sobota, 31 maja 2014

Co czytały jak dorastały? - Najważniejsze lektury małej Dorotki


Wydawnictwo Replika zaprosiło pisarki i blogerki książkowe do wyjątkowej zabawy z okazji Dnia Dziecka, którą zatytułowano Co czytały jak dorastały? Biorący w niej udział czytelnicy mają podzielić się tytułami najważniejszych dla nich książek z okresu dziecięcego i nastoletniego. Z uwagi na to, że nie potrafię wybrać kilku publikacji z tylu lat, postanowiłam napisać jedynie o moich ulubionych lekturach z wczesnego dzieciństwa, czyli do roku 1990, kiedy to przeprowadziłam się do miasta i poszłam do zerówki.



Prasa katolicka:  Mały gość niedzielny, Mały przewodnik katolicki, Mały apostoł

Myślę, że miłość do książek odziedziczyłam po mojej nieżyjącej już babci Julii. Była ona osobą niezwykle oczytaną i mądrą. Pomimo tego, że edukację zakończyła na szkole podstawowej, swym oczytaniem, wiedzą i obyciem mogłaby zawstydzić niejednego domorosłego pseudointelektualistę. Babcia do końca swych dni (a zmarła w grudniu 2012 r.) była bardzo religijna. Stąd też mój pierwszy kontakt ze słowem czytanym to w dużej mierze teksty obecne w skierowanych do dzieci czasopismach katolickich, które to babcia prenumerowała. 

Najbardziej zapadły mi w pamięć publikowane w Małym gościu niedzielnym cykle pt. Marysia z IV (potem V,VI etc.) klasy oraz Piątak. W pierwszym czytelnicy poznawali perypetie uczęszczającej do szkoły podstawowej dziewczynki, jej rozterki, radości i problemy rodzinne. Drugie to świat widziany okiem tytułowego Piątaka, monety, która tuła się z miejsca w miejsce. Ciekawe, czy ktoś spośród czytelników mojego bloga też pamięta te opowiadania... Pamiętam jeszcze, że w którymś spośród wymienionych czasopism (a może we wszystkich?) przedstawiane były sylwetki różnych świętych, błogosławionych, a także innych postaci ważnych dla Kościoła Katolickiego. Wprost uwielbiałam tego słuchać! Tak poznałam historię bł. Karoliny Kózkówny, św. Maksymiliana Kolbego, św. Jadwigi królowej, Jana Pawła II. Jak widać już wtedy wykazywałam zainteresowanie biografiami. Przyszła mi do głowy jeszcze taka opowieść o małym Jezusie i Judaszu... Nie wiem dokładnie, o czym był ten tekst, coś mi świta, że występowały tam jakieś gliniane ptaszki, które Jezus ożywił (może mi się to tylko wydawać).

Seria Poczytaj mi mamo

Książki te czytała mi nie tylko mama (choć też!), ale właśnie wspomniana babcia. Miałam taki czas, że bardzo lubiłam słuchać wydanego w jej ramach Czerwonego kapturka. I tu krótka anegdota. Babcia po entym przeczytaniu tej samej książki postanowiła następnym razem nieco "pójść na skróty". Pomijając niektóre fragmenty, starała się oczywiście, by wszystko w miarę dobrze łączyło się w całość. Niestety, potrafiłam nawet wyłapać pominięcie jednego wyrazu. Zresztą nie było tak jedynie w przypadku rzeczonego Czerwonego Kapturka, ale też każdego innego tekstu, który słyszałam więcej niż dwa razy. Moja babcia przez lata opowiadała tę anegdotę podczas naszych spotkań. 

Inne książki z serii Poczytaj mi mamo, które szczególnie lubiłam to Kameleon (przywieziony przez babcię z pobytu w sanatorium w Polańczyku), Domek zapomnienia, O pierwszym rogaliku, Chory kotek i wiele, wiele innych! Część z nich na szczęście się zachowała.

Inna prasa dziecięca: Miś, Świerszczyk

Nie czytano mi oczywiście jedynie prasy katolickiej. Mama regularnie kupowała nam Misia i Świerszczyka. Podobały mi się historyjki, w których część napisanych słów zastępowano obrazkami (do odgadywania przez dzieci). W Świerszczyku publikowano bardzo ciekawe opowiadania. Moim ulubionym tekstem było opowiadanie o piaskowym ludku. Niestety nie pamiętam z niego nic więcej. Szkoda, że Świerszczyki gdzieś się zapodziały...

Bajki dołączone do czasopism

Tak, tak, wbrew pozorom i w czasach PRL-u były dołączane do czasopism dodatki dla dzieci. Mama kupowała Przyjaciółkę, w której znajdowały się arkusze z mini-książeczkami dla dzieci do rozcięcia i złożenia. W ten sposób poznałam sporo wierszy Tuwima, Brzechwy, a także piękną japońską baśń, z której niestety pamiętam tylko to, że mi się bardzo podobała. Szkoda, że ani jedna taka książeczka nie zachowała się w naszych rodzinnych archiwach. Podobne książeczki dołączane były również do wspomnianego wyżej Misia. Opowiadały one o różnych gatunkach zwierząt lub roślin. W mieszkaniu moich Rodziców została jedna jedyna książeczka: o kotach. Kiedy ich odwiedzę, postaram się ją odszukać i sfotografować.

Czy ktoś pamięta te książeczki z Przyjaciółki? A może macie je u siebie w domu?

Psotki i śmieszki - Janina Porazińska

Pierwsze lata swojego życia spędziłam na wsi. A nawet potem, kiedy przeprowadziliśmy się do miasta, bardzo często do dziadków na wieś jeździłam. Towarzyszyłam babci i dziadziowi przy codziennych gospodarskich obowiązkach, obserwowałam sadzenie ziemniaków, składanie siana w tzw. "kopy", żniwa, wykopki (w prace te angażowali się wszyscy sąsiedzi). Potem był czas na odpoczynek, rozmowy i zjedzenie posiłku przygotowanego przez gospodynię... Wciąż mam też przed oczami babcię siedzącą w kuchni i ubijającą masło w maślniczce. Ach, jakie ono było smaczne! A chleb pieczony przez dziadzia... Najlepszy na świecie! Może dlatego tak bardzo lubiłam i lubię nadal wiersze Janiny Porazińskiej zebrane w tomiku Psotki i śmieszki? Wydaje mi się, że teraz takiego świata już nie ma. Nam się jeszcze udało, wprawdzie nie było już tak, jak u Janiny Porazińskiej, ale... teksty te trafiały do mnie, byłam w stanie je zrozumieć. Do mojej córeczki niestety jak na razie nie trafiają. Ona nie zna tego świata, choć staram się jej trochę opowiadać. Lubi też jeździć na wieś, ale ta wieś jest już zupełnie inna...


Przygody kota Filemona - Sławomir Grabowski, Marek Nejman

Kota Filemona pokochałam miłością bezgraniczną od pierwszego czytania! Przyznam, że niektóre fragmenty tej książki znam do tej pory na pamięć. Babcia, mama czy tata byli zmuszeni do przeczytania jej nieskończoną ilość razy. A babcine koty nazwaliśmy właśnie Filemon i Bonifacy. Cóż z tego, że obydwa były szaro-bure i lekko pręgowane. Myślę, że historie te trafiały do mnie z tego samego powodu jak Psotki i śmieszki. Ukazywały życie na wsi - tym razem z perspektywy kota - które nie było mi obce. Byłam tak zachwycona książką, że postanowiłam "napisać" jej kontynuację (nie znałam wtedy jej kolejnych części). Wzięłam stary zeszyt (taki jeszcze z jednokolorową okładką) i przepisałam starannie tytuł: PAZYGODY KOTA FILEMONA (jak widzicie R było tu bardzo podobne do A, tak więc pięcioletniemu dziecku mogło się pomylić). Wyobrażałam sobie kolejne perypetie kocich bohaterów i robiłam do nich ilustracje. Tekstu nie było. :)

Nocne kłopoty zabawek Doroty - Elżbieta Ostrowska


Z bohaterką tej książki, tytułową Dorotą, identyfikowałam się kiedyś i identyfikuję się teraz. Dlaczego? Nie chodzi jedynie o imię, choć też. Ważniejsza dla mnie jest jednak pewna cecha charakteru. Osoby znające tę opowieść wiedzą, że jej bohaterka miała problemy z utrzymaniem porządku. I niestety jest to również moją wadą. Nic zatem dziwnego, że podczas czytania tej książki, miałam wrażenie, że jest ona o mnie! I miałam nawet lalkę o imieniu Małgorzata i małego Murzynka. Jakiś czas temu okazało się, że i Karolince spodobało się to opowiadanie. Z chęcią więc je czytam, co rusz się uśmiechając.

Wesołe przedszkole - Maria Kownacka

Mieszkałam na wsi, opiekowały się mną babcia i mama, nie chodziłam więc do przedszkola. Może to własnie dlatego z takim zainteresowaniem wysłuchiwałam fragmentów tej książki, której akcja toczyła się właśnie w przedszkolu? Potrafiłam zamęczać rodziców i dziadków prośbami o kolejne jej przeczytanie. Szczególnie lubiłam fragment o Lajkoniku, Leśnej Wróżce no i Zagadki dla Beatki. Tych ostatnich bardzo chętnie wysłuchuje też Karolinka, co mnie bardzo cieszy. Pamiętam, że nawet kiedyś zabrała książkę do swojego przedszkola (mój egzemplarz gdzieś przepadł, ale jakiś czas temu upolowałam książkę w antykwariacie).

Bajki z rzutnika

Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć o filmikach na rzutnik Ania. W końcu to też były historie znane z książek, tylko w innym "wydaniu", prawda? Wiążą się z nimi niezapomniane wspomnienia i emocje. Mój brat i ja wprost nie mogliśmy doczekać się wieczoru. Wtedy to rodzice gasili światło, włączali rzutnik i robili nam domowe kino. Moje ulubione historie z tamtego okresu to: Czerwony żupan, Zuzanka i utopce, Kopciuszek, Prawdziwa narzeczona, I zajączki myją rączki, Bazyliszek, Konik Garbusek, Czerwony Kapturek, Bajka do poduszki. Znacie te bajki?

I to już koniec podróży w czasy mojego wczesnego dzieciństwa, czyli do lat 80., które spędziłam na wsi. Jestem ciekawa, czy któreś spośród wymienionych przeze mnie tytułów czytaliście i Wy.










11 komentarzy:

  1. DOROTKO PODOBNIE CZĘŚĆ BAJEK PRZEWINĘŁA SIĘ PRZEZ MOJE DZIECIŃSTWO , DUŻO HISTORYJEK OPOWIADAŁA MI MAMA (WIĘKSZOŚĆ TO Z CZASÓW WOJNY ). MOJE DZIECI DORASTAŁY W PIĘKNYM ŚWIECIE CZYTANYCH BAJEK DO PODUSZKI .KRYSTYNA FIJOŁEK.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, dziękuję za komentarz. :) To pięknie dorastać w takim świecie. :)

      Usuń
  2. U mnie było podobnie:) Dodałabym jeszcze Konika Garbuska i Misia Uszatka. A z gazet "Ciuchcię".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konika Garbuska znałam tylko z wersji na rzutnik, bardzo mi się ta bajka podobała. A "Ciuchcię" też czytałam, tylko to było później, w latach 90., a tu pisałam o 80. Z czasopism dla dzieci czytywałam jeszcze m.in. takie jak: "Zwierzaki", "Zwierzaki plakat", "Kwak", "DD Reporter", 5-10-15". :) Misia Uszatka też uwielbiałam, ale jego z kolei znałam jedynie z Dobranocki.

      Usuń
    2. "DD Reporter", 5-10-15" - te gazetki też pamiętam ;) Konika Garbuska miałam i na rzutnik i książkę, którą z resztą mam do dziś;) Z rzutnika pamiętam bajki: " Calineczka" i "Pan Hilary".

      Usuń
  3. A ja rzutnik mam do dnia dzisiejszego, działa i wraz z dziećmi oglądam na nim bajki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też się ostał, bajki również. Karolinka lubi je oglądać. :)

      Usuń
  4. OO to przygody kotków są i w wersji książkowej :D?? ekstra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, są w wersji książkowej. Na ich podstawie powstała bajka animowana w odcinkach. :)

      Usuń
  5. Tak patrząc po zainteresowaniach pozaksiążkowych - dlaczego gitara niebieska a nie czerwona? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, pewnie tylko w takim kolorze "rzucili" do sklepów. :D

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...