czwartek, 25 października 2012

Krystyna Kaplan "Zdarzyło się w Marienbadzie"


Recenzja nr 34, Krystyna Kaplan "Zdarzyło się w Marienbadzie"

Król skinął głową, ale jeszcze przez jakiś czas był niepocieszony.
-Wiesz, jak wyobrażam sobie szczęście? Móc stać w środku tłumu, w którym nikt nie zwraca na mnie uwagi. [1]

Postać Edwarda VII, władcy Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii, wielu osobom nie jest bliżej znana. Ja sama też nie posiadałam na jego temat jakichś bliższych informacji. Więcej mogłabym powiedzieć o jego matce - królowej Wiktorii czy też o innych postaciach przewijających się na kartach powieści (takich jak cesarz Franciszek Józef i arcyksiążę Franciszek Ferdynand). Jeśli chodzi zaś o miejsce akcji, z nazwą Marienbad spotkałam się po raz pierwszy podczas poznawania biografii Fryderyka Chopina, który miejscowość tę odwiedził w 1836 r. i właśnie tam spędzał czas z Marią Wodzińską, swą ówczesną miłością.

Krystyna Kaplan jest polską pisarką, dziennikarką i producentką filmową. Od lat mieszka w Wielkiej Brytanii (wyemigrowała z naszego kraju w latach siedemdziesiątych). Wielokrotnie odwiedziła znajdujący się dziś na terenie Czech Marienbad (obecnie Mariańskie Łaźnie). Zdarzyło się w Marienbadzie (napisana w oryginale w języku angielskim) to jej powieściowy debiut. W naszym języku napisała natomiast Londyn po polsku, przewodnik po londyńskich miejscach i zabytkach związanych z naszym krajem. 

Akcja powieści toczy się w 1906 r. Przed przyjazdem króla (który do wód marienbadzkich udawał się każdego lata)  trwają prace mające na celu zminimalizowanie ryzyka zamachu (było ich w tamtych czasach wiele, zarówno nieudanych, jak i zakończonych śmiercią ważnych osobistości). Jeśli już jesteśmy przy zamachach, nadmienię tu o jednej nieścisłości, na którą się natknęłam. W jednym z dialogów jest wzmianka o zamachu na Elżbietę Bawarską: Wkrótce po tym jego melancholijna matka, cesarzowa Elżbieta, została zamordowana w zamachu dokonanym przez włoskiego anarchistę. Było to siedemnaście lat temu. [2] Cesarzowa Elżbieta (znana lepiej jako Sissi - chyba większość z Was choć raz widziała film Sissi z Romy Schneider, który doczekał się też dwóch sequeli) zginęła w 1898 r., jak łatwo więc policzyć, było to osiem lat przed wydarzeniami opisanymi w książce. 

Bertie (jest to zdrobnienie od jego pierwszego właściwego imienia - Albert), jest skrajnie inny od swej konserwatywnej matki, nie stroni od alkoholu, cygar, hazardu i kobiet. Lubi rozrywkowy tryb życia i jest z niego znany na długo przed koronacją (na którą doczekał się w roku 1901 mając sześćdziesiąt lat).

Okazją do nawiązania nowych znajomości są dla niego m.in. wyjazdy do Marienbadu (znajdującego się wówczas w granicach Austro-Węgier). Oczywiście podczas nich Edward zajmuje się nie tylko odpoczynkiem, kuracją i flirtowaniem, jest to wspaniała okazja do rozmów z innymi ważnymi personami. Tam, gdzie są ważne osobistości, pojawiają się też anarchiści, czyhający na jeden nieostrożny krok koronowanej głowy i jej ochrony. Nie zawsze też dany człowiek jest tym, za kogo się podaje. Czy kelner to tylko kelner, czy może szpieg? A jeśli tak to czyj? A może to policjant? A jeśli codziennie mijana osoba to niebezpieczny anarchista? Bezpieczeństwa króla ma strzec inspektor Josef Hepner, przybyły w tym celu z samego Wiednia. Ma on dużo pracy, ponieważ do Marienbadu przybywają anarchiści należący do organizacji Czarna Ręka (o której stało się wyjątkowo głośno w osiem lat później - wtedy to należący do niej Gawriło Princip zabił Franciszka Ferdynanda i jego żonę, co, jak wiadomo, było iskrą rzuconą na beczkę prochu i doprowadziło do wybuchu I wojny światowej).

W kurorcie są też czarujące kobiety, niektóre przybyły tu po to, by zdobyć bogatego i wpływowego męża. Król poznaje dwie Amerykanki, a także mieszkającą tu na co dzień Mitzi, właścicielkę salonu z kapeluszami. Z tą ostatnią nawiązuje romans. Jest ona postacią autentyczną, jak zresztą większość tych, które możemy spotkać w tej opartej na faktach (z domieszką fikcji) powieści historycznej. 

Edward pragnie anonimowości, jednak większość osób oczywiście rozpoznaje go. Staje się wzorem do naśladowania m.in. w kwestiach mody. Sposób, w jaki przedstawiła go autorka książki sprawił, że bardzo go polubiłam, pomimo wad, które też są w powieści ukazane. Tym, co go cechowało, była m.in. wiara w pokój i w to, że uda się uniknąć w Europie wojny. Może to i lepiej, że jej nie dożył (zmarł w 1910 r.). Szczególnie rozbawił mnie opis zabawy w bobra (s. 154), gdzie to ceniony i poważany władca zachowywał się jak mały chłopiec, którego cząstka chyba pozostała w nim do końca. Zabawa ta skojarzyła mi się z podobną - znaną mi z jednej ze scen filmu Piętro wyżej.

Autorka dobrze oddała realia tamtych czasów. Były to schyłek świata opartego na arystokratycznym porządku, gdzie Europą rządziły dawne dynastie, gdy o jej losach decydowali Franciszek Józef, Edward VII, Wilhelm II i inni. Dni ich panowania były już policzone. 

Język powieści jest przystępny, wplecione wątki detektywistyczne i kryminalne dodatkowo ją ubarwiają, więc czyta się ją świetnie. Ogromną zaletą publikacji są znajdujące się w niej archiwalne ilustracje i zdjęcia w kolorze sepii. Dodatkowym ich atutem jest to, że łączą się z tym, o czym w danym miejscu jest mowa. Mamy np. opis Edwarda VII podróżującego swoim renault w towarzystwie m.in. psa, na stronie obok możemy zobaczyć więc fotografię królewskiego pupila, a pod spodem widzimy zdjęcie króla w jego samochodzie. W książce umieszczone są też dwie wkładki z kolorowymi fotografiami (na grubszym papierze, część z nich to współczesne zdjęcia opisywanych miejsc pochodzące z archiwum autorki). Wspomnę jeszcze o twardej i pięknie zaprojektowanej okładce, mapce Marienbadu znajdującej się na początku i na końcu książki, czytelnej czcionce i braku błędów i literówek. Jeśli chodzi o przypisy, to samo ich pojawienie się w powieści jest bardzo przydatne, wolałabym jednak, żeby znajdowały się tuż pod tekstem, a nie na końcu książki.

Zdarzyło się w Marienbadzie polecam osobom lubiącym tego typu książki i znającym choć trochę historię. Na pewno się nie zawiedziecie!

Przypisy:
[1] s. 106
[2] s. 46
[3] s. 52

Krystyna Kaplan, "Zdarzyło się w Marienbadzie" tłum. Marta Suruło, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Naukowemu PWN.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

7 komentarzy:

  1. Właśnie kończę czytać. Jestem pod wielkim wrażeniem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. I takie książki lubię najbardziej: klimatyczne i do tego nieco kryminału żeby nie było nudy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda na to, że znalazłaś świetną lekturę, z chęcią jej poszukam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda to naprawdę zachęcająco. Chętnie przeczytam, jeśli będę miała okazję;) Może ta książka pozwoli mi nieco poszerzyć moją wiedzę dotyczącą historii, a przy okazji miło spędzę przy niej czas;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za komentarze. Jeszcze raz polecam! :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...