czwartek, 22 listopada 2012

Franklin i zaginiony kotek


Recenzja nr 44, "Franklin i zaginiony kotek"

Osoby czytające moje recenzje zdążyły już pewnie zauważyć, że moja córka bardzo lubi książki o przygodach Franklina. Dziś przedstawię Wam kolejne opowiadanie należące do tej serii.

Pewnego dnia żółwik i jego przyjaciele słyszą wołanie o pomoc. I w tej chwili wszyscy zaczynają wyobrażać sobie, że są wyjątkowymi superdetektywami i każdy z nich ma inne, bardzo cenne dla rozwiązywania trudnych śledztw umiejętności. Okazuje się, że młodsza siostra Franklina zgubiła swoją pluszową zabawkę, kicię Micię. Nieustraszeni bohaterowie obiecują pomoc w wyjaśnieniu tajemniczego zniknięcia i odnalezieniu zguby.

Wkrótce natrafiają na ślady, które prowadzą ich na grządki z warzywami. Kici tam nie ma, ale za to znajdują kartkę z rysunkiem wykonanym przez żółwinkę. Można zobaczyć na nim sklep pana kreta. Tam też grupa detektywów wyrusza w następnej kolejności. W końcu udaje im się odnaleźć zgubę w altance znajdującej się niedaleko sklepu. Siostrzyczka Franklina jest szczęśliwa.

Jak każdą inną książkę z tej serii, tak i tę polecam do czytania przedszkolakom. W tym miejscu chcę się z Wami podzielić jeszcze jedną ważną informacją, Niedawno pisałam artykuł na temat akcji Cała Polska Czyta Dzieciom i przy tej okazji przyszło mi do głowy, że warto wspomnieć, iż seria o Franklinie wpisana jest na Złotą Listę książek, która utworzona jest przez Fundację ABCXXI Cała Polska Czyta Dzieciom (w dziale 0-4 lata). Polecam!

"Franklin i zaginiony kotek", w oparciu o książki autorstwa Paulette Bourgeois i Brendy Clark. Ścisła adaptacja telewizyjna napisana i zaprojektowana przez Harry'ego Endulata. Na podstawie odcinka "The Super Cluepers' Big Small Case" autorstwa Lienne Sawatsky i Dana Williamsa. Tłumaczenie: Patrycja Zarawska. Wydawnictwo Debit, Bielsko-Biała 2012

Za możliwość przeczytania książeczki dziękujemy Wydawnictwu Debit.

8 komentarzy:

  1. Powiem tak: jak byłam mała, uwielbiałam Franklina. A koty kocham ponad życie :) Jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na dziecko, żółwik na pewno będzie stał na półeczce z książkami, które będą do niego należeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jako dziecko (a raczej już wtedy nastolatka) lubiłam Franklina. :)

      Usuń
  2. Żeby tak od razu na Złotą Listę to nie jestem przekonana ;) Ale to subiektywny "twór" więc ok. Mnie ciągle nie przekonują ilustracje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jednej z recenzji napisałam, że mi i córce również bardziej podobają się te tradycyjne ilustracje. Ale i tak Franklina bardzo lubimy. A seria o Franklinie rzeczywiście figuruje na "Złotej Liście". Nie jest tam wyszczególnione, które dokładnie książki z tego cyklu. :)

      Usuń
  3. Franklin jest chyba nieśmiertelny, pamiętam go jeszcze ze swojego dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie poczytam rodzeństwu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio Franklin u nas na fali :-) czytany każdego dnia :-))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też lubię tego żółwika. Jest po prostu uroczy. ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...