niedziela, 7 października 2012

Super Kryminał: Adrianna Ewa Stawska "Śmierć w klasztorze"


Recenzja nr 29, Super Kryminał: Adrianna Ewa Stawska "Śmierć w klasztorze"

Super Kryminał to ukazująca się od początku 2012 r. w co drugi wtorek seria powieści z dreszczykiem. Są one skierowane do szerokiego grona odbiorców i dostępne w kioskach oraz salonach prasowych. Ich cena nie jest wygórowana, zamyka się w kwocie 15 zł. Wśród pozycji należących do tej serii możemy znaleźć zarówno wznowienia wcześniejszych wydań (tak jest choćby z omawianym przeze mnie tytułem), jak i debiuty pisarskie. Śmierć w klasztorze to 14 książka z tego cyklu. Wygrałam ją w konkursie w serwisie ZwB (poza nią zdobyłam w ten sposób jeszcze 15 i 16 powieść z tej kolekcji). Dla mnie to pierwsze spotkanie z Super Kryminałem. Niestety - nieudane, ale o tym za chwilę.


Autorka książki poza pisarstwem zajmuje się też dziennikarstwem i tłumaczeniem literatury. Interesuje się m.in. historią kultur kulinarnych, wydała na ten temat dwie książki: Kuchnia kresowa z Podlasia (2006) oraz, wspólnie z Pawłem Lorochem, Atlas kanapek świata (2010). Śmierć w klasztorze to jej pierwszy kryminał, który po raz pierwszy wydany został w 2007 r. nakładem wydawnictwa Otwarte. Jej inne powieści z tego gatunku to Udręka i Karmiąc zło. 

Podinspektor Ewa Lewicka pragnie odpocząć od codziennych obowiązków i zgiełku Warszawy i wyrusza nad jezioro Wigry, aby spędzić urlop w luksusowym pensjonacie założonym w dawnym klasztorze kamedułów. Ma nadzieję, że dzięki pobytowi w tym miejscu będzie mogła przemyśleć swoje życiowe wybory. Niestety pani oficer śledczej nie jest pisany odpoczynek. Już wkrótce po jej przyjeździe w niewyjaśnionych okolicznościach ginie dyrektor hotelu. Lewicka postanawia pomóc zajmującemu się śledztwem komisarzowi Banasikowi w rozwikłaniu tajemnicy. 

Akcja powieści toczy się dość szybko. Autorka przekonała mnie też do głównej bohaterki. Lewicka jest ekspertem w swojej dziedzinie, zwraca uwagę na szczegóły, które pozornie nic nie znaczą. Spodobały mi się też wplecione w dialogi ciekawe historie, choćby opowieść o pięknej rusałce Wile. Dość szybko jednak domyśliłam się, która z osób jest zabójcą i pod koniec powieść już nieco mi się dłużyła. I na tym zakończyłabym pewnie swoją recenzję. Niestety, muszę teraz przejść do tego, co zaserwowało mi już samo wydawnictwo.

Wielokrotnie pisałam już, że staram się być wyrozumiała w kwestii literówek, błędów, pominięć. I jeśli nie jest ich zbyt wiele - rzeczywiście taka jestem. Każdemu mogą zdarzyć się niedopatrzenia. Ta książka wydana jest jednak wyjątkowo niechlujnie. Pokuszę się o stwierdzenie, że skrytykowana z tego powodu Klasyka Literatury Kobiecej: Między ustami a brzegiem pucharu w porównaniu ze Śmiercią w klasztorze wcale nie wypada już tak tragicznie! Literówek jest tu od groma, zdarzały się też pominięcia krótkich słów (np. wyrażenie: mrożące w żyłach opowieści) lub powtórzenie (przykład: Adamczyk usiadł na brzeżku fotela i chłonął każde słowo jej słowo.) Niejednokrotnie natrafiłam też na brak kropki na końcu zdania. kilka razy pytajnik w miejscu, w którym powinna być kropka (przykład: - A mnie zawsze uczono, że sport kształtuje charakter? - wtrącił Banasik.). Wystarczy choćby spojrzeć na ostatnią stronę, na niej samej możemy zobaczyć dwa błędy, przecinek na końcu zdania i wyrażenie wszystko jedna zamiast wszystko jedno. Do minusów zaliczę jeszcze dość drobną czcionkę, ale to już kwestia gustu.

Zdaję sobie sprawę, że celem wydania tej składającej się z 25 książek serii było trafienie do jak największej liczby odbiorców, co wiązało się też z zaoferowaniem jak najniższej ceny. Wiem oczywiście, że wiele osób nie zwraca na takie rzeczy uwagi (na przykład mój mąż), mi jednak tak liczne błędy bardzo psują przyjemność czytania. Nie chcę być przesadnie czepliwa, mnie samej takie potknięcia się zdarzają (po latach wyłapałam np. literówkę w mojej pracy magisterskiej, na blogu też bym niejedną znalazła). Wydaje mi się jednak, że tak wydana książka oznacza brak szacunku dla czytelnika. Nie wiem, może to odosobniony przypadek i inne powieści z tej serii przeszły dokładniejszą korektę. Na szybko porównałam ją z posiadanymi przeze mnie Wariatem na pogorzelisku oraz Podziemnym światem. Od Śmierci w klasztorze różni je rozmiar czcionki, może i pod innymi względami wypadną lepiej.

Super Kryminał: Adrianna Ewa Stawska, "Śmierć w klasztorze", Wydawca: Pi, Warszawa 2012.


9 komentarzy:

  1. Hmm raczej się nie skuszę na ten kryminał ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam że ciekawa byłam Twojej oceny tej książki, bo ją czytałam i podobała mi się , co prawda bez szału, ale dobrze mi się ją czytało ... ale no właśnie, ja czytałam inne wydanie z Otwarte z 2007 roku i może tu tkwią szczegóły. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie porównałabym właśnie oba wydania. Zajrzałabym choćby na tę ostatnią stronę, żeby zobaczyć, czy są te same dwa błędy. A masz ją może gdzieś przy sobie?

      Usuń
    2. Niestety nie mam jej, książka była pożyczona z biblioteki, ale rozglądnę się za nią w bibliotece i dam Ci znać jak będę miała. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Masz rację, ja w swoim "Wariacie..." też znalazłam masę błędów. Korekta i redakcja tam są fikcją. Jakby ktoś zasnął nad połową książki - pierwsza cześć jest ok, a druga - szkoda czytać. Oczy bolą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć... Skoro mam znów cierpieć podobnie jak przy "Śmierci w klasztorze" to na jakiś czas odpuszczę sobie tę serię. Choć tytuł mnie zaintrygował. Dzięki za komentarz. :)

      Usuń
  4. Mam tę książkę w ebooku i dwa razy ją zaczynałam. Pewnie w końcu się zmuszę, bo też piszę bloga o kryminałach i mam takie dziwne poczucie obowiązku, żeby pisać nie tylko o tym, co jest fajne, ale też przestrzec przed kiepskimi lekturami.
    Zupełnie nie rozumiem, jak mogą się zdarzać literówki w książkach wydawanych przez poważne wydawnictwo. Pisząć bloga, jestem odpowiedzialna za niego sama. Swoich literówek często się nie widzi. Ale w wydawnictwie jest przecież redaktor i korektor, który kilkukrotnie sprawdza tekst przed puszczeniem do druku.

    Jeśli chodzi o samą książkę, to początek pozbawił mnie chęci do zagłębienie się w nią. A tak szukam fajnych polskich kryminałów. I ciągle nie mogę trafić.
    Macie swoje ulubione?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tego nie rozumiem... :/ Z polskich kryminałów/thrillerów polecam książki Janusza Koryla.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...