piątek, 21 września 2012

XXII Międzynarodowa Galicyjska Jesień Literacka

Międzynarodowa Galicyjska Jesień Literacka jest cyklem spotkań autorskich i lekcji literackich, które organizowane są bibliotekach, szkołach i ośrodkach kultury. W dniach 17-22 września 2012 roku odbyły się one w wielu miejscowościach Małopolski, Podkarpacia i województwa świętokrzyskiego. W Gminnej Bibliotece Publicznej w Czudcu w dniu 20 września odbyło się spotkanie Poezja ponad granicami, którego gośćmi byli Kazimierz Burnat, Andrzej Gnarowski i Vladimir Stockman. Młodzież czudecka miała okazję posłuchać wierszy i porozmawiać z ich autorami.

Na początek głos zabrał Andrzej Gnarowski, poeta, tłumacz i krytyk, laureat wielu konkursów poetyckich, członek Prezydium Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich i Sekretarz Zarządu Warszawskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Przypomniał m.in. słowa Jana Pawła II, który powiedział, że naród bez kultury ginie.

Potem każdy z poetów odczytał po kilka swoich utworów. Mi szczególnie zapadł w pamięć wiersz Ewolucja autorstwa Vladimira Stockmana. Następnie ten urodzony w Rostowie nad Donem artysta sięgnął po gitarę, by zapoznać wszystkich obecnych z rosyjską poezją śpiewaną. Wykonał m.in. utwory Bułata Okudżawy, Aleksandra Dolskiego i Jurija Wizbora. Vladimir Stockman nauczył się grać na gitarze w wieku 13 lat, a stało się to pod wpływem jego ulubionego artysty – Włodzimierza Wysockiego. W Polsce mieszka od dwudziestu lat. Debiutował w Piwnicy pod Baranami. Obecnie przygotowuje program Sto lat rosyjskiej poezji śpiewanej.




Po części artystycznej każdy z uczestników spotkania miał możliwość zadania pytania któremuś z gości. - Czy poeci mają jakieś swoje miejsca lub pory dnia, w których najlepiej się pisze? – takie pytanie zostało skierowane do wszystkich trzech artystów. Jako pierwszy odpowiedział na nie Andrzej Gnarowski przyznając, że gdy ma się małe mieszkanie, żonę i dzieci, do poety należy przede wszystkim noc. Oznajmił, że prawie wszystko, co stworzył, napisał właśnie nocami. Inaczej odpowiedział Kazimierz Burnat, poeta, publicysta i tłumacz, prezes Grupy Literackiej Dysonans przy Śląskim Okręgu Wojskowym i redaktor naczelny kwartalnika Obok i Bez Kurtyny. - Piszę zawsze i wszędzie, kiedy odczuwam potrzebę zapisania czegoś niewyrażalnego. Notuję wtedy swoje wyobrażenia, by potem do nich wracać, żeby to niewyrażalne wyrazić słowem. Czy to samolot, dom, Warszawa, czy Tokio, to nie ma znaczenia – rzekł. Jako ostatni na wspomniany temat wypowiedział się Vladimir Stockman mówiąc, że pisanie wierszy to dla niego niepowstrzymana potrzeba człowieka i może się to zdarzyć w każdej chwili. - Każdy odczuwa, ale już nie każdy da radę to wyrazić słowami. Poetom się to czasem udaje – podsumował.

Dyrektor Elżbieta Kocurek poprosiła Kazimierza Burnata, by wypowiedział się szerzej na temat swoich dewiz życiowych: pamięć o zmarłych – źródłem długowieczności; czynienie dobra – drogą do człowieczeństwa. - Niezależnie od tego, czy ktoś jest katolikiem, prawosławnym, czy ateistą, ma czynić dobro, bo to prowadzi do człowieczeństwa. Jesteśmy tylko jednostkami ludzkimi, a do człowieczeństwa zmierzamy – rzekł poeta. Jeśli chodzi zaś o pamięć o zmarłych, Kazimierz Burnat oznajmił, że gdy jeździ w swoje strony - zawsze na początku odwiedza cmentarz. Uważa bowiem, że najpierw trzeba oddać cześć swym bliskim, potem jest czas na załatwienie innych spraw. 

- Urodził się pan podczas wojny, w Warszawie. Czy te przeżycia dziecka odbiły się na pana twórczości? – padło pytanie do Andrzeja Gnarowskiego. – Dużo rozmawiam na tematy teologiczne i filozoficzne. Jaka jest relacja Boga z Oświęcimiem? Dlaczego Bóg na to pozwolił? Mówi się: Bóg tak chciał. Dlaczego tak chciał? – powiedział gość i zaznaczył, że w  swoich wierszach zadaje pytania, na które nie ma odpowiedzi. Dużo takich polemik w jego twórczości. - Ale poeta jest właśnie po to, aby pytać – spuentował pan Andrzej. 

- Są wśród nas też poeci czudeccy – powiedziała na koniec spotkania dyrektor Biblioteki. Miała oczywiście na myśli panią Annę Oliwińską-Wacko, która zaraz potem została poproszona o odczytanie jednego ze swoich wierszy. Podobnie jak wcześniej zaproszeni goście i ona otrzymała zasłużone brawa. Spotkanie zakończone zostało wręczeniem poetom kwiatów oraz wspólnym zdjęciem. 

Nie tak dawno w komentarzu na blogu Książkozaur na tropie przyznałam, że kiedyś kochałam poezję, ale teraz jakoś mi z nią nie po drodze. Na tym spotkaniu coś we mnie pękło. Szczególnie trafiły do mnie utwory Vladimira Stockmana. A gdy słyszałam jego śpiew, zaczęłam zastanawiać się, gdzie jest moja stara kaseta Bułata Okudżawy. Kiedyś tak uwielbiałam jej słuchać. Szczególnie ukochałam sobie Modlitwę. Znacie? 


Na koniec podzielę się z Wami tekstem jednego z wierszy Vladimira Stockmana.

Ewolucja (Vladimir Stockman)

Małpy jakoś zmądrzały, spoważniały,
nauczyły się posługiwać okularami, zegarami,
chusteczkami do nosa i telefonami komórkowymi.

Świnie zrobiły się bardziej rozważne,
cały czas rozważają i rozważają
o zanieczyszczeniu otaczającego środowiska.

Barany przyzwyczaiły się przez cały dzień
wpatrywać się w ekrany telewizorów,
gdzie każdy nowy program
całkowicie zastępuje im malowane wrota.

Indyki zaopatrzyły się w teczki
i w samochody służbowe,
nauczyły się obradować 
i wydawać postanowienia.

Papugi znacznie poszerzyły
swój zasób słownictwa
i zamiast wykrzykiwać tradycyjne przekleństwa
rozprawiają o nowoczesnej sztuce,
o muzyce awangardowej 
i o przybyszach z kosmosu.

Ewolucja nadal trwa.
Skutki jej są żałosne:
tak mało zostało ludzi...

5 komentarzy:

  1. Chętnie bym poszła na tego typu spotkania :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam wszelkie tego typu imprezy. Chętnie bym się wybrała. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Musiało być naprawdę ciekawie. Z poezją niby jest mi nie po drodze, ale uwielbiam słuchać jej w wykonaniu innych, czy to w wersji recytatorskiej czy śpiewanej. Wtedy do mnie trafia. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę. Ja nie miałam nigdy okazji wybrać się na spotkanie autorskie. To musi być fantastyczne przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na wszystkie spotkania, na których byłam, wstęp był wolny. :) Ja jestem na nie zapraszana zawsze przez dyrekcję biblioteki, ponieważ potem piszę na ich temat artykuły do lokalnego czasopisma, ale tak naprawdę każdy może na nie przyjść. :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...