piątek, 15 lutego 2013

Władysław Bartoszewski "O Żegocie relacja poufna sprzed pół wieku"


Recenzja nr 66, Władysław Bartoszewski "O Żegocie relacja poufna sprzed pół wieku"

Co bym powiedział, gdyby zwrócił się do mnie mój syn albo człowiek z jeszcze młodszego pokolenia i zapytał, po co w 1963 roku składałem w Izraelu wielogodzinną relację o działalności konspiracyjnej Rady Pomocy Żydom przy Delegaturze Rządu RP na Kraj? I po co publikować dziś zapis tamtego wystąpienia, gdy od powstania „Żegoty” minęło już siedemdziesiąt lat? [1]

Dlaczego? Żeby nie zginęła pamięć o szlachetnych ludziach. I żeby nigdy nie zapomniano, dlaczego czasem warto narażać własne życie.

Władysław Bartoszewski, grudzień 2012, w 70. rocznicę powstania "Żegoty" [2]


Relacja, która stanowi główną zawartość książki, powstała w 1963 r. Została wygłoszona przez Władysława Bartoszewskiego w dwóch częściach - 20 i 28 października, a stało się to podczas jego pobytu w Izraelu w Instytucie Yad Vashem. Sama publikacja składa się z kilku części. Jest więc wstęp zatytułowany ...Po latach, następnie na trzech stronach umieszczone jest wyjaśnienie hasła Akcja "Żegota" autorstwa Bartoszewskiego, pochodzące z Encyklopedii Współczesnej PWN (Warszawa 1957), kolejno pierwszy i drugi fragment relacji, po czym rozdział pt. Ludzie "Żegoty" oraz Indeks osób oraz Bibliografia.

Bartoszewski, zwracając się do ówczesnych słuchaczy, wyraża radość z powodu możliwości mówienia o sprawach Żegoty w takim miejscu, jak Yad Vashem oraz informuje, na jakich aspektach chce się skupić w swojej relacji: Ograniczę się przede wszystkim do tego, co wiem z owego czasu i co ściśle wiąże się z moimi osobistymi wspomnieniami, kontaktami i znajomościami. [3] Trochę miejsca poświęca też ukazaniu tego, jak w 1963 r. wygląda sprawa badania archiwaliów oraz opisuje w skrócie swoje wojenne losy.

Autor relacji opowiada o swoim pierwszym czynnym kontakcie z ludźmi należącymi do Rady Pomocy Żydom. Poprzez koleżankę trafił do Zofii Kossak-Szczuckiej, która przy całym swoim zaangażowaniu i oddaniu sprawie, słynęła również z beztroski w kwestiach bezpieczeństwa. Mówi o tym, w jaki sposób powstała sama nazwa. Kossak opiekowała się żydowskimi dziećmi, o których mówiła moje Żydzięta, co było niebezpieczne dla konspiracji. Barski zwrócił uwagę Zofii Kossak:
- Pani Zofio, to jest niedopuszczalne.
A ona mu odpowiedziała:
- To niech nie będą Żydzięta, to niech będą Żegocięta - i zaczęła mówić Żegocięta. Pomysł literacki. Później, kiedy tworzono Tymczasowy Komitet, ona mówi:
- No, już są Żegocięta, niech będzie Komitet "Żegoty". [4]

Następnie Bartoszewski ukazuje okoliczności, w których Tymczasowy Komitet został przemianowany na Radę Pomocy Żydom. Nie mógł pominąć podania podstawowych informacji na temat AK, skupia się głównie na jego kierownictwie. Sporo miejsca poświęca Referatowi Żydowskiemu Delegatury Rządu na Kraj, którego został vice-kierownikiem. Czytelnik przeczyta też o tropieniu szantażystów i konfidentów, o tym, w jaki sposób załatwiano metryki i inne potrzebne dokumenty oraz jak lokowano kobiety i dzieci po mieszkaniach. Autor tłumaczy również, że do Rady należeli ludzie o różnych poglądach, i choć dzieliło ich wiele spraw, to tutaj łączyła chęć pomocy narodowi żydowskiemu: Nasza sytuacja była bardzo skomplikowana. Zawsze zmierzaliśmy do tego - wszyscy Polacy w Radzie: socjaliści, ludowcy, bezpartyjni - żeby skupić działania na pomocy społecznej, bo to jest zadanie Rady. [5]

Dalej przeczytamy m.in. o roli duchowieństwa, propagandzie oraz o okolicznościach, jakie towarzyszyły przygotowywaniu powstania w getcie warszawskim i jego wybuchowi. Bartoszewski konfrontuje swoje wspomnienia z tym, co przekazał Czesław Miłosz w wierszu Campo di Fiori (sądzę, że jest on większości czytelników znany, więc nie będę go cytować). Według autora relacji Warszawa nie przypatrywała się obojętnie płonącemu gettu, a i legenda o karuzelach kręcących się tuż przy jego murach nie jest całkiem zgodna z prawdą. 

W  Ludziach "Żegoty" oraz Indeksie osób Władysław Bartoszewski zapoznaje czytelnika z podstawowymi informacjami o ludziach  związanych z  Żegotą, a także innych, których nazwiska przytaczane są w relacji.

W książce natrafimy na liczne skany artykułów, obwieszczeń, ulotek oraz na archiwalne zdjęcia. Zacytowany jest również w całości wspomniany przeze mnie wyżej wiersz Miłosza. Sam widok niektórych obwieszczeń sprawia, że do czytelnika dociera to, co było wojenną codziennością ludzi żyjących kilkadziesiąt lat temu. Obecnie w wielu miejscach możemy zapoznać się z różnymi regulaminami, ostrzeżeniami itp. Przykład pierwszy z brzegu - wsiadając do autobusu, dowiadujemy się, jaka kara grozi nam za jazdę bez biletu. Takim samym urzędowym językiem w okresie II wojny światowej napisane były obwieszczenia adresowane do obywateli naszego kraju. Spróbujmy wyobrazić sobie, co czuli ludzie, którzy przeczytali następujący tekst:

OBWIESZCZENIE [6]
Dotyczy kary śmierci za wspieranie żydów, którzy przekroczyli bez uprawnienia granicę dzielnicy żydowskiej.

W ostatnim czasie większa ilość żydów wydostała się bez uprawnienia z dla nich przeznaczonej dzielnicy. Ci znajdują się dotąd w okręgu warszawskim. 

Przypominam, że trzecie rozporządzenie Generalnego Gubernatora z dnia 15.10.1941 r. (VBl. GG. S. 595) przewiduje, że nie tylko żydzi zostaną skazani na śmierć za przekroczenie granicy dzielnicy żydowskiej, ale każdy, kto w jakikolwiek sposób dopomaga im w ukrywaniu się. Zaznaczam, że za pomoc udzielaną żydowi nie uważa się tylko przenocowanie ich i wyżywienie, ale również przewożenie ich jakimkolwiek środkiem lokomocji, kupowanie od nich różnych towarów, i.t.p.

Zwracam się do ludności okręgu warszawskiego z wezwaniem, aby każdego żyda, który bez uprawnienia przebywa poza granicami dzielnicy żydowskiej, natychmiast zameldować u najbliższego posterunku policyjnego względnie żandarmerii.

Kto udzielał pomocy żydowi albo jeszcze dotąd udziela, a do dnia 9.9.1942 r. godz. 16-ta zamelduje na najbliższym posterunku względnie żandarmerii, nie podlega odpowiedzialności karnej.

Również nie podlega odpowiedzialności karnej ten, kto do dnia 9.9.1942 r., godz. 16-tej, odeśle rzeczy nabyte od żyda /.../ albo zawiadomi o tym najbliższy posterunek policji wzgl. żandarmerii.

Warchau, dnia 5 września 1942 r.     
Kierownik SS i Policji dla Okręgu Warszawskiego                                                    

To przecież ludobójstwo w świetle prawa ustanowionego przez okupanta!

Jeśli chodzi o język, którym posługuje się Władysław Bartoszewski, zwróciłam uwagę na to, że w tekście zachowane są cechy tekstu mówionego, jakim początkowo była ta relacja. Mamy więc bezpośrednie zwroty do ówczesnych słuchaczy (np. Proszę Państwa), powtarzanie niektórych wyrazów czy wracanie do pewnych tematów.

Pod względem jakości wydania nie mam publikacji nic do zarzucenia, korekta jest dokładna, a książka wydana została bardzo starannie. Krój pisma jest czytelny, dokonano również przejrzystego podziału na poszczególne rozdziały.

Publikacja stanowi bardzo cenne źródło informacji o pomocy Żydom podczas II wojny światowej, to relacja z pierwszej ręki, dzięki czemu jest ona tym bardziej ważna i warta przeczytania. Tematyka żydowska nie jest mi obca, więc książka zajmie bardzo ważne miejsce na mojej półce.

Przypisy:
1. s. 5
2. s. 15
3. s. 21
4. s. 51
5. s. 98
6. skan obwieszczenia znajduje się na s. 39

Świadkowie historii: Władysław Bartoszewski "O Żegocie relacja poufna sprzed pół wieku", Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2013.

Za możliwość przeczytania tej wspaniałej relacji dziękuję Wydawnictwu Naukowemu PWN.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

6 komentarzy:

  1. Nie mam wątpliwości, że jest to wspaniała książka. Szkoda tylko, że jej autor nie stroni obecnie od komentarzy politycznych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że trzeba po prostu oddzielić to, co jest w tej książce od wspomnianych przez Ciebie komentarzy (których specjalnie nie śledzę, bo bardzo rzadko oglądam wiadomości). Nawet jeśli nie podobają nam się obecne wypowiedzi Bartoszewskiego, nie powinno wpływać to na odbiór książki, która jest po prostu cennym źródłem informacji. Tak jak pisałam - nie jestem zbyt na bieżąco z polityką, ale mogę podać inny przykład. Rażą mnie niektóre wypowiedzi p. Cejrowskiego, ale jego książki bardzo cenię. :)

      Usuń
  2. zazdroszczę... muszę zdobyć ten tytuł, czy my nie mamy przypadkiem podobnych zainteresowań?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie mamy podobne zainteresowania. :)

      Usuń
  3. O działalności Żegoty wiem już trochę - z lektury książki "Dzieci Ireny Sendlerowej". Nie zaszkodzi jednak poszerzyć tych informacji. W końcu to bardzo ważny temat. A samego Władysława Bartoszewskiego szanuję, jednak nie miałam do tej pory okazji przeczytać żadnej z jego książek.

    OdpowiedzUsuń
  4. interesująca pozycja :) wspomnę o niej koleżance, bo razem z mamą są wielkimi pasjonatkami historii :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...