wtorek, 6 sierpnia 2013

O oszałamiającej promocji w pobliskiej księgarni i o tym, jak dobrze zna mnie mój mąż

Do życia blogowego powracam na raty. Na szczęście w sierpniu będzie mnie na blogu zdecydowanie więcej. Zanim  jednak światło dzienne ujrzą recenzje Ludzi interesu w przedwojennej Polsce Marii Barbasiewicz oraz Zeszytu z aniołami Moniki Madejek, chciałam podzielić się z Wami czymś innym. Tym razem nie będzie to ani recenzja, ani zapowiedź czytelniczego wydarzenia, ani relacja z niego.


Problem, o którym zaraz napiszę, znacie z pewnością bardzo dobrze. Ileż to razy obiecujemy sobie, że przez najbliższy miesiąc nie kupimy żadnej nowej książki. Wiem, że ich ceny bywają dość wysokie, często jednak gubią nas promocje czy też oferty antykwariatów. Po otrzymaniu kolejnej wypłaty miałam naprawdę szczery zamiar niekupowania żadnej nowej książki. Tłumaczyłam to sobie tym, że na półce jest pokaźny stos egzemplarzy "do przeczytania", a nasze małe mieszkanie składające się z jednego pokoju, kuchni, przedpokoju i łazienki nie jest z gumy. I tak od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że nie mam biblioteki w sypialni, a sypialnię w bibliotece. :)

Wszystko było dobrze, dopóki nie wybrałam się po pracy na zakupy. Nim dotarłam do sklepu spożywczego, zobaczyłam na wystawie pobliskiej księgarni NOVEJ dwie powieści historyczne z kuszącymi nalepkami -40% i -20%. Pierwszą z nich była Ostatnia królowa C.W. Gortnera, drugą Lalki królowej nieznanej mi do tej pory Christine Trent. Oczywiście weszłam do środka. To, co tam zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania! Na regałach ukazały mi się m.in. inne powieści C.W. Gortnera oraz książki Philippy Gregory z cieszącymi oko nalepkami "-40%". Nie mogłam kupić wszystkich, stałam przed regałem chyba z pól godziny i ciągle zmieniałam zdanie. W końcu postanowiłam wziąć te książki, które zaprosiły mnie do środka i tym sposobem stałam się właścicielką Ostatniej królowej i Lalek królowej. Po tej drugiej nie spodziewam się zbyt wiele, ale może nie będzie tak źle.


Po wyjściu z księgarni było mi oczywiście bardzo szkoda, że nie kupiłam żadnej powieści Gregory, a w jej miejsce wybrałam Lalki... Nie chcąc jednak przesadzać z ilością kupionych jednorazowo książek, zajęłam się tymi bardziej przyziemnymi zakupami i po trzecią powieść do księgarni nie wróciłam. Gregory nie dawała mi jednak spokoju... I nagle przyszedł mi do głowy wspaniały pomysł! Przecież 26 sierpnia będziemy obchodzić 7. rocznicę ślubu i z jej okazji mogłabym dostać od męża jakąś książkę. W końcu byłby to prezent od drugiej osoby, a to zupełnie co innego niż przepuszczenie kolejnej części własnej wypłaty na książkową zdobycz. Pomyślałam, że podejdę go podczas luźnej rozmowy. Mirek zna mnie bardzo dobrze, a ja nie nie jestem dobrą aktorką, dlatego też rzeczona rozmowa nie była długa. Oto jej zapis:

Ja: Kupujemy sobie w tym roku prezenty z okazji rocznicy ślubu?
Mój mąż: Dobra, dobra, jaki tytuł ma ta książka? 

Wystarczyło poinformować go więc o promocji w księgarni i poprosić o którąś z książek Gregory. Niech mnie zaskoczy ;), zresztą nie wiadomo, ile spośród tych książek zostanie tam do jutra. Kto wie, może nawet ta blogowa notka jest dla mnie strzałem w kolano? Przecież zaglądają tutaj czytelnicy z Rzeszowa. A niech tam, zaryzykuję! Może zostanie choć jedna i jutro M. mi ją kupi. To nic, że do rocznicy zostało jeszcze dwadzieścia dni, końcem sierpnia już na pewno po tej promocji nie będzie w NOVEJ ani śladu. Postaram się przynajmniej nie wyłudzić od niego tej powieści zaraz po jej kupieniu. Chcę poczekać do rocznicy. No dobra, sama w to nie wierzę. :)

AKTUALIZACJA (7 sierpnia)

Dziś po pracy poszłam do księgarni. Po przejrzeniu dostępnych książek poprosiłam panią o odłożenie Kochanka dziewicy i poinformowałam, że po powieść zgłosi się mąż. :) Wolałam nie ryzykować. :) Dokładniej przyjrzałam się też innym książkom będących w promocji (wczoraj patrzyłam głównie na beletrystykę historyczną). Jest dość duży wybór książek przecenionych od 20% do 70%!! Widziałam książki Stiega Larssona, Camilli Läckberg, Tolkiena i wiele innych. Nie wiem, czy promocja obowiązuje we wszystkich księgarniach należących do tej sieci, czy tylko w tej jednej. Ja cały czas piszę o księgarni na ul. Hetmańskiej. Mieszkańców Rzeszowa zachęcam do zajrzenia tam w wolnym czasie. :)



 .

23 komentarze:

  1. Oj tak, takie promocje kuszą i to bardzo! Do Rzeszowa mam daleko, inaczej zajrzałabym. Niekoniecznie po Gregory, ale po coś innego z chęcią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością wybrałabyś coś dla siebie, jest promocja na różne książki. :) Od powieści, poprzez przewodniki aż po książki kulinarne. ;)

      Usuń
  2. W takim razie mam odezwę do tych, co do Rzeszowa pojadą na promocję - nie wykupujcie do ostatniej, niech mąż ma szansę tam zaszaleć!
    Świetny pomysł i mam nadzieję, że się uda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam blisko;)
      Kasiu, jak już dotrzesz, to jeszcze kawka w zacnym towarzystwie:)

      Usuń
    2. Oby Twój apel zadziałał, bo zapomniałam, że dziś Mirek nie pracuje w Rzeszowie. Wyszedł przed 7, wróci po 18, więc nie będzie miał szansy pójść do księgarni. Dopiero jutro mu się uda. ;)

      Usuń
  3. Promocje świetna rzecz, ale czasami kuszą tak, że nie można się oprzeć :) Mam nadzieję, że mąż dobrze wybierze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, strasznie kuszą te promocje! Mam nadzieję, że będzie miał z czego hahaha :D

      Usuń
  4. Promocja fajna:) Mój mąż co roku mówi: Zlituj się - czy mogę Ci na urodziny kupić coś innego???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My przez kilka lat nie kupowaliśmy sobie prezentów, bo - cóż ukrywać - nie mogliśmy sobie na nie pozwolić ze względów finansowych. Teraz jest dobrze, więc korzystamy. :) I podobnie jak i Ty, ja też jestem przewidywalna w tym względzie. ;) Nic nie ucieszy mnie tak jak książka. :)

      Usuń
  5. Twój mąż wymiata :) Świetny ten wasz dialog, porządnie mnie rozbawił :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Opisałam ten Wasz dialog mojemu mężowi wczoraj, bo my mamy za trzy tygodnie rocznicę ślubu, mój czasami bywa taki domyślny, ale nie zawsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kiedy dokładnie macie rocznicę? My 26 sierpnia. :)

      Usuń
  7. Ja ze swoim kolegą ze studiów kupujemy sobie na urodziny książki. On kupił mi "Cichego wielbiciela", przeczytał i próbuje mi spoilery podrzucać :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mirek nie gustuje w powieściach historycznych, więc na pewno nie przeczyta. ;)

      Usuń
  8. promocję książkowe zawsze kuszą;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nawet nie potrzebuję promocji, żeby kupić kolejną książkę;). Tylko potem nie mam na nic pieniędzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeważnie kupuję jednak na promocjach lub poluję na używane egzemplarze na Allegro lub w antykwariacie. :)

      Usuń
  10. Mam podobnie :) wczoraj wracając do domu zatrzymałam się w księgarni i kupiłam dwie książki, PAMIĘTNIK i TAK BLISKO... nie mogłam się powstrzymać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeżeli chodzi o "Ostatnią królową" to z pewnością nie będziesz żałowała decyzji. Świetna powieść historyczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Jak tylko przeczytam tę książkę, na pewno podzielę się swoimi wrażeniami. :))

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...