piątek, 4 stycznia 2013

Książki z dedykacjami cz. 1

Książka z dedykacją od jej autora to dla każdego czytelnika wyjątkowy skarb. I ja mogę się pochwalić kilkunastoma takimi zdobyczami. Część z nich przyniosłam ze spotkań autorskich, inne wygrałam w konkursach lub dostałam w prezencie od Autorów. Dziś postanowiłam zaprezentować Wam pierwsze cztery. 

1. Arkadiusz Kremza
Byłam w klasie maturalnej i przechodziłam fascynację poezją. Sama zresztą pisałam wiersze, jeden z nich miałam nawet okazję przeczytać przez radio-węzeł w szkole. Nie pamiętam, w jaki sposób zdobyłam dwie wejściówki na tamten wieczór autorski (wybrałam się na niego z koleżanką). W rzeszowskiej restauracji Czarny Kot można było wtedy posłuchać wierszy trzech poetów: Bartłomieja Majzela, Macieja Meleckiego i Arkadiusza Kremzy. Najbardziej trafiły do mnie utwory tego ostatniego, więc zaraz po spotkaniu podeszłam do stolika, zakupiłam książkę Brania i spontanicznie poprosiłam o dedykację. W tomiku do tej pory znajduje się program spotkania oraz zaproszenia. 


I tutaj nastąpiła dość długa przerwa. Tamta książka z dedykacją przez lata była jedynym tego typu egzemplarzem w mojej domowej biblioteczce. Zaczęły się studia, na więcej wieczorów poetyckich czy spotkań autorskich nie wybrałam się. Najbardziej żałuję tego, że nie przyszło mi do głowy, by poprosić jednego z moich profesorów o podpisanie książki jego autorstwa. Cóż, czasem człowiek pomyśli o czymś po fakcie. 

2. Janusz Koryl 
Początkiem 2012 r. napisałam swój pierwszy artykuł do Kwartalnika Czudeckiego. Dotyczył zorganizowanej w ramach obchodów XV Dnia Judaizmu wystawy, którą można było oglądać w budynku Gminnej Biblioteki Publicznej w Czudcu. Tekst spodobał się, więc zostałam zaproszona na majowe spotkanie autorskie z Januszem Korylem, na temat którego miałam następnie napisać artykuł. Autor opowiadał m.in. o swoich dwóch najnowszych książkach: Snach i Ceremonii. Nie miałam okazji wcześniej poznać jego twórczości, postanowiłam zakupić więc pierwszą z nich. Miałam okazję poprosić o dedykację, a także porozmawiać już po zakończeniu oficjalnego spotkania.

3. Paweł Wakuła
Miesiąc później, także dzięki zaproszeniu dyrektor GBP w Czudcu, miałam okazję uczestniczyć w kolejnym spotkaniu autorskim. Tym razem gościem Biblitoteki był Paweł Wakuła. I z tego spotkania chciałam mieć jakąś pamiątkę. Nie przeszkadzało mi to, że książka Co w trawie piszczy skierowana jest do dzieci. Sama zresztą przeczytałam ją z nieukrywaną przyjemnością. Za kilka lat pewnie przekażę ją córce (w sumie do tej pory zastanawiam się, czemu nie poprosiłam od razu o dedykację dla niej).

4. Renata Czarnecka
O autorce dowiedziałam się z komentarza pozostawionego pod jedną z recenzji na moim blogu. Wkrótce potem zakupiłam pierwszą jej książkę  - Królowa w kolorze karminu. W tym czasie miałam też już z pisarką kontakt poprzez Facebooka. Jej pierwsza powieść spodobała mi się tak bardzo, że postanowiłam jak najszybciej kupić następne. Końcem sierpnia autorka przysłała mi w prezencie swoją drugą książkę, Signora Fiorella. Kapeluszniczka królowej Bony, oczywiście z dedykacją.

CDN.

11 komentarzy:

  1. Matko, uwielbiam książki z dedykacjami, są najprawdzijszymi skarbami! Niestety sama posiadam tylko jedną - również Janusza Koryla, ale w "Ceremonii" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *najprawdziwszymi - dzisiaj jestem jakaś roztargniona i zabawne literówki robię :)

      Usuń
  2. U mnie w mojej skromnej biblioteczce domowej nie znajduje się aż tak wiele egzemplarzy z dedykacją samych autorów, jednak taki dodatek dodatkowo cieszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. zazdroszczę ci takich skarbów, ja nie mam żadnej książki z dedykacją :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje ;) Ja niestety nie mogę pochwalić się takimi zdobyczami :(

    OdpowiedzUsuń
  5. No piękne:) Ja na ostatnich targach książki w Krakowie, nie dość, że w końcu porozmawiałam na żywo z Magdą Kordel, a nie tylko przez bloga, to jeszcze dostałam autograf Agaty Tuszyńskiej na książce "Tyrmandowie. Romans amerykański", gdzie Pani Agata po podpisaniu się dmuchała na szczęście na każdy podpis:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudne pamiatki, ja niestety mam tylko po dziadku zbiór dzieł...Marksa z 1953r. z dedykacją jakiegoś tam sekretarza KC...

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam podpisane książki, traktuję je niemalże z namaszczeniem ;) Gratuluję Ci takich zbiorów, są piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miło gromadzić książki z dedykacjami od autorów.. Chociaż dla mnie proszenie o podpis to zawsze stresująca sytuacja;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję Wam za wszystkie komentarze. :) Już wkrótce zaprezentuję kolejne moje zdobycze. :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...