sobota, 12 stycznia 2013

Piotr Gibowski "Asymetria. Rosyjska ruletka"


Recenzja nr 59, Piotr Gibowski "Asymetria. Rosyjska ruletka"

- Asymetria informacji, pierwsze słyszę - rzekł niepewnie Piłsudski.
- Już wyjaśniam. Jest to pojęcie ekonomiczne, gdzie jedna ze stron, kupująca lub sprzedająca, wie więcej niż druga i wykorzystuje to na swoją korzyść. Panowie niedawno też tak zrobiliście. To działa wszędzie: i w polityce, i w wojsku. [1]

Lubimy sobie czasem w myślach zadawać pytania z serii co by było, gdyby. I tak zastanawiamy się, jak potoczyłyby się losy Polski, Europy i świata, gdyby Hitler czy Stalin zostali w porę unieszkodliwieni. Czy dzięki temu udałoby się uniknąć II wojny światowej, tragedii wielu narodów, a co za tym idzie i pojałtańskiego porządku? A gdyby tak ktoś przeniósł się w czasie i dzięki znajomości wydarzeń, które miały nastąpić mógłby zmienić bieg historii?  A może II wojna wybuchłaby i tak, jedynie okoliczności byłyby inne? Przyznam, że i ja czasem o tym myślę.


Piotr Gibowski nie poprzestał na samym myśleniu i stworzył książkę, której tematyką jest historia alternatywna. Asymetria. Rosyjska ruletka to debiutancka powieść autora i jednocześnie pierwsza część trylogii. Jej twórca (ur. 1975 r.) z wykształcenia jest psychologiem, a z zamiłowania historykiem. Interesuje go m.in. psychologia ekonomiczna. Te wszystkie zainteresowania widać w książce. Myślę, że nie każdy historyk skupiłby się tak bardzo na aspektach ekonomicznych czy psychologicznych. Jest to niewątpliwym atutem powieści. Warto nadmienić jeszcze, że pan Piotr jest zwycięzcą konkursu Historiogra(f) na najlepszą grę popularyzującą historię, który zorganizowany został przez Muzeum Historii Polski.

Po zapoznaniu się z notką z tyłu okładki, a przed rozpoczęciem lektury pomyślałam, że to książka dla mnie wprost idealna. Jestem z wykształcenia historykiem, lubię w powieściach motyw podróży w czasie, fascynuje mnie też okres międzywojenny. Parę lat temu zaczytywałam się w powieściach Suworowa, więc i tematyka wywiadów i kontrwywiadów nie jest mi całkiem obca.

Akcja powieści rozpoczyna się w grudniu 2011 r. Uczniowie liceum wraz z wychowawcami zwiedzają znajdujący się Genewie ośrodek naukowo-badawczy CERN. Nawiązują znajomość z grupą polskich żołnierzy. Nagle wszyscy budzą się w nieznanym miejscu. Wkrótce okazuje się, że jakaś siła przeniosła ich w  przeszłość. Dzień i miesiąc się zgadza, ale zamiast roku 2011 jest 1927. Po początkowym szoku i niedowierzaniu, bohaterowie postanawiają odnaleźć się w nowej rzeczywistości i, co najistotniejsze, spróbować wpłynąć na bieg historycznych wydarzeń. Aby było to możliwe, muszą dotrzeć do najważniejszych osób w Polsce, Europie i na świecie i przekonać je do swoich pomysłów. Akcja książki toczy się zarówno w II RP, jak i w ZSRS, Japonii, Stanach Zjednoczonych, Francji i kilku innych krajach.
Marsz. Piłsudski i min. Kwiatkowski
(źródło: Wikipedia)
Bohaterów, zarówno tych prawdziwych jak i fikcyjnych, w powieści jest bardzo wielu. Trudno więc przywołać mi tu wszystkich. Spośród tych wymyślonych przez autora, w mojej pamięci najbardziej utkwili Jacek Gwozdecki, major Marcin Skrzetuski i mój ulubieniec - kapitan Paweł Goławski. Tego ostatniego polubiłam choćby za to, że od czasu do czasu gwizdał melodię piosenki Już taki jestem zimny drań i za opowiedzianą przez niego anegdotę o wizycie jego dziadków w sklepie obuwniczym. Obok tych osób spotykamy oczywiście rzeczywiste postacie związane z polityką, wojskiem, ekonomią. Niektóre z tych nazwisk są powszechnie znane (Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Ignacy Daszyński, Felicjan Sławoj Składowski, książę Janusz Radziwiłł, Józef Stalin, Michaił Tuchaczewski, Lew Trocki), inne nie.

Akcja nie toczy się jedynie w obozach szkoleniowych czy biurach polityków. Nasi bohaterowie wybierają się na pasterkę i uczestniczą w premierze Pana Tadeusza. Wyjątkowo zapadła mi w pamięć wizyta kapitana Mirosława Kuleszy na Polesiu. Autor ukazuje sytuację, jaka panowała na tamtych terenach. - Ot, tak i żyjemy, niczym borsuki w norach od świata topielą odgrodzeni, przez ludzi i Boga zapomniani. [2] Są ciekawe anegdoty, jak ta o Cyrankiewiczu i parasolach czy o słynnych sławojkach. Cytowane są zarówno poważne raporty, jak i tak popularne w tamtym okresie żurawiejki.

Nie jest to publikacja naukowa czy popularnonaukowa, a powieść sensacyjna, ale trzeba posiadać pewną wiedzę historyczną, by móc ją przeczytać ze zrozumieniem i nie zmęczyć się przy tym. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że takie ogólne rozeznanie tu nie wystarczy. Owszem, wiele spraw wyjaśnionych jest w samym tekście lub w przypisach, ale nie jest możliwe omówienie w przypisie np. każdego nazwiska. Poza tym natłok samych nowych dla czytelnika informacji może utrudniać czytanie osobie słabo zorientowanej w temacie. Trzeba czytać naprawdę uważnie, żeby nie pogubić wątków, nie pomylić miejsc akcji i nazwisk, a także czasu wydarzeń (poza przeskokami teraźniejszość-przeszłość, od czasu do czasu są jeszcze retrospekcje, np. do 1924 r. lub do dni poprzedzających wyjazd młodzieży do Genewy).

Wydaje mi się, że gdybym nie miała wystarczającego pojęcia o historii, podczas lektury miałabym zbyt dużo do przyswojenia i te wszystkie informacje przytłoczyłyby mnie. Wiedzę historyczną posiadam, a i tak wiele nazwisk i zagadnień było dla mnie nowych lub mało znanych. Głównie chodzi mi tu o aspekty ekonomiczne (a przede wszystkim nazwiska osób związanych z tą dziedziną), które podczas moich studiów nie były zbyt szeroko omawiane, a i ja sama się tym zbytnio nie interesowałam. Sporo jest oczywiście wyjaśnione w przypisach, nie wyobrażam sobie jednak czytania tej powieści w sytuacji, gdyby moja ogólna wiedza historyczna była na takim samym poziomie, jak ta z ekonomii. Skoro jestem już przy przypisach, zaznaczę, że bardzo odpowiada mi umieszczenie ich na dole danej strony, a nie z tyłu książki. Dzięki temu nie traciłam dodatkowego czasu na wertowanie powieści w poszukiwaniu ich na końcowych kartkach.

W książce jest taka mnogość miejsc, nazwisk, organizacji, wydarzeń (zarówno kluczowych, jak i pobocznych, które nie wnoszą dużo do przebiegu akcji, a są podane w formie ciekawostek), że na pewno nie jest to powieść do pochłonięcia w jeden czy dwa wieczory. Jej czytanie wymaga ciągłego skupienia. Nie jest to pozycja lekka, łatwa i przyjemna. I nie jest to też książka dla każdego. Tak jak napisałam już wcześniej, do jej zrozumienia potrzebna jest więcej niż przeciętna wiedza historyczna. Jeśli chodzi o mnie, na pewno przeczytam kolejne części serii, szczególnie, że zakończenie tego tomu jest bardzo zaskakujące i już teraz chciałabym się dowiedzieć, co będzie dalej.

Przypisy:
1. s. 90
2. s. 183

Piotr Gibowski "Asymetria. Rosyjska ruletka", Akademickie Stowarzyszenie Psychologii Ekonomicznej TONUS, Warszawa 2012.

 Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Autorowi.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:
-Lata dwudzieste, lata trzydzieste
-History Books
-Debiuty
-Polacy nie gęsi

10 komentarzy:

  1. Zapowiada się więcej niż ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, oczywiście jeśli lubisz takie klimaty. :)

      Usuń
  2. Ciekawe. To taka powieść dla młodzieży. A motywy fantastyczne zapożyczone od Marcina Wolskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać - nie tylko dla młodzieży. :) Niestety nie miałam jeszcze okazji przeczytać żadnej książki M. Wolskiego, dlatego nie mam porównania.

      Usuń
    2. Po lekturze śmiem twierdzić, że to raczej Marcin Wolski mógłby od Gibowskiego coś zapożyczać. Nie odwrotnie. Książka zdecydowanie dla osób dorosłych, dodałbym z naciskiem, że dla dojrzałych.

      Usuń
  3. Z historii jestem totalną nogą, więc nawet ogólnego rozeznania nie mam. :(
    Bardzo ciekawią mnie opowieści z cyklu "co by było gdyby" i wszelkie alternatywne warianty zdarzeń, ale coś czuję, że ta książka by mnie pokonała.

    ---

    Cieszę się, że chcesz wziąć udział w wyzwaniu. Wszystkie linki już dopisałam do listy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie masz ogólnego rozeznania, to faktycznie mogłoby Ci się ciężko czytać.

      To ja się cieszę, że dopisałam się w końcu do tego wyzwania. :)

      Usuń
  4. Przyznam, że Twoja recenzja była jedną z kilku, które mnie zachęciły do tej lektury, a zarazem zaciekawiły, jak debiutant poradzi sobie z tak poważnym wyzwaniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. To już trzecia intrygująca recenzja tej książki. Jedynie kwestie znajomości historii mnie tutaj niepokoją. Nie miałam szczęścia do nauczycieli historii, przez którym stałam się historycznym ignorantem i trudno mi się przemóc, by zaległości nadrobić...

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mi się wydawało, że to książka akurat dla mnie, bo lubię historię i lubię fantastykę (a historia alternatywna to jeden z moich ulubionych jej podgatunków). Ale z tym, że trzeba posiadać ponadprzeciętną wiedzę historyczno-ekonomiczną to się trochę wystraszyłam. Chyba nie mam aż tak dogłębnej. Ale i tak sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...