czwartek, 3 stycznia 2013

Andrzej Żak "Wyspa Baśni"


Recenzja nr 58, Andrzej Żak "Wyspa baśni"

Na oceanie wyobraźni
jest mała wyspa baśni.
Aby ją znaleźć,
Wcale nie trzeba mapy. [1]

Autor Wyspy Baśni, którą ostatnio czytałam mojej córce, zabiera dzieci na niesamowitą wyprawę. Zanim jednak w tę podróż wyruszą, muszą koniecznie zapoznać się z regulaminem znajdującym się na tylnej stronie okładki.


Regulamin czytania
Kto chce czytać moje wiersze,
musi nie bać się, po pierwsze,
a po drugie i po trzecie,
sami to na pewno wiecie,
musi być do tego dzieckiem.
Jeśli jesteś takim Ktosiem,
czytaj książkę,
bardzo proszę!
Autor [2]

Po zaakceptowaniu regulaminu podróży wystarczy zmrużyć oczy i... przede wszystkim użyć swojej wyobraźni. 

Na początku dzieci ujrzą falę omywającą brzeg, a w porcie fantazyjne żaglowce przypominające... łabędzie. Gdy dotrą dalej, ich oczom ukaże się zaczarowane miasteczko. Nie jest ono wielkie, składa się na nie zaledwie kilka uliczek. Ale za to jakich! Jest Aleja Poetycka, na której spotkają poetów sprzedających wiersze dla dzieci.  Na ulicy Iluzji od magów i wróżek kupią przeróżne zaklęcia i czary. Ulica Pionowa, jak jej nazwa wskazuje, prowadzi do góry i mogą po niej się wspiąć jedynie ci, którzy się nie boją wysokości.  Jeśli się na to odważą, zobaczą z niej swoją przyszłość. W Zaułku Rycerskim usłyszą szczęk oręża i okrzyki dochodzące z trybun. To turniej rycerski, w którym nagrodą jest ręka księżniczki.

Co ciekawe, w tym baśniowym mieście nie ma typowych smoków. Jedyne, na jakie można się natknąć, to ich miniaturowe gatunki, sprzedawane na targu za kilka groszy i pozamykane w klatkach. Na ulicy Upiornej mali czytelnicy poczują się jak na balu halloweenowym, są tam szkielety, białe damy i straszydła. W centrum miasteczka jest rynek. Tam własnie znajduje się gospoda Pod Miotłą. Słynie ona z podawanego w niej gorzkiego i mocnego napoju.

W miejscowości mieszka też pewien dziwny doktor, który na wszystkie dolegliwości przepisuje jedno lekarstwo - baśnie przed snem (oj, chyba wszystkie dzieci zamieniłyby na nie niedobry syrop). Mogą spotkać tam także podobnego do kangura listonosza, który codziennie wysypuje z torby góry listów z różnymi dziecięcymi prośbami.

Na oceanie wyobraźni
Jest taka Wyspa Baśni.
Zanim sen się pojawi,
szukajmy jej tam właśnie. [3]

I na tym niezwykła przygoda się kończy. W każdej chwili jednak można tam znów powrócić.

Napiszę teraz o estetyce wydania. Tradycyjnie mamy tu twarda, świetnie zaprojektowaną okładkę, dobrej jakości papier oraz czytelny krój pisma. Kolejną mocną stroną publikacji są barwne i przykuwające uwagę ilustracje autorstwa Agaty Krzyżanowkiej. Zajmują one całe strony, a tekst jest na nie naniesiony. Książka jest dość krótka, tekstu nie jest zbyt wiele, więc nawet najbardziej zmęczeni rodzice znajdą czas i siły, by przeczytać ją swojemu przedszkolakowi przed snem. 

Przypisy:
1. początek książki*
2. okładka
3. koniec książki*

*posłużyłam się tymi określeniami, ponieważ w publikacji nie ma zaznaczonych numerów stron

Andrzej Żak, "Wyspa Baśni", ilustr. Agata Krzyżanowska, Wydawnictwo Dreams, Rzeszów 2012.

Za możliwość odwiedzenia Wyspy Baśni dziękujemy Wydawnictwu Dreams.

Książka przeczytana w ramach wyzwania Polacy nie gęsi.

8 komentarzy:

  1. Piękna książka! Ilustracje mogą być interesujące, szkoda że nie ma numerów stron.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten brak numerów stron w sumie mi nie przeszkadza, wiele krótkich książek dla dzieci ich nie posiada (z ostatnio przez nas czytanych to np. "Zawiłości miłości" Gellner). Tylko przypis opisać wtedy trudniej, ale w sumie mało kto robi przypisy z kilkunasto-kartkowych książek dla przedszkolaków. ;D

      Ilustracje są naprawdę ciekawe. :)

      Usuń
  2. Brzmi bardzo zachęcająco i baśniowo, chętnie bym przeczytała córce, może uda nam się ją spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. :) Swojej córce dziś znów tę książkę przeczytałam i... poszła spać. Jestem w szoku, bo jest godzina 18. Ponoć nie spała w przedszkolu, więc to pewnie dlatego. :D

      Usuń
  3. Kusząca, po prostu aż swędzą palce by dotknąć jej kartek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o kartki, to są bardzo miłe w dotyku. ;)

      Usuń
  4. Z bajek wyrosłam już dawno, jednakże recenzja sama w sobie bardzo interesująca :)

    ps. Na moim blogu właśnie wystartował konkurs, w którym do wygrania "Giń" Hanny Winter.
    Szczegóły tutaj:
    http://ksiazka-na-kazdy-dzien.blogspot.com/2013/01/zimowy-konkursik-3.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nigdy do końca nie wyrosłam z bajek. :D :) Już zaglądam na stronę z konkursem, dziękuję za informację. :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...