piątek, 30 maja 2014

Anna Łacina "Telefony do przyjaciela"



Jakiś czas temu brałam udział w facebookowym wydarzeniu "Wakacje na Sirene" zorganizowanym przez Annę Łacinę. Było to bardzo ciekawe doświadczenie, wymagało bowiem od uczestników nie tylko przeczytania książki i opisania swoich wrażeń, ale też zrobienia jej zdjęcia w oryginalnej scenerii.

Po wpisaniu się na listę oczekujących, trzeba było poczekać na swoją kolej, bo chętnych na poznanie tej historii było sporo. Każda z uczestniczek po odebraniu przesyłki miała - poza rzecz jasna jej przeczytaniem - zrobić jej rzeczone zdjęcie, napisać kilka słów od siebie wewnątrz egzemplarza, podzielić się refleksami z internautami, a na końcu przesłać ją następnej czytelniczce z listy. Kiedyś już uczestniczyłam w podobnym wydarzeniu. Jego pomysłodawczynią była Karolina Wilczyńska, autorka książki "Anielski kokon". Wówczas zadaniem bojowym było wykonanie fotografii z książką i aniołem (bądź aniołami) w roli głównej. 

Z uwagi na to, że akcja książki toczy się w lecie, tym razem zdjęcia zrobione przez kolejne czytelniczki miały kojarzyć się z wakacjami. I o ile było to dość łatwe do osiągnięcia latem, o tyle na przełomie zimy i wiosny, kiedy ja robiłam tę fotografię, trzeba było się trochę więcej nagłówkować. W końcu wymyśliłam: przecież wakacje to dla mnie przede wszystkim sporo godzin spędzonych na placu zabaw z moją córeczką Karolinką. Zresztą bardzo często bywa wtedy tak, że ona bawi się z rówieśnikami, a ja spokojnie czytam, starając się oczywiście zbytnio nie "odpływać". Z tego też powodu wybrałam właśnie taką scenerię. A że prawdziwej zimy i śniegu było u nas w Rzeszowie jak na lekarstwo, słońce ładnie świeciło, to zdjęcie jest wiosenne, a więc prawie wakacyjne. :) Nim jednak zrobiłam tę fotografię, zabrałam się za czytanie.

Anna Łacina (właśc. Anna Zgierun-Łacina) to nie tylko pisarka, ale także dziennikarka, zielarka oraz... biolog molekularny i genetyk. Debiutowała skierowaną do dzieci książką pt. "Inwazja wirusów" (2007), za którą to otrzymała wyróżnienie literackie Polskiej Sekcji IBBY. Następnie napisała m.in. takie powieści jak "Czynnik miłości", "Kradzone róże", "Telefony do przyjaciela" i "Miłość pod psią gwiazdą", które należą do publikowanej przez Naszą Księgarnię serii "Tylko dla dziewczyn".

I choć nazwa tego cyklu sugeruje, iż powieść przeznaczona jest właśnie tylko dla dziewczyn (nastolatek), to książkę z powodzeniem mogą czytać kobiety, które te czasy mają już za sobą. Moją uwagę przykuła na początku okładka "Telefonów...". Uwielbiam wszystko co związane z żeglowaniem. Moim - jak na razie niestety niespełnionym - marzeniem jest zdobycie patentu żeglarskiego. Kocham też szanty i inne piosenki żeglarskie. Bardzo byłam ciekawa, jak wiele jest tego żeglowania na kartach powieści. Nie zawiodłam się, bo niejeden raz Anna Łacina zabrała mnie na Sirene, żaglówkę dziadka głównych bohaterek książki.

Ale od początku... Zagłębiając się w lekturę poznajemy dwie wkraczające w dorosłość siostry: Marzenę, wybierającą się po wakacjach na studia oraz Anię, która niedawno skończyła osiemnaście lat. Jedna z nich jest przebojowa, lubi wyzwania, podróże i nawiązywanie nowych znajomości. Druga, jak to często w przypadku rodzeństwa bywa, jest jej przeciwieństwem, nie potrafi pogodzić się z brakiem pewności siebie oraz odtrąceniem, a w zasadzie upokorzeniem, przez szkolną miłość. Jedna kocha aktywność fizyczną, w tym pływanie, druga - wzbrania się przez wejściem do wody. I takich przeciwieństw jest jeszcze dużo, dużo więcej. 

Obie dziewczyny spędzają wakacje u dziadków w Iławie. Dni, wbrew pozorom, nie mijają im li tylko na żeglowaniu lub podziwianiu pływających po tafli jeziora żaglówek (czy żeglarzy). Pewnego dnia jedna z sióstr ratuje przed utonięciem chłopaka imieniem Krzysiek. Młody mężczyzna trafia do pobliskiego szpitala. I z czasem okazuje się, że zainteresowana jest nim zarówno Ania, jak i Marzena. Na horyzoncie pojawiają się też inni amanci, a Ania wdaje się dodatkowo w przyjaźń z młodym kolegą z pracy dziadka. Pobocznym, ale bardzo zabawnym wątkiem, są miłosne perypetie cioci głównych bohaterek. No i nie można nie lubić babci Zosi i dziadka Zygmunta (on tylko tak groźnie wygląda!).

Przygody nastoletnich bohaterów są pretekstem do ukazania czytelnikom takich problemów jak potrzeba akceptacji wśród znajomych, próby walczenia z traumą z dzieciństwa, dysleksja, niepełnosprawność czy internetowy szantaż. Są oczywiście pierwsze westchnienia, pocałunki i sercowe rozterki nastolatek. Jeśli chodzi o wspomnianą wyżej niepełnosprawność, Anna Łacina pokazuje różne postawy osób nią dotkniętych. Bo przecież można czerpać z życia ile się tylko da nawet wówczas, gdy jeździ się na wózku. A można też przez cały czas mieć postawę roszczeniową i tłumaczyć chorobą wszelkie swoje niepowodzenia.

Książka wzrusza, bawi, skłania do rozmyślań. Jak już wspomniałam wyżej, polecam ją nie tylko nastolatkom. Ja ten wiek dawno mam już za sobą, a lektura sprawiła mi sporo przyjemności (na tyle, że postanowiłam kupić sobie własny egzemplarz).



3 komentarze:

  1. ojj, nie slyszalam jeszcze o tej autorce, mam 16 lat, czy ta ksiazka bedzie dla mnie fajna? pozdrawiam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, naprawdę warto! Pewności oczywiście nie mam, bo Cię nie znam, ale mam nadzieję, że Ci się spodoba. :)

      Usuń
  2. Książki Anny Łaciny to książki dla wszystkich! :D
    Też uwielbiam "Telefony..." jak i pozostałe jej powieści! :D

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...