piątek, 9 listopada 2012

O recenzowaniu i ocenianiu raz jeszcze

W tamtym miesiącu napisałam notkę na temat tego, dlaczego zrezygnowałam z wystawiania ocen książkom. Teraz zajmę się opisaniem, jakie myśli chodzą mi po głowie tuż po umieszczeniu nowej recenzji. Boję się na przykład, że ktoś może stwierdzić, że nie jest szczera (bo większość to recenzje pozytywne). A są naprawdę szczere! Może po prostu nie mam zbyt dobrego gustu literackiego? Boję się też, że moja pozytywna (i naprawdę szczera) recenzja może kogoś zachęcić do przeczytania danej pozycji i potem ta osoba będzie zawiedziona. A jeśli znów skrytykuję (co też mi się czasem zdarza) - znów mogę kogoś zniechęcić zupełnie niepotrzebnie, bo komuś ta książka może się podobać.

Przyszła mi do głowy recenzja książki Jestem blisko Lucyny Olejniczak na Kreatywie. Bardzo cenię teksty Futbolowej, wydają mi się naprawdę dobre (ja nigdy takich nie napiszę i nie twierdzę tak z powodu fałszywej skromności, po prostu taka jest prawda). Tam książka pani Olejniczak została skrytykowana. Ja kilka miesięcy wcześniej wychwaliłam inną pozycję tej autorki - Dagerotyp. Tajemnica Chopina. I teraz zaczęłam myśleć, czy faktycznie ze mną jest coś nie tak, bo mi książka bardzo się podobała. Jeśli jednak tak naprawdę nie jest ona dobra, nie chcę kogoś wprowadzać w błąd. Ale naprawdę umyślnie tego nie robię! Kilka dni temu zrecenzowałam Francuskiego szpiega. Romans naprawdę mi się podobał, choć był trochę przewidywalny. Napisałam o skojarzeniach z Austen i tu można by odnieść wrażenie, że nie odróżniam dzieł Austen czy Rodziewiczówny od typowego, dość przewidywalnego romansu (potem rozbudowałam moją wypowiedź i wyjaśniłam, czemu mi przyszła do głowy Austen). Dziś natrafiłam na recenzję Łędiny (Wielka Biblioteka Ossus), w której pisze, że książki raczej nie poleca. I znów może mi ktoś zarzucić, że albo chciałam się podlizać wydawnictwu, albo mam kiepski gust. To już wolę ten drugi zarzut. Bo może rzeczywiście coś w tym jest? 

Miewacie podobne przemyślenia podczas pisania recenzji i porównywania ich z innymi dotyczącymi tej samej publikacji?

Ciężkie jest życie blogowego recenzenta. :-)

33 komentarze:

  1. och ciężkie, ciężki ;P
    ja osobiście podziwiam takie osoby ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Często czuję się podobnie, ale dochodzę do wniosku, że różne są gusta czytelnicze i nudne by było to, gdyby wszyscy się zachwycali tą samą pozycją ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam książki i wiele raz zdarzyła mi się lektura, która innym nie przypadłą do gustu, a ja miałam pozytywne wrażenia. Było i tak, że dopiero po jakimś czasie doceniałam daną historię, dlatego nie odradzam, bo każdy może inaczej odebrać daną opowieść :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słuchaj, nie można sobie wmawiać, że ma się gorszy gust czy też bać się, że pochlebna recenzja od razu zostanie uznana za nieszczerą. Każdy z nas odnajduje się lepiej w innych gatunkach, każdy ma inny bagaż literackich doświadczeń, każdy w książkach szuka czego innego. To nic złego mieć gust odmienny od innych - niezależnie od tego czy są w mniejszości, czy w większości.

    Ja też uznałam np. powieść Pratchetta za niestrawną, na co jego fani mogliby się obrazić albo uznać mnie za bezguście. Ale nikt nic nie poradzi na to, że tego typu proza kompletnie mnie nie interesuje. I to, że np. książka pani Olejniczak nie została przeze mnie dobrze odebrana, nie znaczy, że wszyscy jej miłośnicy mają poczuć się urażeni albo gorsi. Mam to nieszczęście, że skończyłam studia polonistyczne, przeczytałam mnóstwo dobrej literatury i takie bardzo słabo napisane czytadło po prostu na tym tle wypada marnie. Ale i takie książki są nam potrzebne - ot, choćby dla chwilowej rozrywki czy odrobiny przyjemności.

    Tak więc - uszy do góry i rób swoje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielokrotnie czułam to samo co ty. Myślę, podobnie jak Futbolowa, że każdy ma inny bagaż doświadczeń czytelniczych i każdy ceni w danej książce coś innego. Nieraz zastanawiałam się dlaczego czytelnicy zachwycają się danym tytułem, a inną powieść - która mnie bardzo się podobała - oceniają negatywnie. Myślę, że zróżnicowane opinie są jak najbardziej potrzebne. Ktoś przeczyta kilka różnych recenzji, zwróci uwagę na elementy pozytywne i negatywne danego tytułu, wtedy taka osoba będzie miała pełniejszy obraz danej powieści - będzie mogła zdecydować czy sięgnąć po dany tytuł, czy może zrezygnować z jego lektury.

    Najlepiej pisać w zgodzie z własnymi przekonaniami i emocjami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja dokładnie zgadzam się z Kretywą, to ma być Twoja ocena i tylko Twoja, a nie sugerowana lub kogoś innego, a inni nie powinni obrażać się za to, że masz swoje zdanie, bo to głupota. Ja tam oceniam jak mi się podoba, a jak ktoś ma do tego jakiś problem to już jego sprawa, a ja i tak zdania nie zmienię. Bo to tylko moje subiektywne odczucia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś zaproszona do zabawy u mnie: ksiazkowo-recenzjowo.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też ostatnio przeczytałam na jednym blogu o pewnej książce że jest do niczego, a mi się podobała jak ją czytałam :) najważniejsze jest to czy Tobie się podoba, każdy ma inny gust.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kogo nie dopadły takie wątpliwości, ręka do góry! ;)
    Dorota, racja, rób swoje, bo robisz to z głębi serca i robisz to dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomyśl o tym inaczej - nie masz kiepskiego gustu, nie piszesz specjalnie pozytywnych recenzji..po prostu potrafisz znaleźć książki, które Ci się podobają i dlatego tak mało krytykujesz;) Ogólnie podpisuję się pod wypowiedziami powyżej, najważniejsze rzeczy zostały już chyba napisane.
    Nie mam podobnych przemyśleń, ale też zauważyłam że zdecydowana większość recenzowanych przeze mnie książek jest oceniana (przeze mnie) pozytywnie. Dla mnie to dobrze, nie tracę czasu na nieciekawe lektury;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie powinnaś mieć takich myśli:) Po pierwsze twoje recenzje są bardzo rzetelne i czytam je z przyjemnością. Po drugie, chyba każdy bloger zdaje sobie sprawę, że to co piszemy jest naszym subiektywnym odczuciem. Każdy ma swój gust i dlatego jednak książka może być odbierana różnie przez inne osoby. Wiadomo, że czasem mamy wątpliwości jeśli ktoś skrytykuje książkę, którą my uznaliśmy za całkiem dobrą. Ale czy to musi znaczyć, że mamy kiepski gust? Nieeeee. Dorotko nie przejmuj się niczym i pisz dalej:) A tak w ogóle, to ja przeczytałam ostatnio "Wypadek na ulicy Starowiślnej" pani Olejniczak i książka bardzo mi się podobała, a wiem, że opinie były różne:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Opinia jest Twoja, subiektywna. Piszesz o swoich odczuciach i tym, co Tobie się spodobało, a co nie. Ktoś inny może się sugerować Twoją opinią, ale nie powinien jednoznacznie jej odrzucać. Nie wprowadzasz kogoś specjalnie w błąd. Są różne gusta literackie, upodobania, porównania, sposób przedstawiania książki. Każdy jest inny i każdy zwraca uwagę na coś innego, inaczej odbiera lekturę. Także pisz, pisz jak najwięcej o swoich odczuciach! :) Ja lubię Twoje opinie, bo rzeczywiście bije z nich szczerość, autentyczność. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepraszam, że nie odpisuję na każdy komentarz po kolei.

    Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi. Ze swojej strony mogę wszystkich jeszcze raz zapewnić, że wszystkie recenzje są szczere, a to jest chyba najważniejsze. Gorzej, gdybym kogoś specjalnie wprowadzała w błąd, chcąc się jedynie przypodobać wydawnictwu. :)

    Bagaż doświadczeń czytelniczych na pewno ma duże znaczenie. Poza tym nie znam się tak dobrze na ocenianiu książki pod względem języka, bo nie jestem po filologii polskiej.

    Do każdej recenzji podchodzę poważnie (czasem nawet chyba za bardzo), staram się ją napisać jak najlepiej.

    Myślę też, że lepiej pisać szczere i pozytywne opinie o książkach (jeśli oczywiście nam się spodobały), które przez wiele osób zostały skrytykowane, niż wstydzić się swego gustu i krytykować, bo taką czy inną książkę po prostu skrytykować wypada. :)

    Przeze mnie też większość książek jest oceniana pozytywnie. Wielu publikacji, które mi się nie spodobały po prostu nie kończę, a od wydawnictw wybieram raczej takie, co do których jest duże prawdopodobieństwo, że mi się spodobają (i na razie to mi się udaje). :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje recenzje też są pozytywne i szczere zarazem. Staram się w każdej książce zobaczyć coś dobrego, jak np. teraz w dramacie Kochanowskiego. Nie wiem, czy umiałabym od początku do końca napisać, ze coś jest złe, bo nie czuję tego.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja myślę, że nie można przejmować się tym, co kto inny napisał. Osobiście nie mam autorytetów w kwestiach recenzji - ja chłonę w siebie książkę i będę o niej opowiadać na swój sposób. Trzeba być sobą - nie daj się zwariować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie przejmuj się opiniami innych tylko słuchaj swojego zdania. Ja lubię czytać recenzje, które różnią się od mojej, bo ciekawi mnie jak ktoś inny odebrał tę samą historię. Ale nie warto zadręczać się myślami, że ma się kiepski gust albo, że zostanie się posądzonym o nieszczerość. Ja ostatnio prawie tylko krytykuję, ale co poradzić jak mi się przeczytane książki nie podobają.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie ma gustu dobrego albo złego... nie bez powodu mówi się, że o nim się nie dyskutuje :) Wydaje mi się, że większość ludzi którzy cię odwiedzają robi to regularnie i wie co lubisz, jaki masz gust i czego można się tu spodziewać. Jeśli ktoś czyta podobne książki do ciebie, to wie, że macie podobne gusta i pewnie podobne opinie o książkach. Mnie np. większość książek się podoba i nic na to nie poradzę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja raczej nie mam takich myśli, ewentualnie czasem czuję lekką tremę, jeśli jakaś osoba, której gust literacki cenię postanowi sięgnąć po jakąś książkę, a ja nie jestem pewna, czy jej się spodoba.
    Łatwiej mi też skrytykować coś, co inni zachwalają, niż zachwycić się czymś powszechnie uważanym za gniot, ale np. o "Zapleczu" napisałam niesamowicie entuzjastyczną recenzję, choć opinie są podzielone i wiele osób pisało, co im się w tej książce nie podoba. Moim zdaniem jest genialna.
    Staram się pisać po swojemu i na swoją obronę zawsze mogę powiedzieć, że mi się po prostu podobało i tyle. Każdy ma inny gust, różnie się też odbiera różne książki w różnym czasie, w zależności od własnych zainteresowań, zajęć, wieku, doświadczeń. Nie da się ślepo podążać za radami innych i nie da się dobrze wszystkim doradzić :)

    OdpowiedzUsuń
  20. co prawda rzadko na moim blogu pojawiały się recenzje, ale powiem szczerze, że nigdy w ten sposób nie myślałam. ostatnio zdarzyła mi się natomiast sytuacja, że wymieniłam się książką z jedną blogerką i ona napisała, że jej ta książka w ogóle nie porwała, a ja uważam że jest świetna. I u mnie było podobnie książka którą mi pożyczyła była wychwalana na kilku blogach, a ja po przeczytaniu miałam zupełnie inne odczucia, byłam rozczarowana. Więc tak sobie myślę, dla każdego coś innego i nie powinnaś się przejmować, że masz inne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  21. gość-zaglądacz11 listopada 2012 00:26

    No, żebyś się nie stała jak ten kuzynek opisywany bodajże przez Joannę Chmielewską, który przy stole każdorazowo pytał: "Mamo, czy ja to lubię?" i kiedy mamusia mówiła "tak, synku, lubisz" to jadł. A kiedy mówiła, "nie, synku, tego nie lubisz", to nie ruszył :)
    Jeśli Futbolowa powie, że czekolada to ohydztwo, bo ona skończyła studia na SGGW, to też nie ruszysz czekolady? (A ja lubię szpinak chociaż 3/4 literatury pokazuje wyłącznie bohaterów, którzy szpinak jedzą z przymusu, krzywiąc się niemiłosiernie. I nie lubię truskawek z szampanem (wolę same lub z bitą śmietaną), chociaż w literaturze jest to synonim ekskluzywnego luksusowego menu)

    OdpowiedzUsuń
  22. Już nie raz tak miałam. Są gusta i guściki. Nikt nie ma prawa mówić Ci, że się nie znasz na literaturze, bo ktoś inny skrytykował książkę a Ty nie. Różnimy się i to właśnie jest piękne w tym recenzenckim światku. ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziękuję za kolejne posty. Zaznaczam też, że na razie nikt mi jeszcze niczego nie zarzucił. :-) Sama zaczęłam się po prostu zastanawiać nad tym, jak odbierane są moje recenzje.

    Książkozaurze, czytałam Twoją recenzję "Zaplecza". :)

    Gościu-zaglądaczu, dziękuję za sympatyczny i błyskotliwy komentarz. :-) Mam nadzieję, że nie stanę się takim kuzynkiem. :D

    Podsumowując - będę po prostu robić swoje. Dopóki moje pochlebne opinie spowodowane będą moim gustem (jaki by nie był :) ), a nie chęcią przypodobania się komuś - nie będzie źle. Prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nominowałam Cię do Liebster Blog, przyłącz się do zabawy, jeśli masz ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. jakiś czas temu recenzowałam filmy. dość zjadliwie. ludzie sugerują się ocenami, co jest błędem. wszak to subiektywność...

    OdpowiedzUsuń
  26. Oj, też bardzo często mam takie przemyślenia. Nieraz dziwię się, kiedy na jakims portalu dany tytuł ma mniej gwiazdek od kogoś, niż sama mu przyznałam. Zastanawiam się, czy to ja jestem zbyt prostym czytelnikiem, czy może jest to kwestia gustu? Chyba każda książka musi być odebrana indywidualnie, trzeba odrzucić to, że ktos inny może całkiem inaczej ocenić daną pozycję...

    Pozdrawiam,
    Klaudyna

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj:) Gdybyśmy pisali o książce tak jak jest "na fali", to blogi byłyby bez sensu:) Najważniejsze co czujesz w głębi serca:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Może nie należy „polecać” albo „nie polecać” - może wystarczy podzielić się własnymi odczuciami: "podobała się", "nie podobała się" i uzasadnić, dlaczego. Inteligentny czytelnik takiej opinii sam podejmie decyzję (jeśli argumentacja w obie strony będzie przynajmniej sprawiała wrażenie rzeczowej), czy omawianą książkę wziąć do ręki. Wydaje się, że totalne dyskredytowanie czegokolwiek jest zbyt ekstremalne, bo „jedni lubią – jak to w starym powiedzonku – ogórki, inni ogrodnika córki”. Często czytam na blogach opinie o książkach, które znam, autorki krytykują (albo się zachwycają), a ja mam wrażenie, że kompletnie książki nie zrozumiały. Czasem warto wziąć również pod uwagę własną niedoskonałość. Bywa, że recenzentka nie odkryła w fabule niczego ciekawego, nie dotarła do sedna, nie zrozumiała meritum, nie dotarła do „drugiego dna”. Albo odwrotnie – zachwycają się wyłącznie opisaną historią tylko dlatego, że podziałała na jej emocje. Oczywiście inne oczekiwania mam w stosunku do literatury z wyższej półki, inne podczas czytania literatury tzw. popularnej. To również trzeba brać pod uwagę. Dlatego też rzadko kiedy – wybierając książkę do czytania – sugeruję się wskazówkami typu „stanowczo odradzam” czy „gorąco polecam”. Skąd mogę wiedzieć, czy odpowiada mi wrażliwość recenzentki, czy jej poziom wiedzy jest wystarczający, żeby oceniać cudzą pracę. Zostawiam to sobie. I polecam takie podejście. Książki trzeba smakować, nie zaś „zaliczać”. Nie o liczbę przeczytanych tytułów w tym chodzi przecież, nie o liczbę gwiazdek czy szkolnych ocen. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za ten komentarz. Pozostaje mi tylko napisać: Amen! Nic więcej mi nie przychodzi do głowy, zgadzam się z każdym zdaniem. Również pozdrawiam!

      Usuń
  29. Myślę, że idziesz dobrą drogą. Póki mamy wątpliwości, póty nie jest źle. Warto analizować swoje ograniczenia i uwzględniać przy lekturze. Jedna z najgorszych chorób obecnej młodzieży to nieumiejętność określenia granic między własną wiedzą a niewiedzą. W szerszym kontekście chodzi nie tylko o wiedzę czy poziom oczytania, ale i upodobania, fobie, predyspozycje i zainteresowania. Jeśli na przykład nie lubię gotować, i wiem, że mnie to nie interesuje. nie podejmę się recenzji książki kucharskiej.I zgadzam się z Anonimowym, że najważniejsze, to uzasadnić dlaczego coś chwalimy lub ganimy. Uzasadnienie czytelnikowi powie więcej niż ocena, która może być subiektywna i uzależniona od nieprzewidywalnych czynników. A że czasami masz inne odczucia od pozostałych blogerów? To źle?
    Ważne jest i wskazywanie dobrych, i piętnowanie złych książek, by inni w zalewie tysięcy nowych "bestsellerów" nie tracili czasu na ewidentne knoty i wybierali raczej spośród tych lepszych. Inna sprawa, że nawet najlepszych i tak wszystkich nie przeczytają. Jest ich za dużo. A co do różnic gustów i ocen...
    KIEDY WSZYSCY SIĘ ZE MNĄ ZGADZAJĄ, PEWNIE JESTEM W BŁĘDZIE. Nie pamiętam, kto tak mawiał, ale coś w tym jest.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do młodzieży już nie należę (choć czasami się tak czuję ;) ). Cały czas mam świadomość, że pewnych rzeczy w swoich recenzjach nie umieszczę, ponieważ brak mi wiedzy i wykształcenia filologicznego.

      Co do wskazywania dobrych i piętnowania złych książek - tu właśnie mam wątpliwości. Czasem jakaś książka ogólnie uznana za słabą może mnie po prostu czymś urzec. I nie chodzi tu o to, że będę ją uważać za arcydzieło literatury. Zwracam uwagę i piętnuję za to niedbale wydane publikacje, z byle jaką (jeśli w ogóle jakąś) korektą, masą literówek.

      Dziękuję za pozdrowienia i komentarz. :)

      Usuń
  30. Przyznam się szczerze, że mam podobne obiekcje do Twoich. Nie jestem krytykiem literackim, nie mam zapewne odpowiedniej wiedzy więc swoje opinie piszę na tzw. wyczucie. Są to po prostu moje przemyślenia na temat przeczytanej książki i są one jak najbardziej szczere, ale i jak najbardziej subiektywne.
    I dlatego tak jak i Ty mam obawy, że ktoś zachęcony moją bardzo niefachową i subiektywną opinią, sięgnie po daną książkę i się zawiedzie. I nie przeszkadzałoby mi to zupełnie, bo przecież akceptuję jak najbardziej fakt, iż gusta bywają różne, to jednak w pewien sposób czułabym się odpowiedzialna, że ktoś sięgnął po tę lekturę m.in. z powodu mojej entuzjastycznej recenzji i się rozczarował.
    Przepraszam, że piszę trochę chaotycznie, ale chyba pora już nie ta. Cieszę się jednak, że trafiłam na Twój blog. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoje opinie też piszę na wyczucie, bo również nie posiadam wiedzy filologicznej (skończyłam historię). I właśnie o tę odpowiedzialność też chodzi, że ktoś przeczytał moją entuzjastyczną recenzję, sięgnął po książkę i mu się ona nie spodobała. Pół biedy, gdy stracił tylko czas (bo wypożyczył ją w bibliotece), gorzej, gdy stracił także pieniądze.

      Cieszę się, że tu trafiłaś i dziękuję za pozdrowienia. :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...