piątek, 16 sierpnia 2013

ELVIS: Promised Land Magazyn nr 2/2013



Recenzja nr 91, ELVIS: Promised Land Magazyn nr 2/2013

Z lekturą drugiego numeru magazynu ELVIS: Promised Land chciałam poczekać do 16 sierpnia. To właśnie dzisiaj mija trzydziesta szósta rocznica śmierci Elvisa Presleya. Do czytania, któremu towarzyszyło oczywiście słuchanie piosenek Króla, zasiadłam tuż po powrocie z pracy. Teraz, w pisanej zupełnie na gorąco recenzji, pragnę nie tylko podzielić się z Wami moimi wrażeniami z tej lektury, ale też trochę powspominać dawne czasy.


Dokładnie dwadzieścia jeden lat temu, 16 sierpnia 1992 r., ośmioletnia dziewczynka z napięciem czekała na audycję poświęconą Elvisowi Presleyowi, którą w piętnastą rocznicę jego śmierci miał wyemitować Pierwszy Program Polskiego Radia. W kieszeni radiomagnetofonu spoczywała czysta kaseta magnetofonowa, jeszcze z tych w czarnej plastikowej obudowie (czytelnicy w moim wieku i starsi pewnie też takie niegdyś posiadali). Wreszcie nadeszła ta chwila! Nie obyło się jednak bez pecha, radio trzeszczało tak, że czasem trudno było cokolwiek usłyszeć... Dziewczynka się jednak nie poddała i z uporem nagrywała kolejne piosenki. Szczególną uwagę zwróciła na roześmianą wersję przeboju Are you lonesome tonight? (Elvis podczas śpiewania nie mógł zapanować nad atakami śmiechu). Od tamtego czasu ta właśnie piosenka, przewijana dziesiątki, setki razy, miała dodawać jej sił w trudnych chwilach. Nie muszę chyba pisać, że tą dziewczynką byłam ja. Dziś też słuchałam tego przeboju. Słuchałam, wspominałam i czytałam ELVIS: Promised Land Magazyn.

Jak już pisałam w recenzji pierwszego numeru periodyku, twórcą tego magazynu jest wieloletni fan Elvisa Presleya, a prywatnie mój dobry kolega, Mariusz Ogiegło. Po entuzjastycznym przyjęciu pierwszego numeru, z niecierpliwością czekałam na kolejny. Kiedy już go otrzymałam, postanowiłam poczekać jeszcze chwil, by móc pochylić się nad Mariuszowymi opowieściami o Elvisie właśnie w 36. rocznicę śmierci Króla. Ciężko było opanować chęć pochłonięcia kolejnych artykułów autorstwa mojego kolegi, ale postanowienia dotrzymałam.
Egzemplarze magazynu ELVIS: Promised Land 
przygotowane do wysyłki
(źródło: gregnolan.blog.interia.pl)

Okładka drugiego numeru magazynu została zaprojektowana tym razem przez Rafała Kulińskiego. W porównaniu do poprzedniej zmieniony został kolor tła, a przede wszystkim krój pisma, którym napisany jest tytuł czasopisma. Choć i wcześniejsza wersja bardzo mi się podobała, teraz muszę przyznać, że obecny krój odpowiada mi o wiele bardziej. Dzięki dobrej jakości papierowi użytemu do druku zarówno czytanie artykułów, jak i oglądanie czarno białych zdjęć jest czystą przyjemnością. Podobnie, jak w pierwszym numerze, tak i tutaj czytelnicy mają przed sobą cztery artykuły podzielone dzięki śródtytułom na kilka mniejszych części. Z uwagi na to, że pomiędzy nimi i zdjęciami znajdują się informacje w ramkach, na drugiej stronie znów umieszczona jest instrukcja, jak z tychże informacji korzystać.

W najnowszym numerze ELVIS: Promised Land Magazyn Mariusz zabiera nas do roku 1964. Na początku przeniesiemy się do legendarnego studia B w Nashville. To właśnie tam miała miejsce sesja nagraniowa, podczas której Elvis nagrał m.in. bardzo lubiany przeze mnie utwór It hurts me. Zagłębiając się w treść artykułu Nashville'64. Trzy niezapomniane przeboje w pięć godzin miałam wrażenie, jakbym rzeczywiście odbyła podróż w czasie i wylądowała w samym środku wspomnianego studia! Następnie przyglądamy się pracy nad filmem Roustabout, gościmy zarówno w studiu nagraniowym, jak i oczywiście na planie filmowym. Na uwagę zasługuje m.in. opowieść o jachcie prezydenta Roosevelta (przy okazji można dowiedzieć się, co oznacza określenie biały słoń). Trzeci artykuł poświęcony jest okolicznościom, w jakich powstał film Girl happy. Czytelnik dowie się z niego m.in., dlaczego tytuł jednej z piosenek z tego obrazu, Puppet on a string, tak dobrze oddaje ówczesną sytuację Elvisa w Hollywood. Ostatni z tekstów Mariusza opowiada o tym, jak doszło do nakręcenia niskobudżetowego filmu pt. Tickle me. I tutaj muszę przyznać, że nigdy nie widziałam tego obrazu w całości. Mam nadzieję, że kiedyś nadrobię te braki.

Czytając każdy z artykułów nie da się nie odczuć, że Mariusz przekopał cały internet i setki publikacji drukowanych po to, by następnie podzielić się z czytelnikami kolejnymi, często mało znanymi, faktami z życia samego Elvisa, a także jego przyjaciół oraz współpracowników. Autor tekstów powołuje się na wiele książek, które nie są dostępne w Polsce i cytuje archiwalne numery magazynów, które ukazały się za życia Króla. Dzięki temu możemy dowiedzieć się, jak zostały odebrane kolejne jego filmy i pochodzące z nich ścieżki dźwiękowe. Mariusz ma talent do wychwytywania krótkich, acz bardzo istotnych wypowiedzi i wiadomości ze źródeł drukowanych i internetowych. Mowa tu o pochodzących z książek czy wywiadów (niekiedy przeprowadzonych przez niego osobiście) wspomnieniach osób, które miały styczność z Królem, a także o komentarzach na forach internetowych lub informacjach opublikowanych na stronach zagranicznych fan clubów (dotarł m.in. na stronę australijskiego fan clubu Presleya). I te wszystkie, rozrzucone przecież w różnych miejscach wiadomości, potrafi zebrać w jedną atrakcyjną dla czytelnika całość.

Lektura drugiego numeru czasopisma sprawiła mi ogromną radość. Na mój pozytywny odbiór nie wpłynęły niedociągnięcia związane z korektą. Głównie były to błędy interpunkcyjne, od których i ja nie jestem wolna, dlatego też nie chcę się do tego przyczepiać. Mariusz, dziękuję Ci za te kilka godzin wybornej lektury i czekam na jeszcze! Mam nadzieję, że za kilka lat będę mogła pochwalić się pokaźną kolekcją kolejnych numerów magazynu ELVIS: Promised Land. Na razie pozostaje mi podczytywanie Twojego bloga.

ELVIS: Promised Land Magazyn nr 2/2013, teksty, skład: Mariusz Ogiegło, projekt okładki: Rafał Kuliński

Oczywiście zapraszam Was do odwiedzenia strony ELVIS: Promised Land!

A na koniec mam dla Was dwie piosenki. Pierwsza z nich to wspominana przeze mnie roześmiana wersja Are you lonesome tonight?, drugi utwór to przebój It hurts me, nagrany podczas legendarnej sesji w Nashville.


                                      

O najnowszym numerze magazynu i mojej recenzji napisano tutaj:
http://gregnolan.blog.interia.pl/?id=2934782
http://elvis-memories.de/memories/?p=41168
http://elvisclubberlin.de/lektuere/fan-club-magazine/4185-promised-land-magazin-2-2013

6 komentarzy:

  1. Dla wielbicieli talentu tego artysty to na pewno świetna niespodzianka. Niektóre kawałki Presleya zauroczyły mnie, ale nie jest to mój ulubiony artysta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dodałem bloga do obserwowanych, zapraszam do mnie na imperium lektur :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło byłoby przeczytać coś o Królu : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Kapitalny magazyn dla wszystkich zakochanych w głosie Elvisa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopiero niedawno odkryłam piosenki Elvisa, czas poznać i biografię Króla:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Wam za wszystkie komentarze. :) :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...