego są różne, ja też mam takie książki. Ze 3 by się znalazły. Podejrzewam, że tak mało, bo staram się wybierać do czytania tylko te, które mi na pewno podpasują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, planuję następne, choć nie ma tych książek aż tak dużo. Opisywać będę pozycje czytane przeze mnie w ciągu kilku lat. "Dziennik geniusza" czytałam chyba na przełomie 2009/2010. Co do wyboru książek - lubię np. powieści historyczne, ale nie wiem, czy jakaś konkretna książka spodoba mi się czy nie. A czasem chcę przeczytać coś zupełnie dla mnie nowego. I czasem jest tak, że mi się spodoba, a kierując się tylko swoim gustem czytelniczym na pewno bym po to nie sięgnęła. :)

      Usuń
  16. Źle skopiowałam mój adres bloga, przepraszam za pomyłkę: http://kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...