poniedziałek, 13 maja 2013

Anna Drzewiecka "Ciotki"



Recenzja nr 85, Anna Drzewiecka "Ciotki"

„Zastanawia mnie nie od dziś fenomen pisania wspomnień. Co innego książki naukowe, na przykład historyczne - te starają się opisywać zdarzenia przeszłe możliwie najdokładniej. Albo beletrystyka - tu z kolei wiadomo, że nie należy wymagać od niej kurczowego trzymania się realiów, bo posługuje się fikcją literacką. Oba te rodzaje narracji spełniają swoją oczywistą rolę, ale czemu i komu mają służyć czyjeś wspomnienia, prócz oczywiście samych ich autorów?” [1]

Moim zdaniem spisane przez kogoś wspomnienia zainteresują nie tylko młodsze pokolenia rodziny, której one dotyczą. Mogą one wzbogacić też życie zupełnie obcej, nie związanej z opisywaną rodziną, osoby. Ileż to można odnaleźć w nich swoich własnych przeżyć z przeszłości! Czasem są one ukryte gdzieś głęboko, ale w trakcie czytania czyjejś opowieści nagle do nas wracają. Czytając wspomnienia Anny Drzewieckiej, sama przypomniałam sobie wiele chwil z mojego dzieciństwa.

Ciotki to opowieść o zwykłej rodzinie. I właśnie ta zwyczajność sprawia, że czytelnik może w tychże opowiadaniach odnaleźć cząstkę siebie, porównać historie opisane przez Annę Drzewiecką ze swoimi własnymi wspomnieniami, a także z opowieściami zasłyszanymi od rodziców i dziadków. Książka składa się z kilkunastu rozdziałów. Pierwszy z nich pt. Na początku było drzewo... jest niejako wprowadzeniem do pozostałych. Opowiada on o wędrownym cieśli, przodku Anny Drzewieckiej, który niedaleko rozłożystej lipy postanowił się osiedlić, zbudować dom i założyć rodzinę. Fragmenty o wojennych losach członków rodziny autorki nie są zbyt obszerne. Wiąże się to z tym, że jej babcia nie lubiła zbyt wiele o tym mówić. Zapewne wspomnienia te były zbyt bolesne i nie chciała, by zaprzątały one dziecięcą jeszcze wtedy głowę późniejszej autorki książki.

W kolejnych rozdziałach poznajemy babcię Teklę i dziadka Jana. Muszę przyznać, że gdy czytałam niektóre z fragmentów tych rozdziałów, miałam łzy w oczach. Stanęli mi wówczas przed oczami moi nieżyjący już dziadkowie. Mój dziadziu, który zmarł w połowie lat dziewięćdziesiątych, podobnie jak i ten z kart książki też lubił majsterkować i również produkował wino. Do tej pory mam w pamięci tę całą aparaturę, która stała w domu moich dziadków. Oczywiście robił to w wolnych od pracy na roli chwilach. Moja babcia tak samo ciągle krzątała się po cudownie pachnącej kuchni. A kiedy przeczytałam o jej zaśnięciu, przypomniałam sobie śmierć mojej babci, która również odeszła spokojnie i z uśmiechem na ustach.

Następne rozdziały książki są poświęcone tytułowym ciotkom. Było ich aż osiem. Siedem z nich to córki opisywanej wcześniej babuni Tekli, ósma to żona ich brata. Każda z nich wyróżniała się czymś innym i była na swój sposób wyjątkowa. Jak to w życiu - jedna była przez autorkę wyjątkowo lubiana, inna - wręcz przeciwnie. Opisując ciotki autorka wspomina ich przyzwyczajenia czy przedmioty i zapachy, które się z nimi do tej pory jej kojarzą.

Osobne rozdziały opowiadają o gosposi Róży, która rozmawiała z ptakami, a także o domowych zwierzętach i przyjaźniach z dzieciństwa. Autorka dzieli się też wspomnieniami związanymi z wakacjami oraz opowiada o Pamiątkowie. Co to jest? Tego już Wam nie zdradzę. Napiszę tylko, że wielu z nas posiada coś takiego, tylko być może inaczej je nazywa. Jednym z symboli dzieciństwa autorki stała się jabłonka, która rosła obok kamienicy, w której mieszkała jedna z ciotek. Wiecie, że i ja mam takie ukochane drzewo? Jest to grusza, którą zasadził jeszcze mój dziadziu. To w jej cieniu bawiłam się, jadłam posiłki, czytałam, rozmawiałam.

Ta dość krótka książka ma w sobie ogromny ładunek emocjonalny i wiele ciepła. Nie ma tu dat i suchych faktów, zamiast tego są zapachy, kolory, smaki, dźwięki zapamiętane z dzieciństwa czy strzępki zasłyszanych wtedy historii. Cieszę się, że autorka nie zachowała swych wspomnień dla siebie, a podzieliła się nimi z czytelnikami. Atutem książki jest niezwykle plastyczny, obrazowy język, którym posługuje się Anna Drzewiecka. Sama chciałabym umieć w ten sposób pisać. Myślę, że jeszcze niejeden raz wrócę do tej pozycji, także po to, by szukać inspiracji do kontynuowania spisywania dziejów mojej własnej rodziny, czym zajmuję się w wolnym czasie. 

Przypis:
1. Anna Drzewiecka, Ciotki, s. 71

Anna Drzewiecka, "Ciotki", Wydawnictwo M, Kraków 2012.

Za niesamowitą podróż w czasie dziękuję Wydawnictwu M.

Wyzwania:

26 komentarzy:

  1. Przyznam, że z rezerwą podchodzę do takich książek. Zgadzam się, że cudze wspomnienia mogą obudzić w nas własne i przypomnieć zdarzenia z przeszłości własnej rodziny, ale jednak obawiam się, że mnie ta książka nie zainteresuje. Na razie nie będę się za nią rozglądać, ale kto wie, może w przyszłości zmienię zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy też od tego, czy lubimy czytać czyjeś wspomnienia, pamiętniki... Nie każdy przepada za taką literaturą. :)

      Usuń
  2. Widzę, że mamy podobne wrażenia z lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoją recenzję wtedy przeczytałam tylko pobieżnie, żeby zbytnio się nie sugerować. Na przeczytanie całości pozwoliłam sobie dopiero po napisaniu mojej własnej recenzji (trochę mi z tym zeszło, bo książkę czytałam jeszcze w kwietniu). I faktycznie, czytając Twój tekst mam wrażenie, jakby to były moje odczucia. :)

      Usuń
  3. Lubię książki, w których autor wspomina o tym, czego doświadczył, dlatego chętnie sięgnę po "Ciotki", które wydają się uroczą i przyjemną lekturą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ta lektura była nie tylko przyjemna, ale i momentami wzruszająca. Polecam. :)

      Usuń
  4. Piękne zakończenie. "Ta dość krótka książka ma w sobie ogromny ładunek emocjonalny i wiele ciepła. Nie ma tu dat i suchych faktów, zamiast tego są zapachy, kolory, smaki, dźwięki zapamiętane z dzieciństwa czy strzępki zasłyszanych wtedy historii." - zgadzam się z tym w stu procentach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tego co piszesz, książka może być inspiracją dla czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie na pewno będzie inspiracją. Od tamtego roku robię notatki na temat historii mojej własnej rodziny. Początkowo miałam nie pisać zbyt wiele na swój temat, ale teraz zmieniłam zdanie. Zresztą pisząc o babci, dziadziu, którzy są nieodłącznym elementem mojego dzieciństwa, trudno nie napisać też kilku słów o sobie.

      Usuń
  6. Właśnie się zabieram do jej czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie czytałam, ale kiedyś mam zamiar :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz wspomnienia, to myślę, że warto. :)

      Usuń
  8. Bardzo miło wspominam tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. interesująca powieść ;)
    Myslę ,ze dobra na prezent ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, przeczytałabym bardzo chętnie.)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja byłam zachwycona, książka wywołuje lawinę wspomnień także w czytelniku. Bezcenne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Twoja recenzja jest równie klimatyczna jak sama opowieść :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...