środa, 31 lipca 2013

Karolina Wilczyńska "Anielski kokon"


Recenzja nr 89, Karolina Wilczyńska "Anielski kokon"


Motyw anioła od dawna pojawia się w malarstwie i literaturze, a w czasach nam bliższych także w filmie. Sięgnęła po niego również Karolina Wilczyńska. Jej Anielski kokon miałam okazję poznać dzięki uprzejmości autorki, która organizując na Facebooku specjalną akcję, udostępniła czytelnikom swoje najnowsze dzieło.

O akcji pisałam już jakiś czas temu. W skrócie chodziło w niej o to, by zapisać się na listę osób chętnych do przeczytania przekazywanego z rąk do rąk egzemplarza książki. Warunkiem uczestnictwa było m.in. zrobienie zdjęcia powieści w towarzystwie aniołów, a także podzielenie się swoimi wrażeniami po lekturze. Wydany w 2013 r. Anielski kokon to trzecia książka Karoliny Wilczyńskiej. Wcześniej napisała powieści Performens (2006) oraz Ta druga (2011).

Wielu z nas anioły towarzyszą niemal od urodzenia, tak było i ze mną, u moich rodziców do tej pory jest mały obrazek z niebiańską postacią przeprowadzającą dwójkę dzieci nad przepaścią, przed którym jako dziecko wypowiadałam ufnie słowa modlitwy do Anioła Stróża. W szkole podstawowej uwielbiałam oglądać serial Dotyk anioła. Może nie był on najwyższych lotów, ale wtedy coś mnie do niego przyciągało. Wpatrzona w anioły, które starały się zmienić postępowanie jakiegoś zwykłego człowieka, zastanawiałam się, co by było, gdyby i w moim życiu pojawiła się nagle taka nadnaturalna istota.

Olga, główna bohaterka najnowszej książki Karoliny Wilczyńskiej, nie tylko w pewnym momencie doświadcza obecności anioła, ale zostaje wybrana, by sama nim zostać. Wszystko zaczyna się od wiadomości e-mail, którą odbiera w pracy. Początkowo myśli, że to żart kolegów z firmy, okazuje się jednak, że nie mają oni z tym nic wspólnego, a tajemniczy Ananke, bo takim imieniem podpisuje się anioł, stawia kolejne kroki, by przybliżyć się do swojej podopiecznej, której ma pomóc stać się aniołem. Olga początkowo nie jest tym zainteresowana, w końcu ma w miarę dobrą pracę, bogatego narzeczonego, ciekawe życie towarzyskie, nie wierzy w nadprzyrodzone zjawiska. Czy aby jednak na pewno zadowolona jest ze swojego życia?

Co jest prawdą, a co urojeniem? Czy pojawienie się anioła to interwencja sił wyższych, czy postępująca choroba psychiczna? Czy główna bohaterka książki została rzeczywiście wybrana, czy może potrzebuje interwencji psychiatry? Takie myśli przebiegały po mojej głowie podczas czytania najnowszej książki Karoliny Wilczyńskiej. A zakończenie było dla mnie totalnym zaskoczeniem! Z jednej strony utwierdziło mnie ono w przekonaniu, że mogła to być historia załamanej kobiety, która była coraz bardziej chora, z drugiej - skłoniło do kolejnych rozmyślań. Recenzję tę piszę po upłynięciu kilku tygodni od zakończenia lektury, a opowieść o Oldze nadal jest obecna w moich myślach.

Niezależnie od tego, jaki był powód przemiany bohaterki, jej postanowienia odcięcia się od zaborczego i nie do końca z nią szczerego narzeczonego, próby zmiany relacji ze swoją nadopiekuńczą matką i w końcu chęci pomocy innym ludziom, czy była to wewnętrzna duchowa przemiana, czy rozwijająca się choroba, lektura powieści skłania do zastanowienia się, jak wygląda nasze życie. Czy nie pochłonęła nas za bardzo pogoń za pieniądzem, dobrami materialnymi? Czy hedonistyczne podejście do życia nie przysłoniło nam jego duchowej sfery? Jeśli tak właśnie jest, nie czekajmy na anielską interwencję, lecz starajmy się sami na nowo odnaleźć właściwą drogę. A może tuż obok nas jest jakiś anioł, który wcale nie ma skrzydeł ani aureoli, za to wyciągniętą pomocną dłoń oraz anielski uśmiech, który rozświetla naszą codzienność?

A na koniec zrobione przeze mnie zdjęcie: powieści oraz dwa rysunki aniołów autorstwa mojej pięcioletniej córeczki, imienniczki pisarki.


Karolina Wilczyńska, "Anielski kokon", Wydawnictwo MWK, Warszawa 2013.

Książka przeczytana w ramach wyzwania Polacy nie gęsi.

13 komentarzy:

  1. Czytałam dwie książki autorki i urzekł mnie jej styl. Mam nadzieję, że "Anielski kokon" też kiedyś uda mi się przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przygodę z twórczością autorki rozpoczęłam właśnie od "Anielskiego kokonu" i na pewno przeczytam jej poprzednie książki.

      Usuń
  2. Słyszałam i o książce, i o tej akcji, ale tak naprawdę dopiero teraz czuję się zaintrygowana powieścią Karoliny Wilczyńskiej, więc będę się za nią rozglądać :)

    P.S. Jako dziecko też uwielbiałam oglądać "Dotyk Anioła" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło spotkać kogoś, kto też lubił "Dotyk Anioła". Moją ulubioną postacią był Andrew - Anioł Śmierci.

      Co do książki, myślę, że warto ją przeczytać. Może to być równie dobrze powieść z elementami fantastyki, jak i próba zaglądnięcia do psychiki osoby z problemami psychicznymi.

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze okazji przeczytać żadnej książki tej autorki, ale być może przygodę zacznę właśnie od tej. Brzmi bardzo ciekawie, no i anioły... One mają w sobie coś, co przyciąga. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anioły faktycznie przyciągają. Wkrótce recenzja innej książki z anielskim tytułem - tym razem takiej skierowanej do dzieci. :)

      Usuń
  4. Dziękuję p. Dorocie za wspaniałą recenzję, a chętnych do lektury zapraszam na mój profil na Facebooku ( https://www.facebook.com/pages/Karolina-Wilczyńska-autorka/205858452805864 ) - tam znajdziecie opis wydarzenia i sposób na przeczytanie "Anielskiego kokonu". Pozdrawiam. Karolina Wilczyńska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, pozdrowienia i oczywiście za możliwość przeczytania tej poruszającej historii. Czytelników mojego bloga zachęcam do wzięcia udziału w wydarzeniu. :) Również pozdrawiam. :)

      Usuń
  5. Nie czytałam jeszcze nic autorki, ale rozglądnę się za jej książkami, bo widzę że warto się z nimi zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. :) Ja będę polować teraz na poprzednie książki autorki.

      Usuń
  6. Nie znam tej autorki, ale książka zapowiada się bardzo fajnie :) szepnę na jej temat koleżance, bo ona również lubi historie tego typu :) a z takich prawdziwych aniołów, to znam jedną Panią, która jest właśnie takim ucieleśnieniem dobra i serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo ciekawie się zapowiada :) jeśli nawet autorce książki się podobała recenzja, to juz jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawa recenzja. Myślę, że warto przeczytać tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...