sobota, 16 marca 2013

Iwona Luba "Berlin. Szalone lata dwudzieste, nocne życie i sztuka"


Recenzja nr 72, Iwona Luba "Berlin. Szalone lata dwudzieste, nocne życie i sztuka"

"Berlin. Szalone lata dwudzieste, nocne życie i sztuka" Iwony Luby to drugi album należący do cyklu książek przybliżających życie ludzi w jednym z wielkich europejskich miast w wybranej epoce. Po wyprawie do Paryża w czasach belle époque Wydawnictwo Naukowe PWN zabiera nas do Berlina w okresie Republiki Weimarskiej.


Osoby zaglądające na moją stronę zapewne zdążyły zauważyć, że szczególnym zainteresowaniem  darzę okres dwudziestolecia międzywojennego. Do tej pory skupiałam się przede wszystkim na Drugiej Rzeczypospolitej, więc gdy tylko dowiedziałam się o planowanej premierze książki Iwony Luby pomyślałam, że warto bliżej przyjrzeć się kulturze, sztuce i życiu codziennemu (oraz conocnemu) stolicy kraju, który po dojściu Hitlera do władzy sprawił, że nasza Druga Rzeczpospolita przeszła do historii.

Republika Weimarska to potoczne określenie państwa niemieckiego, które istniało w latach 1919-1933. Powstała ona po pierwszej wojnie światowej, w wyniku rewolucji, która opanowała Niemcy w listopadzie 1918 r. Kres jej położyło dojście do władzy Hitlera w 1933 r. Wówczas określenie to zostało zastąpione przez nazwę III Rzesza.

Recenzowana przeze mnie publikacja składa się z Wprowadzenia oraz siedmiu rozdziałów. Każdy z nich jest jeszcze podzielony na kilka podrozdziałów. Układ ten jest bardzo przejrzysty i czytelny. Poza wspomnianymi częściami książka posiada oczywiście jeszcze Przypisy Bibliografię, po której znajdują się Źródła zdjęć.

Rozdział Narodziny metropolii poświęcony jest drodze, jaką przebył Berlin, by stać się ważnym miejskim ośrodkiem. Autorka sięga aż do jego początków i zapoznaje nas z krótką historią miasta, na chwilę przenosimy się więc do zamierzchłych czasów.  Taka historia w pigułce według mnie jest bardzo przydatna. Nigdy nie interesowałam się dziejami tego akurat miasta, więc dzięki temu zdobyłam podstawowe informacje, które ułatwiły mi zrozumienie późniejszych przemian. Następnie Iwona Luba pisze o Wielkiej Wojnie, jej skutkach i o sytuacji, która panowała w kraju tuż po jej zakończeniu.

Z rozdziału Berlin nowoczesny dowiemy się o chęci zbudowania po Wielkiej Wojnie nowych Niemiec. Przeczytamy o zakrojonej na szeroką skalę budowie nowych mieszkań. Ich mieszkańcami miały być m.in. rodziny robotnicze, które do tej pory mieszkały w bardzo złych warunkach. Wznoszono również gmachy użyteczności publicznej. Przy ich budowie posługiwano się nowatorskimi rozwiązaniami. Sporo miejsca pani Iwona poświęca rozwojowi prasy czy też pojawieniu się takich wynalazków jak gramofon, mikrofon, megafon, a przede wszystkim radio. Przy okazji poznajemy sylwetki słynnych berlińskich architektów czy magnatów prasowych. Warto zaznaczyć, że osobny podrozdział poświęcony jest w całości Albertowi Einsteinowi.

Życie codzienne opowiada o sposobach spędzania wolnego czasu. W mieście znajdowała się ogromna ilość przeróżnych klubów. Każdy mógł znaleźć miejsce, które mu odpowiadało. Swoje ulubione kluby miała zarówno elita, jak i zwyczajni robotnicy, osoby heteroseksualne, jak i homoseksualiści, aktorzy, artyści ekspresjoniści, mieszkańcy miasta, jak i obcokrajowcy. Tych ostatnich było zresztą w Berlinie bardzo wielu. Poza tym przeczytamy m.in. o rewolucji w modzie, emancypacji, sytuacji ekonomicznej i sposobach radzenia sobie z kryzysem. Bardzo spodobała mi się postawa berlińskich flâneurów, którzy zachęcali do delektowania się spacerowaniem po mieście i odkrywaniem jego mało znanych uliczek czy zaułków. Przy tej okazji stwierdziłam zresztą, że i ja mam sporo z takiego flâneura, bo uwielbiam spacerować i odkrywać na nowo moje własne miasto.

Berlin artystów i pisarzy w dużej mierze poświęcony jest triumfowi nowego ruchu artystyczno-literackiego zwanemu dadaizmem. Kryzys ekspresjonizmu był skutkiem ciężkich przeżyć, które zafundowała społeczeństwu wojna. Więcej miejsca autorka poświęca m.in. Ottonowi Dixowi czy największemu skandaliście - Georgowi Groszowi. Tytuł jednego z podrozdziałów: Dada zwycięża! idealnie oddaje to, o czym jest trzeci rozdział, bo choć sporo miejsca poświęcono w nim również innym zagadnieniom, to jednak dadaizm zdecydowanie tam dominuje. Zresztą jest on też obecny w innych rozdziałach książki. Poza tym przeczytamy o wielkich fotografikach ówczesnych lat. Dowiemy się również o polskich artystach tworzących w Berlinie czy o działalności takich literatów jak Vladimir Nabokov i Christopher Isherwood.

Rozdział Wielkie i małe sceny Berlina opowiada o środowisku artystów występujących w teatrach, kabaretach, operach i rewiach. Szczególnie zapadła mi w pamięć sytuacja opisana przez Erwina Piscatora, którego cytuje autorka. Piscator opowiada o okolicznościach, w jakich dadaista John Heartfield dostarczył zaprojektowaną i wykonaną przez siebie dekorację do przedstawienia. Jak komentuje to Iwona Luba - zrobił to w iście dadaistycznym stylu. [1]

Symfonia wielkiego miasta czyli filmowy Berlin mówi o rozwoju sztuki kinematograficznej. Przeczytamy m.in. o okolicznościach powstania Universum Film Aktiengesselschaft (UFA) - najsłynniejszej europejskiej wytwórni filmowej. Zaznajomimy się też z najważniejszymi obrazami kinowymi, które powstały w latach dwudziestych w Berlinie. Przytoczę tu choćby takie tytuły jak Metropolis Fritza Langa, znany mi dobrze Błękitny anioł Josefa von Sternberga czy Symfonia wielkiego miasta Walthera Ruttmanna. Osobne podrozdziały poświęcone są takim sławom, jak Pola Negri (która przez pewien okres występowała w niemieckich filmach), Fritz Lang, Marlena Dietrich czy Leni Riefenstahl. Szczególnie zainteresował mnie podrozdział o Marlenie Dietrich. Kilkanaście lat temu interesowałam się tą postacią, a i do tej pory mam do filmów z nią pewien sentyment.

Najkrótszy i zarazem ostatni rozdział nosi znamienny tytuł Kres wolności. Przeczytamy w nim o okolicznościach, w jakich doszedł do władzy Hitler oraz o tym, co się stało potem. Artyści uznani za 'zdegenerowanych', pisarze i uczeni o wolnych umysłach wyjeżdżali w pośpiechu z Berlina. Wyemigrowali również ci, w których systemie wartości nie było miejsca na ideologię nazistowską. Doszło do tego, że Berlin opuścili niemal wszyscy bohaterowie niniejszej książki. [2] Została choćby Leni Riefenstahl, która zaczęła kręcić dla nazistów filmy propagandowe.

Podczas czytania tej publikacji ciągle pojawiało się w mojej głowie niedowierzanie: jakim cudem tak postępowe, nowoczesne miasto (czy też szerzej - państwo) pełne inteligentnych, często wyzwolonych, raczej nie pragnących wojny ludzi (pamiętali przecież cały czas okrucieństwa Wielkiej Wojny) w tak krótkim czasie zmieniło się wręcz nie do poznania. Wiem oczywiście o niepogodzeniu się z postanowieniami traktatu wersalskiego, wiem o trudnej sytuacji ekonomicznej, o którą często oskarżano Żydów, wiem o wielu innych przyczynach takiego obrotu spraw. Rozumiem też, że zwyczajni ludzie nie mieli wpływu na politykę Hitlera. Jestem w końcu z wykształcenia historykiem. Ale jakoś tak po ludzku, nie po historycznemu, nie mogę tego wszystkiego pojąć.

Iwona Luba przy pisaniu tej publikacji korzystała z wielu różnych źródeł, książek, czasopism, wspomnień.  W albumie znajdziemy niezliczoną ilość ilustracji, zdjęć, plakatów filmowych, obrazów, a także sporo cytatów. Zwróciłam uwagę na to, że autorka kilka razy wspomina głośny film pt. Kabaret z Lizą Minnelli i Michaelem Yorkiem. Co ciekawe, to właśnie ten film, poza postacią Marleny Dietrich, przyszedł mi do głowy, gdy wzięłam po raz pierwszy recenzowaną przeze mnie książkę do rąk.

Jeśli chodzi o jakość wydania, jak zwykle jest ona na jak najwyższym poziomie. Mamy więc tu kredowy papier, szyte kartki, twardą oprawę i czytelny krój pisma. Książkę polecam miłośnikom okresu międzywojennego, ale nie tylko. Myślę, że wielu czytelników znajdzie w niej interesujące ich fragmenty czy zdjęcia. A ja sama mam nadzieję, że cykl książek opowiadających o wielkich miastach będzie przez Wydawnictwo Naukowe PWN kontynuowany.

Przypisy:
1. s. 186-187
2. s. 272

Iwona Luba, "Berlin. Szalone lata dwudzieste, nocne życie i sztuka", Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2013.

Za możliwość podróży do Berlina lat dwudziestych dziękuję Wydawnictwu Naukowemu PWN.


A tak zupełnie poza recenzją mam dla Was Marlenę Dietrich w najsłynniejszej scenie z Błękitnego anioła.



Nie może zabraknąć też choć jednej piosenki ze wspomnianego przeze mnie Kabaretu. 



Książka przeczytana w ramach wyzwań:
Polacy nie gęsi
History books
Lata dwudzieste, lata trzydzieste

15 komentarzy:

  1. Książka, niestety, nie jest w moim klimacie, więc muszę odpuścic :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja chętnie bym przeczytała, bardzo lubię historię, więc na pewno by mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, naprawdę warto. W książce znalazłam wiele nowych dla mnie informacji. :)

      Usuń
  3. Zarówno tę pozycję, jak i wspomniany przez Ciebie "Paryż w czasach belle epoque" z olbrzymią chęcią bym przeczytała ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. No ba, wiesz że ją przeczytam! To musi być fajne porównanie do Polski lat dwudziestych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie może być inaczej! :) Od razu pomyślałam, że Ciebie ta książka na pewno zainteresuje. :)

      Usuń
  5. Tło historyczne jak najbardziej kusi mnie do zajrzenia do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, do tej książki aż chce się zaglądać. Kilka dni temu była u mnie koleżanka, która nie interesuje się międzywojniem, ale jak tylko zobaczyła książkę leżącą na stole, wzięła ją i długo przeglądała. Podziwiała zdjęcia, ilustracje.

      Usuń
  6. Z wielką chęcią sięgnęłabym po tę książkę. Chociaż muszę przyznać, że po prostu mnie na nią teraz nie stać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena to zdecydowanie minus tej książki, rzeczywiście, gdyby nie możliwość otrzymania egzemplarza recenzenckiego, musiałabym na nią trochę odkładać albo polować na jakieś wyprzedaże, promocje.

      Usuń
  7. Od jakiegoś czasu zgłębiam ją powoli - jest fenomenalna. Cudowne wydanie, bogata treść - równie piękne, jak wersja poświęcona Paryżowi. Również marzy mi się, aby powstawały tego typu publikacje o innych miastach, mamy jeszcze wiele cudownych miejsc do poznania - np. Wiedeń, Pragę czy Londyn. No i oczywiście nasze - Gdańsk, Kraków, Wrocław czy Warszawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, jest tyle ciekawych miast. Z zagranicznych marzy mi się właśnie Wiedeń, najlepiej z czasów trzech klasyków wiedeńskich: Haydna, Mozarta i Beethovena albo w okresie panowania Franciszka Józefa. :)

      Usuń
  8. Fajnie, że ktoś ma ulubione lata w literaturze, czy historii. Ja tak nie mam, ale mimo wszystko wolę współczesne czasy. Może jest to związane z moją awersją do historii? No nie wiem. Ale nie mniej jednak, ta publikacja może być naprawdę interesująca. ;) świetna recenzja!

    Pozdrawiam,
    Klaudyna

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...