poniedziałek, 4 lutego 2013

Sławomir Koper "Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej"


Recenzja nr 64, Sławomir Koper "Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej"

Kilka miesięcy temu postanowiłam poszerzyć swoją wiedzę na temat Drugiej Rzeczypospolitej. Obecnie nie jest trudno natrafić na publikacje poruszające różne tematy związane z dwudziestoleciem międzywojennym. Zachwycona publikacjami W przedwojennej Polsce oraz Historia polskiego smaku (gdzie możemy natrafić na obszerny rozdział pt. Przedwojenne smaki) państwa Mai i Jana Łozińskich, postanowiłam sięgnąć po dzieło innego autora specjalizującego się w międzywojniu. Mój wybór padł właśnie na Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej.


Książka składa się z trzynastu rozdziałów, które podzielone są jeszcze na kilka podrozdziałów. We wstępie autor wyjaśnia, że nie mógł w swojej publikacji napisać o wszystkich artystach, bo nie chciał tworzyć słownika. Wolał skupić się na kilkunastu osobach. O innych jedynie wspomniał, jeszcze innych całkowicie pominął. Był to wybór całkowicie subiektywny. Tę decyzję zdecydowanie popieram. Nie da się przecież napisać o każdym malarzu, aktorze czy pisarzu.

Na początku możemy przeczytać o klimacie ówczesnej Warszawy, gdzie pojawiały się restauracje, w których spotykali się artyści. Sporo miejsca Koper poświęca prawdziwej siedzibie cyganerii - kawiarni Ziemiańskiej, gdzie urzędowali Skamandryci. Z wyjątkowym zainteresowaniem przeczytałam informacje o Franzu Fiszerze. Nigdy nie czytałam jego biografii, więc wiele przytoczonych przez Kopra faktów było dla mnie nowych.

Z kolejnych fragmentów książki możemy dowiedzieć się szczegółów z życia takich osób jak Hanka Ordonówna, Fryderyk Járosy, Igo Sym, Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jan Lechoń, Zofia Nałkowska, Witkacy, Bruno Schulz, Tadeusz Boy-Żeleński, Irena Krzywicka, Zofia Stryjeńska, Tadeusz Dołęga-Mostowicz Artur Rubinstein, Karol Szymanowski, Jan Kiepura. Jeden z rozdziałów poświęcony jest rodzinie Kossaków, w tym Juliuszowi Kossakowi, jego synowi Wojciechowi, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Magdalenie Samozwaniec i Zofii Kossak-Szczuckiej.

W książce Kopra przeczytamy o romansach, słabościach i nałogach ówczesnej elity artystycznej. Dowiemy się, którzy ze znanych wówczas twórców byli homoseksualistami, a którzy żyli w tzw. otwartych związkach. Zdobędziemy informacje, kto nadużywał alkoholu czy narkotyków. Czy nie przypomina Wam to czegoś? Wydaje mi się, że wbrew temu, co się mówi, wiele (oczywiście nie napiszę, że wszyscy) osób lubi sobie choć od czasu do czasu poczytać jakieś plotki na temat życia tzw. celebrytów. I ta książka obfituje właśnie w tego typu informacje. Nie jest to kompendium wiedzy na temat kultury dwudziestolecia, a raczej zbiór różnych anegdot z życia wybranych przez Kopra artystów. Który ze sławnych poetów kolekcjonował książki na temat demonów i był zafascynowany szczurami? Kto z ówczesnych sław nie ukrywał swojego homoseksualizmu? Co oznaczają skróty takie jak np. fbz i fzz na obrazach Witkacego? Który z autorów poczytnych powieści został dotkliwie pobity (co niemal nie doprowadziło do jego zgonu), a sprawców nigdy nie wykryto (lub nie chciano tego zrobić)? Tego i wielu innych rzeczy dowiecie się, gdy sięgniecie po Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej. Natrafiłam też na kilkanaście zdań na temat mojego ulubionego aktora, Eugeniusza Bodo. Autor przytoczył znane mi od dawna informacje o tym, że był abstynentem, lubił wyszywać makatki oraz uwielbiał mazurki wielkanocne. Ciekawostki na temat kilku innych osób też już gdzieś słyszałam czy też czytałam, ale przyznam, że dowiedziałam się z książki także wiele nowego.

Wadą pozycji jest brak przypisów. Pan Sławomir bardzo dużo cytuje, ale nie podaje dokładnego źródła. Owszem, z tyłu publikacji jest bibliografia, ale mi ona nie wystarcza. Może bym nawet na to nie zwróciła większej uwagi, ale akurat niedawno brałam udział w rozmowie na temat koloru kanapy znajdującej się w kawiarni Ziemiańskiej. Według mojego rozmówcy, opierającego się na wspomnieniach Kazimierza Wierzyńskiego, owa kanapa miała być czerwona. Ja powołałam się na Kopra, który cytował Wittlina i pisał, iż była ona czarna. Chętnie sprawdziłabym to u źródła, bo teraz nie wiem, czy to Wittlin (lub Wierzyński) się pomylił (ewentualnie obicie było wymienione), czy po prostu p. Koper źle przepisał. Niestety, musiałabym wertować wszystkie wymienione w bibliografii publikacje słynnego pisarza i publicysty. Pozwolę sobie zacytować ten fragment: "Nisza na półpiętrze - opisywał Tadeusz Wittlin - tuż pomiędzy pierwszą a drugą kondygnacją schodów, gdzie stoi jeden stół. Nie jest to zwykły kawiarniany stolik, ale spory dębowy mebel. Z trzech stron otaczają go wysokie fotele pokryte czarną ceratą, a za nimi oparta o ścianę frontem do schodów rozpiera się czarna kanapa, niska i mocno wygnieciona". [1] Jak widać, w tekście jest zaznaczone, że cytowany jest Wittlin, jednak czytelnik nie może dowiedzieć się, z której jego książki pochodzą te słowa. Na końcowych kartkach dzieła pana Kopra jest bibliografia, a w niej ciurkiem wymienione kilka publikacji Tadeusza Wittlina. Ciężko więc w takiej sytuacji sięgać do fragmentów, z których czerpał autor

Krój pisma oceniam na plus. Jeśli chodzi o korektę, to wyłapałam pewne dość poważne niedopatrzenie: na s. 89 urywa się tekst, s. 90 poza napisanym tytułem książki jest pusta, a na s. 91 zaczyna się już zupełnie nowe zdanie. Podobnie wygląda s. 444, a na s. 445 jest tekst, który nie łączy się z tym na s. 443. Natrafiłam także na literówki i błąd. Autor pomylił się przy tytule jednej z powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza (napisał Doktor Wilczur zamiast Profesor Wilczur). Pod względem wyglądu książka ustępuje publikacjom państwa Łozińskich (tam: twarda okładka, kredowy papier, bardzo dobrej jakości zdjęcia, tu: okładka miękka, wszystkie ilustracje w sepii), ale zdaję sobie sprawę, że tamte dzieła zaliczyć można do albumów, a to - nie. Zaletą tejże pozycji jest na pewno cena.

Nie można odmówić Koprowi przystępnego języka, dzięki któremu książkę czyta się naprawdę szybko.  Nie jest naszpikowana datami i suchymi faktami. Tak jak napisałam wcześniej, afery, skandale, plotki, romanse zawsze interesowały ludzi. Dzięki temu publikacje te (bo piszę tu też o innych książkach pana Kopra, które na razie znane są mi jedynie z tytułów) zdobyły popularność nawet wśród tych osób, które na co dzień nie sięgają po publikacje związane z historią. A ja sama, pomimo wspomnianych przeze mnie wad, i tak sięgnę po inne dzieła pana Sławomira.


Przypisy:
1. s. 16

Sławomir Koper, "Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej", Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2011.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:
-History Books
-Lata dwudzieste, lata trzydzieste
-Polacy nie gęsi

17 komentarzy:

  1. Ostatnio sama zainteresowałam się tym okresem w historii Polski i zastanawiałam się, czy nie kupić sobie jakiejś książki o podobnej tematyce. Na razie wstrzymałam się z zakupami i postanowiłam sięgnąć po wiedzę typowo historyczną. W każdym razie myślę, że lektura książki pana Sławomira może dostarczyć wielu interesujących informacji i wprowadzić w klimat tamtych czasów. Jednak brak przypisów rzeczywiście utrudnia sprawę. Nie jest to dzieło naukowe, ale dobrze byłoby wiedzieć, skąd autor zaczerpnął konkretne informacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że wcześniej nie przywiązywałam aż takiej wagi do przypisów. Podczas czytania książki "Paryż miasto sztuki..." zauważyłam jednak, że ich umieszczenie podwyższa jakość książki, nawet jeśli nie jest to dzieło naukowe. Tutaj może bym i nie zwróciła na to aż takiej uwagi, gdyby nie ta rozmowa o Ziemiańskiej. ;) Ja wiedzę typowo historyczną uzyskałam na studiach, teraz właśnie szukam czegoś na temat kultury, życia codziennego etc. :)

      Usuń
  2. No to miałaś podobne wrażenia jak ja. Wydanie nie jest rewelacyjne, zwłaszcza w porównaniu do PWNu. Natomiast mnie brak przypisów nie przeszkadzał. Za to te wszystkie informacje i plotki cud miód i orzeszki. Bardzo mi się podobała treść książki, więc zarówno wydaniem jak i tym brakiem tekstu pośrodku się nie przejęłam (a widziałam dwa egzemplarze tego tytułu i w obu brakowało tej strony). Przede mną pozostałe książki, a że słyszałam świetne opinie o każdej z nich to muszę się w końcu zabrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak już pisałam, pewnie i ja nie zwróciłabym uwagi na brak przypisów (dopiero po fakcie zauważyłam np., że w książce "W przedwojennej Polsce" też ich nie ma, są za to w "Paryżu..."), ale akurat tuż przed napisaniem recenzji zdarzyła się ta sytuacja z Ziemiańską. ;) Azumi napisała, że nie jest to dzieło naukowe, więc przypisy nie są obowiązkowe, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że naprawdę dobrym pomysłem jest skorzystanie z nich choćby tylko przy cytowanych bezpośrednio fragmentach.

      A słyszałaś o tej aferze (posądzenie o plagiat)? Nie pisałam o tym w tekście, bo nawet nie wiem jak ona się skończyła.

      Usuń
    2. aaa, że Koper splagiatował? to nie słyszałam nic.

      Usuń
    3. Na linki natrafiłam w komentarzach pod tą książką na LC.

      Usuń
    4. Faktycznie, może jest gdzieś w necie coś na temat finału sprawy. Ale skoro napisał tyle kolejnych książek to pewnie mu nie udowodnili.

      Usuń
    5. Właśnie w Dzień dobry tvn Koper mówi o nowej książce Życie artystek w PRL. Jutro wychodzi.

      Usuń
    6. Tempo pisania ma facet niezłe. :D Ja to jedną książkę pisałabym chyba z dwa lata. :D :D

      Usuń
  3. Zazdroszczę Ci możliwości przeczytania tej książki. Bardzo lubię historię i całkiem niedawno w moje ręce trafiła najnowsza książka autora "Wielcy zdrajcy..." - tutaj naprawił błąd przypisów, bo są one bardzo dokładne. Książka, a przede wszystkim pióro Sławomira Kopra spodobały mi się na tyle, że całą kolekcję jego książek chętnie zobaczyłabym na własnej półce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja książkę pożyczyłam od koleżanki. Teraz czytam "Afery i skandale Drugiej RP". "Wielkich zdrajców" także bardzo chciałabym przeczytać. Cieszę się, że są w niej przypisy. :)

      Usuń
  4. Wygląda na to, że autor ładnie wyważył historie i ciekawostki i podał je w taki sposób, że nie nużą :)) Szkoda, że korekta nie jest zrobiona na medal, ale dla mnie zawsze ważniejszy jest styl pisania i sama treść niż takie niedopatrzenia. Zazdroszczę lektury, poluję na całą serię, zwłaszcza na książkę o największych zdrajcach. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też ważniejszy jest styl pisania oraz treść, ale zwracam też uwagę na takie niedopatrzenia (tak po prostu mam ;) ). Mnie też najbardziej ciekawi książka "Wielcy zdrajcy" i właśnie dziś udało mi się spełnić swoje marzenie, kupiłam ją w Weltbildzie za 15,90. :)))))

      Usuń
  5. Podobno bardzo interesująca - czytam same dobre recenzje :) szkoda błędów... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale książkę naprawdę warto przeczytać. :)

      Usuń
  6. o plagiacie pana Kopra:
    Forum Akademickie, 03/2013
    „Z Archiwum Nieuczciwości Naukowej” (112)
    Marek Wroński

    [...]
    Drugi przypadek to sprawa naruszenia praw autorskich Rafała Podrazy, szczecińskiego autora i dziennikarza, przez Sławomira Kopra, znanego pisarza książek popularno-historycznych z czasów zarówno antycznych jak i II Rzeczpospolitej. Podraza jest siostrzeńcem Zygmunta Niewidowskiego – drugiego męża Magdaleny Samozwaniec (córki Wojciecha Kossaka) jak również autorem książki o niej.
    W pozwie sądowym z 5 X 2011 r. zarzucił, że „W książce „Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczpospolitej” wydanej przez pozwaną Spółkę Bellona SA prowadzącą Wydawnictwo książkowe, Pan Sławomir Koper umieścił obszerne fragmenty oraz cztery fotografie zapożyczone z książki powoda „Magdalena, córka Kossaka. Wspomnienia o Magdalenie Samozwaniec” z naruszeniem obowiązujących przepisów i dobrych obyczajów”. Jednocześnie zażądał w imieniu swoim oraz swojej matki, Teresy Podrazy, odszkodowania za naruszenie ich praw autorskich i zadośćuczynienia na łączną sumę 35 tysięcy złotych.
    Początkowo pozwani, tj. mgr Sławomir Koper i Wydawnictwo „Bellona”, odrzucili próby polubownego załatwienia sporu i z feworem zaprzeczyli publicznie jakoby „zupełnie bezpodstawnym” zarzutom. Jednak w miarę zbliżania się terminu procesu (który wyznaczono w Sądzie Okręgowym w Warszawie na 6 listopada 2012 r.) nastroje sądowej konfrontacji zastąpiono chłodnym analizowaniem złożonych w pozwie dowodów i posiadanych przez Sławomira Kopra dokumentów.
    W ostatnich tygodniach przed procesem strony doszły do porozumienia. „Bellona” w znacznej mierze spełniła warunki, jakie postawił w złożonym pozwie Rafał Podraza. W „Gazecie Wyborczej” z datą 18 października 2012 r. ukazało się duże ogłoszenie o następującej treści :
    „Redakcja Wydawnictwa Bellona SA, wydawca książek „Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczpospolitej” oraz Sławomir Koper – autor PRZEPRASZAJĄ Pana Rafała Podrazę, autora książki „Magdalena. córka Kossaka. Wspomnienia o Magdalenie Samozwaniec” za wykorzystanie fotografii i fragmentów wspomnień osób znających Magdalenę Samozwaniec, które zebrał i opracował w swojej książce Pan Rafał Podraza bez zaznaczenia źródła pochodzenia fragmentów i bez zgody Pana Rafała Podrazy, w sposób mogący wprowadzać w błąd czytelnika co do autorstwa”.
    Dodatkowo „Bellona” wpłaciła na rzecz Rafała Podrazy rekompensatę finansową. Szczegóły ugody są poufne, ale jak podejrzewam, zapewne była to mniej niż połowa żądanej w pozwie kwoty 35 tysięcy złotych.
    Finał tej sprawy przeczy początkowym twierdzeniom Wydawnictwa „Bellona”, że pozew Rafała Podrazy jest bez podstaw. Jak prawie rok temu napisałem: „Styl w jakim Sławomir Koper pisze swoje książki – przejmując liczne całe paragrafy (a nawet strony!) z prac innych autorów i nie oznaczając ich znakami cytatu - spotyka się z oburzeniem i protestami wielu osób, dlatego wyrok w tej sprawie będzie przyjęty z dużym zainteresowaniem”. Wyroku nie ma, bo sprawa została załatwiona polubownie. Jest jednak jednoznacznie brzmiące ogłoszenie, co otwiera innym autorom, możliwości dochodzenia swoich racji w trybie sądowym lub pozasądowym. [...]
    Marekwro@gmail.com

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...