sobota, 13 października 2012

O tym, dlaczego zrezygnowałam z wystawiania ocen recenzowanym książkom


Jak zauważyliście (albo i nie) dziś z mojego bloga zniknęły oceny, które znajdowały się wcześniej na końcu recenzji (i dodatkowo w etykietach). Najpierw stosowałam skalę 1-5, ale stwierdziłam, że daje mi ona za mało możliwości wyboru. Postanowiłam więc stosować skalę 1-10 (znaną mi z lubimyczytac.pl). I co? Było jeszcze gorzej. Jak odróżnić książkę rewelacyjną od wybitnej, a wybitną od arcydzieła? To jednak nie było najgorsze. O najważniejszym problemie napiszę za chwilę.

Na moim blogu są recenzje książek z różnych gatunków, jak mogę dać np. książce dla dzieci (którą moja córeczka uwielbia) 10/10 i tyleż samo no nie wiem, np. ubóstwianym przeze mnie Chłopom Reymonta? Ale z drugiej strony - szkoda dawać niższą ocenę, bo ktoś może się nią zasugerować w ten sposób, że dajmy na to 6/10 będzie dla niego oznaczało, że książka jest średnia. A przecież może być jedną z wielu ciekawych publikacji skierowanych do przedszkolaka. Tak samo - lubię czasem poczytać typowo kobiecą, lekką literaturę. I jakaś książka może mi po prostu bardzo się podobać, być ciekawa, zajmująca, ale jak pakować ją do tego samego worka z Reymontem, czy z jakąś poważną i dobrze napisaną publikacją historyczną? 

Ten Reymont to tylko taki przykład, bo akurat recenzji Chłopów nie napisałam, ale pewnie wiecie, o co chodzi. I tym sposobem doszłam do wniosku, że nie chcę na swoim blogu wystawiać ocen. Gdybym zajmowała się, dajmy na to, wyłącznie literaturą dla dzieci, czy pisała jedynie o publikacjach historycznych, wtedy ocenianie sprawiałoby mi mniejszy kłopot. Oczywiście wystawianie notek ma też wiele plusów, sama lubię popatrzeć na ilość gwiazdek przy danym tytule na lubimyczytac.pl czy nakanapie.pl. Nie mam też nic przeciwko osobom, które je stosują. Ale jednak na moim blogu ocen nie będzie, bo wystawianie ich sprawiało mi ogromny problem.

Co myślicie o tym wszystkim? Zapraszam do wyrażenia swojego zdania.

24 komentarze:

  1. Oceny upraszczają, jeśli już mają być - lepiej, żeby miały formę opisową (mimo wszystko nie przeszkadzają mi "gwiazki" na przykłąd, których ilość jest opisana. Nie uważam jednak tego za konieczne. Argumenty słuszne i decyzja uzasadniona. Swoją drogą, "Chłopów" Reymonta po prostu uwielbiam i czytuję od lat bez przerwy w różnych fragmentach : ) 20/10! ;) (Karolin(k)a)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama nigdy nie wystawiam ocen w żadnej skali. Uważam , że to jest niepotrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno miałam podobny dylemat :). Stosuję oceny, ale staram się oceniać pod kątem danego gatunku, a nie całokształtu literatury. Romansidło w swojej kategorii dostanie 9/10 bo było ciekawe, zabawne, dobrze przedstawione postacie, lekko się czytało, ale w ogólnym rozrachunku ocena ocenie nierówna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. myślę, że dobrze robisz :)
    zapraszam wszystkich! obs? skomentuj!
    heheszkiheheszki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie czytam "Chłopów" i strasznie się przy nich męczę przy czym ta książka jest uznana przez wiele osób itp.
    JA zresztą uważam ,ze ktoś może dać książce 10 ale inna osoba może dać jej tylko lub zaledwie 2 to wszystko zależy od zainteresowań ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też nie potrafię wystawić miarodajnej oceny żadnej z recenzowanych przeze mnie książek. Myślę, że bez tej skali czytelnicy również sobie poradzą z doborem odpowiednich dla nich lektur. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się. Mi również czasem ciężko jest wystawić jakiejś książce ocenę, bo gatunek gatunkowi nierówny i w takich sytuacjach mam niezły dylemat...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ocene najlepiej pozostawic tym, ktorzy sami przeczytali :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ocenianie jest trudne, to fakt, ale sama nie potrafiłabym z niego zrezygnować. Nie boli mnie to, że stawiam 6 (u mnie maksymalna ocena) wybitnemu klasykowi i ukochanej babskiej lekturze. Każda jest najlepsza w swojej kategorii i nie oznacza to, że np. Borgesa traktuję na równi z Kowalewską. Każde jest rewelacyjne w swojej kategorii.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oceny są subiektywne, większość mogą zmylić, innym pomóc. Różne są gusta. Ja na przykład lubię patrzeć na oceny ludzi, którzy mają podobny gust do mnie. Wówczas ich opinia jest dla mnie cenna (przede wszystkim słowna, gwiazdki, cyferki itd. nie muszą wcale się pojawiać).
    Ja jednak wystawiam ocenę już z przyzwyczajenia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ocenianie to bardzo trudna sprawa. Mnie kłopot sprawia ocenianie książek nakanapie, bo tam właśnie jest rewelacyjna, wybitna, arcydzieło i to trochę mylące. Myślę od jakiegoś czasu jak tu nazwać swoja skalę ocen, bo dla mnie 10 to jest rewelacyjna książka, ale powiedzieć o "Dzieciach z Bullerbyn", które oceniłam na 10 właśnie, że są wybitne, to przesada.
    Póki co przyjęłam taką zasadę. Jeżeli mam problem z ocenieniem książki, tak było m.in. w przypadku Wertera nie wystawiam oceny.
    W ogóle uważam, że ocena nie zastąpi recenzji, bo nie da się wyrazić wielu uczuć odnośnie książki w cyferkach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też często mam problem z wystawianiem ocen, ale 10/10 zarezerwowałam dla absolutnych arcydzieł, książek ukochanych i dla mnie najważniejszych (garstka, np. Nędznicy), 8/10, 9/10 to dla mnie książki wyjątkowe i zdecydowanie warte przeczytania, ale największy problem mam z 6/10, 7/10 - takich stawiam najwięcej i często przestaje to być miarodajne. Tam lądują dobre czytadła, ciekawe ale trudne książki tematyczne, powieści, które dobrze mi się czytało i które uważam za bardzo dobre, ale mam im coś do zarzucenia... Ogromna galeria przeróżnych tekstów.

    Z drugiej strony nie chcę z tego rezygnować, bo bardzo lubię oceny u innych - to jakaś taka wskazówka. Często też ocena równoważy się z recenzją, np. recenzja jest bardzo pozytywna, a ocenę stawiam 6/10, bo obiektywnie uważam książkę za wartościową, ale się bardzo męczyłam przy lekturze. Albo odwrotnie, mam jakieś "ale", o których wspominam w recenzji, ale ocena jest wysoka, bo całość mnie zachwyciła. I to daje równowagę i pełniejszy obraz - niektórzy się czasem dziwią moimi ocenami :)

    Książek dla dzieci nie oceniam wcale, bo mam do nich wielką słabość i podoba mi się naprawdę ogromna większość :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze zdarzy się tytuł, z którego oceną będzie problem, ale czy to w tekście, czy na skali - nie ma jak dla mnie różnicy. Zresztą ocena w skali jest raczej wyznacznikiem gustu, nie wartości książki jako takiej ;) I - tak na dobrą sprawę - jeśli ilość gwiazdek pod tekstem, to jedyne, czym czytelnik będzie się sugerował, to na rzetelnej opinii mu wyraźnie nie zależy i to już nie mój problem, czy zostanie jakoś wprowadzony w błąd.

    Kryteria oceny to subiektywna sprawa. Czy dany motyw mi się podobał, czy nie? Czy postacie wzbudzały sympatię czy niechęć? A może ja nie lubię motywów mitologicznych, a główna bohaterka była zbyt nieśmiała? I bach, przyznaję 3/10 zamiast 6. Czytając cały tekst, można to wszystko wychwycić - X lubi nieśmiałych bohaterów, więc X za powieść się łapie, mniejsza o gust recenzenta. Y widząc 10/10 chwyta za powieść historyczną, choć takowych nie trawi? Jego problem.

    Co do gatunków - ocena ocenie nierówna. Wiadomo, że każdy tytuł ocenia się w jego własnej kategorii. IMO jest to oczywiste, choć spotkałam się z blogerami, którzy "nie wystawili by maksymalnie dobrej oceny głupiej komedii". A dlaczego nie? Gdyby iść tym tokiem myślenia, trzeba by z góry uplasować dany gatunek na skali ocen - i to by dopiero było bez sensu.

    Jeśli komuś wygodniej bez oceny - niech jej nie stawia, po co się męczyć? :) Jeśli komuś pomaga - nie ma w tym nic złego ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za tak duży odzew. :) Pojawił się temat oceniania danych tytułów w ich konkretnej kategorii. Tak też starałam się robić do tej pory, bo uważam, że w każdym z gatunków znajdziemy książki kiepskie, dobre i bardzo dobre. Ale jednak, gdy postanowiłam wziąć skalę taką jak na lubimyczytac.pl, gdzie 9 to książka wybitna, a 10 - arcydzieło - trudno mi było dać 9 czy 10 książce dobrej, a nawet bardzo dobrej z gatunku dajmy na to literatury dziecięcej. Krótka historia o myszce, choć uwielbiana przez dzieci, arcydziełem nie jest. A znów dać jej np. 7/10 mogłoby oznaczać, że ma ona jakieś niedociągnięcia (jeśli ktoś oczywiście patrzy tylko na ocenę, a nie czyta zbyt dokładnie recenzji).

    Nie mam nic przeciwko ocenom, więcej - gdy przeglądam blogi i widzę wysoką ocenę dla jakiegoś czytadła, nie uważam, że recenzent sądzi, iż jest to arcydzieło nad arcydziełami, które będą przerabiać pokolenia studentów. Po prostu jest to książka świetna w swoim gatunku. Mi samej jednak wystawianie ocen w zasadzie od początku sprawiało problem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja na lubimyczytac i nakanapie oceny wystawiam, ale na blogu nie mam takiego zamiaru. I lepiej przeczytac recenzje niz sugerowac sie ocena nawet na portalach ;) Bo te oceny tak naprawde są jakby to powiedziec.. umowne?

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jakoś niepostrzeżenie też kiedyś zrezygnowałam z wystawiania ocen w takiej lub innej skali. Po pierwsze - tak jak niektórzy mówią, nigdy nie wiadomo jak podejść do danej książki (szczególne kłopoty miałam z oceną 7/10 i 6/10), po drugie (i smutne za razem) niektórzy wręcz nie czytali moich recenzji jedynie patrzyli na ocenę, a potem dziwne kwiatki w komentarzach pisali.... Dlatego uważam to za całkowicie zbędne.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wystawiam oceny (w przypadku egzemplarzy recenzenckich jestem do tego zobowiązana), ale przyznam, że nie martwię się, że np. "Zabić drozda" otrzyma taką sama ocenę jak jakieś czytadło na dwa wieczory. Wiadomo, że to są różne książki i ich porównywanie na podstawie wystawionej oceny nie ma sensu. Poza tym w tekście pisze o wadach i zaletach, więc jeżeli ktoś tekst przeczyta to nie powinien mieć wątpliwości, dlaczego wystawiłam taką ocenę. Niemniej rozumiem, że komuś przyznawanie punktów nie pasuje i z tego rezygnuje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja sobie wystawiam, przy czym również zaznaczyłem, że skala dotyczy danego gatunku. Co zrobi z tym osoba czytająca recenzję, to jej sprawa, wystarczy jedynie pamiętać, że ocena to mały dodatek do tekstu mojej opinii i to właśnie on jest najważniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja na moim blogu stosuje oceny, w skali od 1-6 (jak w szkole) i nie mam problemu z wystawianiem ocen. To znacznie ułatwia ogólną ocenę kosmetyku. Ja na twoim miejscu spróbowałabym tak :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękuję za kolejne komentarze. :) Każdy z nich przeczytałam z uwagą. Myślę, że jeśli jakieś wydawnictwo zażyczy sobie wystawienia oceny pod recenzją na blogu, wtedy zrobię wyjątek. Pomysł ze skalą typowo szkolną 1-6 też nie jest zły. Jeśli chodzi o problem nie przeczytania recenzji, a jedynie popatrzenia na końcową notkę, to tak jak część z Was napisała - tak niestety się dzieje. I nie musi chodzić nawet o stałych czytelników bloga (choć pewnie też i tacy się znajdą), a o kogoś przypadkowego, kto trafia tu po wpisaniu konkretnego tytułu i patrzy tylko na ocenę. Teraz taka osoba będzie musiała choć pobieżnie przeczytać tekst, albo po prostu poszukać innego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  21. Również uwielbiam "Chłopów" :) Wystawiania ocen nie praktykuję, właśnie z powodów o jakich napisałaś. Jednocześnie nie widzę w tym nic złego, po prostu sama nie jestem w stanie podsumować książki jedną cyferką :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. @Domi, myślę, że Twój komentarz jest idealnym podsumowaniem. Ja też nie widzę w dawaniu ocen nic złego.

    A Co do "Chłopów" (mam tu na myśli też wcześniejszą wypowiedź Magdaleny B) - książka ma swoich fanów i antyfanów. Cieszę się, że kilka osób, które się tu wypowiedziało też ją uwielbia. Ja sama w liceum znałam ją jedynie ze streszczenia, bo jakoś nie mogłam się przekonać do przeczytania całości. Może to nie był po prostu odpowiedni czas? W całości przeczytałam ją dopiero jakieś trzy lata temu i od tamtej pory co jakiś czas podczytuję sobie fragmenty, bo tak bardzo mnie urzekła). :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Też jestem zdania że książki nie da się podsumować cyfrą w dodatku mogą być różne gusta ;-) Czyjaś 10 może być moją 5 i odwrotnie :-)
    pozdrawiam
    Karola

    OdpowiedzUsuń
  24. Też mam często problem z wyznaczeniem odpowiedniej oceny.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...