środa, 10 października 2012

Małgorzata Musierowicz "Szósta klepka"


Recenzja nr 30, Małgorzata Musierowicz "Szósta klepka"

O Małgorzacie Musierowicz i jej Jeżycjadzie słyszał już chyba każdy. Ta popularna wśród nastolatków (i nie tylko!) seria powieści obyczajowych liczy obecnie dziewiętnaście tytułów (początkiem października 2012 miała miejsce premiera McDusi), dwudziesta książka (Wnuczka do orzechów) jest w przygotowaniu. 


Szósta klepka to pierwsza powieść z tego cyklu. Po raz pierwszy wydana została w 1977 r. Jak jednak można się przekonać, problemy nastolatków wciąż są takie same, nie straciła więc ona moim zdaniem nic na aktualności. Oczywiście czasy są inne i nastolatki nie słuchają już Krzysztofa Krawczyka i Czesława Niemena, korzystając przy tym z adapteru Hit (sama dostałam kiedyś taki od mamy, choć okres mojego dorastania przypadł na drugą połowę lat 90-tych), ale poza tym tak naprawdę nie zmieniło się wiele.


Małgorzata Musierowicz urodziła się w 1945 r. w Poznaniu. Tam też ukończyła Akademię Sztuk Pięknych. Z zawodu jest grafikiem. Jej debiutem książkowym była powieść Małomówny i rodzina, wkrótce po jej opublikowaniu zaczęła się jej przygoda z Jeżycjadą, która trwa do dziś. Kolejno ukazały się: 
1. Szósta klepka (1977)
2. Kłamczucha (1979)
3. Kwiat kalafiora (1981)
4. Ida sierpniowa (1981)
5. Opium w rosole (1986)
6. Brulion Bebe B. (1990)
7. Noelka (1992)
8. Pulpecja (1993)
9. Dziecko piątku (1993)
10. Nutria i Nerwus (1994)
11. Córka Robrojka (1996)
12. Imieniny (1998)
13. Tygrys i Róża (1999)
14. Kalamburka (2002)
15. Język trolli (2004)
16. Żaba (2005)
17. Czarna polewka (2006)
18. Sprężyna (2008)
19. McDusia (2012)

Celestyna Żak (Cesia, zwana też Cielęciną) ma szesnaście lat i rozpoczyna naukę w nowej szkole. Jak to wśród większości nastolatek bywa, jest ona zakompleksiona do granic możliwości. Ciągle porównuje się ze swoją starszą siostrą Julią, świeżo upieczoną studentką. Mama Irena jest artystką, w mieszkaniu ciągle znajdują się niedokończone gliniane dzieła. Jest ona trochę roztrzepana, daleko jej do idealnej gospodyni, ale przecież nie to jest najważniejsze. Bardzo kocha swoje córki. Jej mąż Krzysztof, zwany przez wszystkich Żaczkiem, pracuje w zakładach Cegielskiego. W mieszkaniu przebywa też senior rodu, dziadek Cesi, który korzystając z dobrodziejstw przejścia na zasłużoną emeryturę, nadrabia zaległości czytelnicze (pisarzy i ich dzieła poznaje za porządkiem alfabetycznym). Jest też ciocia Wiesia, siostra Żaczka i jej sześcioletni synek Bobcio (uwielbiam go choćby za otwierający powieść opis zabawy w Nerona).

Książkę czytałam już wiele razy na różnych etapach mojego życia. I za każdym razem odkrywam w niej coś nowego. Jako nastolatka oczywiście identyfikowałam się z Cesią. Niektóre cytaty na temat jej przemyśleń były żywcem wyjęte z mojego nastoletniego życia. 

Oczami duszy ujrzała Cesia nieskończoną przestrzeń czasu, kładącą się między chwilą obecną a zgonem. I czas ten był wypełniony głównie samotnością, ponieważ z takim wyglądem można liczyć tylko na samotność. Inne dziewczyny będą sobie przeżywały wielkie miłości, będą sobie następnie żyły radośnie i szczęśliwie hodując dzieci i wnuki. Ona będzie tragicznie sama.

Czułam się też trochę podobna do jej najlepszej koleżanki - Danki, a miało to związek z tym, że i ona i ja pisałyśmy wiersze (oczywiście na temat niezrozumienia zagubionej jednostki przez okrutny świat). Potem zdarzyło mi się po książkę sięgnąć na studiach. Czytając o Cesi przypomniałam sobie, co kiedyś czułam, ale większą uwagę zwróciłam już na na perypetie jej siostry, która była studentką. Minęło kilka lat. Czasy nastoletnie i studenckie są dla mnie wspomnieniem. I co? Teraz, poza wspominaniem przeszłości, zaśmiewam się przy opisach pomysłów sześcioletniego Bobka i jego dialogów z dorosłymi. Widzę w sobie też kilka cech mamy Żakowej. Tak jak napisałam wcześniej, za każdym razem odkrywam w tej książce coś nowego, czytam ją z innej perspektywy. Kiedyś pewnie sięgnę po nią, gdy moja dziecko będzie w wieku nastoletnim i zwrócę uwagę na jeszcze inne sprawy.

Na koniec chcę napisać, że mimo całej mojej sympatii do najczęściej pojawiającej się w Jeżycjadzie rodziny Borejków, szczególne miejsce w moim sercu ma zepchnięta w następnych powieściach na dalszy plan rodzina Żaków. Właśnie Szóstą klepkę czytałam najwięcej razy i jak na razie jest to jedyna powieść z serii, którą posiadam na własność. Polecam ją nastolatkom, ale też studentkom, żonom czy matkom. To wspaniała książka. Li i jedynie. 

Małgorzata Musierowicz, "Szósta klepka", Akapit Press, Łódź 1996

Książka przeczytana w ramach wyzwań:
-Tydzień bez nowości
-Z literą w tle (M)

27 komentarzy:

  1. Ja największą sympatią darzę Idę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ida jest u mnie druga w kolejności. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, przywołałaś wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaczytywałam się w tej serii - ale nie w całej, tak mniej więcej do "Tygryska i Róży". Im dalej, tym jakoś mniej tego wyjątkowego klimatu w nich odnajdywałam, tych najnowszych to przyznam, że nawet nie miałam w ręku. Ale owe pierwsze tomy to rewelacja! Kartki w moich wydaniach powypadały od częstego ich wertowania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak Ty też nie znam tych najnowszych części. Najdalej przeczytałam, o ile dobrze pamiętam, do "Córki Robrojka". :)

      Usuń
  5. A do mnie Musierowicz nie przemawia jakoś:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest właśnie to - książka, którą można czytać przez całe życie po wielokroć, a i tak zawsze będzie tak samo piękna i zaskakująca. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zgłębić całą tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam! Nie wiem, czy mogę Ci polecić całą serię, bo dużo jest głosów, że w tych najnowszych nie ma już takiego klimatu. Tak jak napisałam w poprzednim komentarzu - najdalej dotarłam do "Córki Robrojka" i te książki, które znam mogę polecić. Co z innymi - nie wiem. :)

      Usuń
  7. Nie przeczytałam ani jednej książki z tej serii :(

    OdpowiedzUsuń
  8. To również moja ulubiona część "Jeżycjady". Zdecydowanie;) Choć rodzinę Borejków też darzę sympatią;) Jednak "Szósta klepka" podobała mi się najbardziej i mam do niej największy sentyment. Mam nadzieję, że już niedługo zdobędę ją na własność;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że Twoją ulubioną książką z serii jest też "Szósta klepka". Oczywiście i rodzinę Borejków bardzo lubię. :)

      Usuń
  9. Wspaniała seria. Jakoś trudno mi sobie teraz wyobrazić, by jakiś czytelnik nie znał choć kilku tomów o rodzinie Borejków. No dobra, wiem, że tacy są, ale mam nadzieję, że szybko nadrobią braki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie są takie osoby, bo ktoś może po prostu nie lubić tego typu książek. Ale sądzę, że każdy (lub prawie każdy) przynajmniej o tej pisarce i jej książkach słyszał. :)

      Usuń
  10. czytałam dużo książek tej autorki niestety nie pamiętam żadnej ale wiem jedno najbardziej podobała mi się Ida Sierpniowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam gdzieś wyżej - "Ida sierpniowa" jest u mnie na drugim miejscu. :)

      Usuń
  11. Uwielbiałam książki Musierowicz za młodu:) książki Musierowicz i Nienackiego (Pan Samochodzik). Zawsze wieczorem gdy kładłam się do łóżka, zapalałam małą lampkę i czytałam... ich książki mają klimat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienackiego też uwielbiałam. Książki wciągały niesamowicie. ;) To prawda- klimat mają wyjątkowy!

      Usuń
  12. O Jeżycjadzie oczywiście słyszałam, czytałam dwie książki Musierowicz (ponieważ były to szkolne lektury), ale szczerze jakoś nie jestem przekonana. Może to uprzedzenie wynika z tego, że byłam zmuszona przeczytać te książki, a wiadomo lektury zawsze czyta się niechętnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnio również odświeżałam sobie Jeżycjadę - a w naszym rodzinnym domu na półce stoi caluśka seria! O każdą nową książkę bijemy się z mamą i babcią.

    Co do zarzutów o braku klimatu - czy ja wiem czy rzeczywiście tak jest? Dla mnie każda z tych książek ma swój własny, niepowtarzalny urok (chociaż nie ukrywam, że mam swoje faworytki, jak i te mniej lubiane). W starszych powieściach na pewno bardzo interesujące są PRL-owskie realia (dla wielu z nas już będące historią), a później przemiany lat dziewięćdziesiątych. Trafne uwagi i spostrzeżenia autorki na tym tle naprawdę zyskują. Nowsze książki nie mają już tego "historycznego" rysu, ale moim zdaniem fakt, że czasy akcji w książkach się zmieniają, zdecydowanie robi im na plus :)

    Nie wiem czy dobrze opisałaś osobę Cesi Żak. Postać ta - oraz jej rozterki wewnętrzne - może i była tragiczna, ale przez to i komiczna. Moim zdaniem Musierowicz, opisując i przerysowując "poważne" problemy nastolatek, uczy ich, żeby podchodzili do swojego życia z większym dystansem :)

    Szkoda też, że nie zwróciłaś uwagi na humor, którym przecież aż kipi Jeżycjada - od żartów sytuacyjnych, poprzez dialogi, aż po język. A najprzyjemniejsze w tym jest to, że w ten zabawny sposób Musierowicz pisze o rzeczach całkiem poważnych!

    Ufff, się rozpisałam... Może trochę przesadziłam z wodolejstwem? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moją przygodę z Jeżycjadą zakończyłam kiedyś na "Córce Robrojka", więc nie mam porównania. Nie wiem, czy rzeczywiście cześci te są słabsze. Może kiedyś uda mi się przeczytać całą serię. :)

      Co do Cesi, dla mnie teraz te jej rozterki są komiczne, kiedyś takie nie były. Może odbiór tych opisów zależy od naszych własnych doświadczeń i charakteru? Nie udało się przekonać mnie (wtedy) do podchodzenia do swoich problemów z większym dystansem. I choć widziałam, że Cesia znalazła swoją "drugą połówkę" i tak byłam pewna, że mnie to nie spotka. ;) Teraz, z innej perspektywy, pewne rzeczy wyglądają inaczej.

      Humor faktycznie jest dużą zaletą tej książki (czy też tej serii), nadmieniłam o tym może jedynie we fragmencie, w którym pisałam o zabawnych dialogach Bobcia z rodziną. Właśnie na tym wątku skupiłam się teraz najbardziej. Miałam w planach nawet zacytować jego rozmowę z Żaczkiem na temat picia alkoholu, ale potem stwierdziłam, że może umieszczenie tu kilku fragmentów to będzie za dużo.

      A czytałaś już może najnowszą książkę z serii?

      Usuń
    2. Podejrzewam, że odbiór książki może też być różny w zależności od osoby. Pierwszy raz "Szóstą Klepkę" czytałam gdzieś w okolicach podstawówki, więc sercowe rozterki, zakompleksienie i inne problemy bohaterki nie były mi obce. Mimo to zauważyłam dystans - chociażby w sytuacji, kiedy to Cesia z rozgoryczeniem myśli o tym, że nikt nie zwróci na nią uwagi z powodu grubych (według niej) łydek, a tymczasem podkochujący się w niej Hajduk podziwiał między innymi właśnie owe łydki :) A sytuacji o podobnym wydźwięku było w całej książce mnóstwo.

      Nowej książki jeszcze nie czytałam i prawdę mówiąc dopiero z Twojego wpisu dowiedziałam się, że już wyszła! :D Zatem muszę się wybrać do księgarni...

      Usuń
  14. Lubię tę autorkę, najbardziej podobała mi się "Kłamczucha" oraz "Córka Robrojka". Ta część też niezła. Zapraszam do siebie: http://kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam "McDusię" :)

    Jak to Musierowicz, podnosi na duchu. Moim zdaniem lepsza niż przedostatnia "Sprężyna", wciąż tchnie optymizmem, mimo, że nie wszystko w niej jest radosne i wesołe (co zresztą uważam za wielką zaletę - co to za powieść, w której wszystko jest udane i różowe?), pełno żartów słownych i sytuacyjnych, nie obyło się też bez ślubnej katastrofy (bo i wątek ślubny się pojawi) i wielu wspomnień i odniesień do poprzednich pozycji (co sama w książkach o Jeżycjadzie uwielbiam!). Osobiście - polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię o McDusi. Inna moja internetowa znajoma też mi ją ostatnio polecała. :) Pozdrowienia :)

      Usuń
  16. "Szósta klepka" moja ukochana z małym Bobciem na czele :) Zawsze kiedy do niej wracam mam wrażenie, że jestem w domu Żaków i gdzieś z boku, z filiżanką herbaty obserwuję te wszystkie wydarzenia.
    "McDusia" zupełnie przyzwoita, refleksyjna ale i z humorem. Jeśli nie miałaś okazji - warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Bobcio rządzi. Mam tylko cichą nadzieję, że moja córka nie postanowi się bawić w Nerona (może ją czasem coś dolecieć, skończyłam historię i może akurat kiedyś coś mi się wyrwać). :D
      McDusię na pewno kiedyś przeczytam. :)

      Usuń
  17. Ja znam wszystkie części Jeżycjady i wszystkie polecam :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...