poniedziałek, 11 lutego 2013

Głośne czytanie i inne atrakcje, czyli o spędzaniu wolnego czasu z dzieckiem w Rzeszowie

Spotkanie autorskie z Lidią Miś
W tamtym tygodniu odezwała się do mnie dziennikarka Gazety Wyborczej. Poprosiła mnie o wypowiedź na temat spędzania wolnego czasu z dzieckiem w Rzeszowie. Od wczoraj na stronie rzeszow.gazeta.pl można przeczytać artykuł na ten temat, znalazły się w nim także moje słowa.

Jak na autorkę blogu książkowego przystało, zwróciłam uwagę na wydarzenia, jakie organizuje Tęczowa Księgarnia (spotkania z autorami książek etc.). Stali czytelnicy zauważyli chyba, że czasem o nich piszę. Wspomniałam też o głośnym czytaniu u Saletynów w sali Cztery Jabłka. Oczywiście na tym atrakcje się nie kończą.


Szkoda, że nie napisano nic o Teatrze Maska, o którym też wspominałam. Moim zdaniem naprawdę warto od czasu do czasu wybrać się tam z dzieckiem. Byłam tam z Karolinką już w poprzednim roku. Ostatnio zrobiłyśmy rezerwację, ale nasze plany pokrzyżowała jej choroba, która ciągnie się już drugi tydzień. Oczywiście nie wszystkie przedstawienia nadają się dla mojego czteroipółletniego dziecka, ale niektóre spektakle przeznaczone są już dla jej przedziału wiekowego. 

Poza tym zwróciłam uwagę na warsztaty garncarskie w Muzeum Okręgowym (obecnie niestety zawieszone) oraz na takie miejsca jak Muzeum Dobranocek, a nawet... Filharmonia Podkarpacka, w której czasem organizowane są koncerty specjalnie dla dzieci. Warto pójść tam ze swoją pociechą chociaż raz, choćby po to, by pokazać jej różne sposoby spędzania wolnego czasu. Jeśli się nie spodoba, to trudno, nic na siłę. Ważne, by nie ograniczać się tylko do odwiedzenia Fantazji - popularnego u nas centrum zabaw i galerii handlowych  (gdzie też chodzimy, żeby nie było, że się jakoś wywyższam i uważam to za zło). 
Filharmonia Podkarpacka

Można też zorganizować dziecku króciutką wycieczkę. Jedna z takich naszych wypraw była zainspirowana wierszykiem o rzeszowskiej ciuchci, który zamieszczony został w książce Wojciecha Ulmana pt. Bajki rzeszowskie. Karolinka bardzo chciała zobaczyć bohaterkę tej wierszowanej historyjki, więc razem wybrałyśmy się w miejsce, w którym lokomotywa obecnie się znajduje (cała relacja zdjęciowa znajduje się pod recenzją wspomnianej książki). 
Rzeszowska ciuchcia (niedaleko ul. Pawła Findera)

To oczywiście tylko kilka moich pomysłów, mam ich o wiele więcej. Mieszkańców Rzeszowa i okolic, a także osoby, które mają w planach odwiedzić stolicę Podkarpacia, zapraszam do przeczytania artykułu.





5 komentarzy:

  1. Okazuje się, że chcieć to móc i jeśli rodzic poszuka, to znajdzie ciekawą propozycję spędzenia czasu z dzieckiem, mniejszym i większym :)
    Gratuluję wypowiedzi i życzę więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - chcieć to móc. I wbrew pozorom te zaproponowane przeze mnie atrakcje nie są bardzo drogie, np. bilet do teatru kosztuje 14 zł, wstęp do Muzeum Dobranocek w każdą niedzielę jest bezpłatny. Bilet do filharmonii też nie kosztował wiele - 10 zł (wiadomo, musiałam kupić dwa, ale 20 zł za dwie osoby to i tak niewiele). W porównaniu z takim kinem, gdzie przecież jest jedynie odtwarzany film, a w teatrze i filharmonii mamy wszystko na żywo, te wyjścia wypadają nawet taniej.

      Dziękuję za gratulacje. :)

      Usuń
  2. Oczywiście, że dla dziecka można zawsze coś znaleźć. W Krakowie jest pełno takich atrakcji i czasami chodzę z moją chrześnicą na warsztaty plastyczne, książkowe i co tam jeszcze znajdziemy z jej mamą. Ja oczywiście dominuję przy tych książkowych. Dużo fajnych warsztatów dla dzieci organizuje MOCAK.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że angażujesz się w organizowanie wolnego czasu swojej chrześnicy. :)

      Usuń
  3. Pochwalam takie akcje.
    Pozdrawiam i zapraszam.
    Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...