piątek, 14 września 2012

Klasyka Literatury Kobiecej: Maria Rodziewiczówna "Między ustami a brzegiem pucharu"



Recenzja nr 24, Klasyka Literatury Kobiecej: Maria Rodziewiczówna "Między ustami a brzegiem pucharu"



Pewnego ranka, gdy kupowałam w kiosku bilety, rzucił mi się w oczy pierwszy tom serii Klasyka Literatury Kobiecej, która ma przybliżyć czytelnikom dzieła Marii Rodziewiczówny. Cena pierwszej książki była promocyjna (4,99 zł), więc nie myśląc wiele, powieść kupiłam.


Maria Rodziewiczówna urodziła się w 1863 r. we wsi Pieniucha na Grodzieńszczyźnie. Niedługo przed jej narodzinami rodzice zostali skazani na konfiskatę majątku i zesłanie na Syberię za pomoc udzieloną powstańcom styczniowym. Matce pozwolono donosić ciążę i urodzić dziecko, które potem (podobnie jak resztę potomstwa) rodzice oddali na wychowanie krewnym. W 1871 r. w wyniku amnestii państwo Rodziewiczowie powrócili z Syberii z nakazem osiedlenia się poza terenem swojego wcześniejszego zamieszkania. Wybór padł na Warszawę. Tam Maria początkowo pobierała naukę. Potem została przeniesiona na prowadzoną przez siostry niepokalanki pensję w Jazłowcu,. Religijna i patriotyczna atmosfera tam panująca miała znaczny wpływ na jej późniejszą twórczość.Tam zresztą powstały jej pierwsze utwory (m.in. Kwiat lotosu). Z powodu choroby ojca i braku funduszy po ukończeniu piątej klasy Maria musiała zrezygnować z dalszej nauki. Jej debiut miał miejsce w 1882 r. Wtedy to na łamach Dziennika Anansowego opublikowała dwie nowelki (Gama uczuć i Z dzienniczka reportera). W 1886 r. zgłosiła swoją powieść Straszny dziadunio do konkursu ogłoszonego przez Świt, który wygrała. Przez większość swojego życia była znana ze swojej działalności społecznej i oświatowej. Przeżyła 81 lat i zmarła w 1944 r. na folwarku Leonów niedaleko Skierniewic.

Autorka była mi znana dzięki książkom Lato leśnych ludzi, Straszny dziadunio i Byli i będą. Między ustami a brzegiem pucharu znałam jedynie z tytułu, wiedziałam też mniej więcej o czym jest powieść. Mieszkający w Berlinie młody hrabia Wentzel Croy-Dülmen korzysta z życia jak tylko się da. Upływa mu ono głównie na romansach z kobietami i zabawach z kolegami. Alkohol leje się strumieniami, kobiety lgną do hrabiego jak pszczoły do miodu. Wentzel nie zaznał jeszcze uczucia odtrącenia ze strony damy, zwykle udaje mu się ją uwieść bardzo szybko. Hrabia nie przyznaje się do swoich polskich korzeni (jest pół - Niemcem, a pół - Polakiem). Czy miłość do wyjątkowej kobiety sprawi, że zmieni nie tylko swój sposób bycia, ale też i swoje przekonania, co więcej - naród, z którym się identyfikuje?

Między ustami a brzegiem pucharu to nie tylko chwytające za serce i wzruszające romansidło, ale też powieść o tym, jakimi wartościami powinien kierować się prawdziwy patriota. Zdaję sobie sprawę, że niektórych ten patriotyczny wątek może zrażać do sięgnięcia po książkę. Mnie on nie przeszkadzał, co więcej - postępująca przemiana pruskiego hrabiego w Polaka z krwi i kości wzruszyła mnie. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że książka została napisana u schyłku XIX wieku, kiedy nurt patriotyczny był obecny w twórczości wielu pisarzy. 

Język, którym posługuje się pisarka, jest oczywiście staroświecki, ale, co ważne, w pełni zrozumiały dla współczesnego czytelnika. Niestety, przyjemność czytania odebrały mi literówki. Mam wrażeniem, że ta książka nie widziała korekty!  Z reguły staram się być wyrozumiała w kwestii literówek, wspominam o tym w recenzji, jednak jeśli nie jest ich zbyt wiele, przymykam na to oko. Tutaj nie mogę tego zrobić, bo jest ich przytłaczająca ilość! Kilka razy spotkałam się np. z tym, że zamiast ni pojawiało się m (czy odwrotnie - nie pamiętam już). 

Niestety, początkowo miałam ochotę, by kupować kolejne tomy z serii Klasyka Literatury Kobiecej, po przemyśleniu jednak mogę napisać, że nie będę wydawać swoich i tak ograniczonych funduszy na niestarannie wydane książki. 

Klasyka Literatury Kobiecej: Maria Rodziewiczówna, "Między ustami a brzegiem pucharu", Edipresse Polska, Warszawa 2012.

Książka przeczytana w ramach wyzwania Tydzień bez nowości.

23 komentarze:

  1. Rzeczywiście wydanie nędzne, ale sama książka to romans nad romanse. Bardzo często po nią sięgam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Romans nad romanse" - zgadzam się. :) Tym bardziej szkoda, że książka została wydana byle jak.

      Usuń
  2. Rodziewiczówna to moja ulubiona pisarka i sporo jej książek czytałam i mam w biblioteczce, szkoda, że ten cykl tak marnie został wydany.
    W dzisiejszych czasach kiedy słowo patriotyzm jest niemodne, źle się kojarzy i wypiera się go z życia publicznego tym bardziej powinniśmy sięgać po takie książki by nie zapominać skąd nasz ród.)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam słabość do twórczości Marii Rodziewiczówny i nawet romanse w jej wydaniu wydają mi się genialne. Książkę czytałam już dawno, ale może warto znów do niej wrócić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja stare książki, klasykę kupuję tylko i wyłącznie w antykwariatach, bo współczesne wydania,jakkolwiek staranne by nie były absolutnie mi nie pasują do klasyków. Pochwalę się oczywiście, że mam piękne stare wydanie Między ustami a brzegiem pucharu :) Bo ja czytam Rodziewiczównę, gdy mam nastrój na romans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą Honorato. Nowe wydania nie zawsze mi odpowiadają, kocham stare wydania książek i ich okładki.

      Usuń
    2. Ja się przyznam, że mam czasem po kilka wydań tej samej ksiązki...

      Usuń
    3. Honorato, natanno, macie rację. W antykwariacie (czy na popularnym portalu aukcyjnym) można znaleźć starsze, o wiele lepsze wydania. Często za podobną cenę (tutaj kolejne książki mają kosztować ok. 12 zł). Nie czytałam nigdy książki "Dewajtis", miałam kupić drugą część serii, poszukam jednak w antykwariacie, a jeśli nie znajdę, na razie wypożyczę w bibliotece.

      Usuń
  5. Pozwolę sobie wrzucić link do mojego ulubionego antykwariatu który też wysyłkową sprzedaż prowadzi. Zobczacie ile ksiązek Rodziewiczówny i za jaką cenę !
    Reklamuję go, żeby przypadkiem nie upadł bo bym się zapłakała.
    http://www.antykwariat.szcz.pl/index.php?site=szukaczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za link, nie znałam tego antykwariatu. Nawet kupując przez internet i po doliczeniu opłaty za wysyłkę cena jest niska (w porównaniu choćby z tymi wydawanymi co dwa tygodnie - łącznie z przesyłką wyjdzie tyle samo lub niewiele więcej). I zapewne tylu kwiatków językowych tam nie znajdziemy.

      Usuń
    2. Jeśli trafisz kiedyś do Szczecina to zajrzyj do tego antykwariatu bo właściciel to niesamowity egzemplarz.Jest rozmiłowany w literaturze oraz filmie płaszcza i szpady, i etosie takiego prawego, dzielnego i walecznego bogatera:) No i kobietach tamtych czasów:) W ogóle twierdzi że nie nadaje się do życia w naszych czasach i stara się nosa poza sklep nie wystawiać za często:)Jak tam zajrzę to już wyjść nie mogę :)

      Usuń
  6. Czytałam tylko "Lato leśnych ludzi". Mam w planach jeszcze inne książka autorki, ale jak to często bywa - ciężko te plany zrealizować. Bo tyle innych książek też czeka na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jak to jest z tymi planami. Tyle książek chciałoby się przeczytać... Ja mam np. w planach przeczytanie niektórych lektur, których nie chciało mi się czytać w liceum (poprzestałam jedynie na opracowaniach). Kilka lat temu sięgnęłam tak po "Chłopów" Reymonta i od tamtej pory to jedna z moich ulubionych książek. Nie będę oczywiście do niej wracać za często (objętość no i chęć poznania innych książek), ale od czasu do czasu lubię sobie poczytać fragmenty.

      Usuń
  7. Wstyd się przyznać, bo nie czytałam jeszcze nic tej pani. Ale może najwyższy czas zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, żaden wstyd. Nikt nie jest w stanie przeczytać wszystkich książek. :)

      Usuń
  8. Dawno temu kupiłam w promocyjnej cenie "Wrzos", ale nadal tej książki nie przeczytałam, więc o twórczości Rodziewiczówny nie mogę się wypowiadać. Oczywiście do czasu, w końcu i ja poznam jej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki "Wrzos" nie czytałam. Jeśli kiedyś sięgniesz po nią - chętnie przeczytam recenzję. :)

      Usuń
    2. Sięgnę na pewno, tylko nie wiem kiedy. Kupiłam ją... jakieś dwa lata temu i kurzy się w kącie. Niestety nie panuje nad nałogiem i nie jestem w stanie na bieżąco czytać wszystkiego co kupuję i dostaję.

      Usuń
  9. Czasem uwielbiam poczytać takie książki wiec ta tą też mam ochotę :) ale chyba wypożyczę z biblioteki bo niedługo zbankrutuję, dziś weszłam do księgarni i oczywiście musiałam coś kupić, książki powinny być zdecydowanie tańsze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zachęciłaś mnie do tej autorki i ogólnie do tej książki. Ale poszukam jej w bibliotece. Niestety, złe wydanie może popsuć radość z czytania.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam książki Rodziewiczówny. "Między ustami a brzegiem pucharu" oraz "Dewajtis" czytałam niezliczoną ilość razy. I absolutnie nie przeszkadzają mi literówki, bo chodzi o treść. A zmiana literki bynajmniej nie wpływa na całokształt książki. Dlatego, kto jeszcze nie czytał książek tej autorki - zachęcam gorąco do zapoznania się(obojętne w jakim wydaniu). Warto:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też oczywiście zachęcam (co zresztą napisałam). :) Niestety, jednym przeszkadzają literówki (ja się do tych zaliczam), innym nie (np. mojemu mężowi). Nic na to nie poradzę. Dla mnie nagromadzenie błędów i literówek to trochę brak szacunku dla czytelnika. Owszem, każdemu zdarzają się błędy i niedopatrzenia, ale jeśli jest ich zbyt dużo - niezbyt dobrze to świadczy o korekcie przeprowadzonej przez dane wydawnictwo. Takie jest moje zdanie. :) Płacę za książkę - wymagam staranności wydania.

      Usuń
  12. Nigdy nie czytałem Marii Rodziewiczówny, choć w mej wileńskiej rodzinie niejeden z Rodziewiczów zabradziażył. Znam tylko adaptacje filmową, a przecież jeden z bohaterów nazywa się dokładnie tak, jak mój zaniemeński prapradziad: Adam Głębocki!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...