poniedziałek, 7 lipca 2014

Bezglutenowe wariacje kulinarne Agnieszki Zając



W latach 90. w prawie każdym czasopiśmie dla dzieci i młodzieży była rubryka w stylu „Chcę korespondować”. Jako że uwielbiałam pisać listy, odpowiadałam na niektóre zamieszczane tam ogłoszenia i w ten sposób nawiązałam kilka ciekawych znajomości. Wiele z nich z czasem urwało się, ale są takie, które przetrwały, zmieniła się jedynie forma kontaktu. Z tradycyjnych listów na e-maile, gadu-gadu, Facebooka, telefon. Dlaczego o tym piszę? Bo do tych ocalałych korespondencyjnych przyjaźni zalicza się moja znajomość z bohaterką dzisiejszego tekstu, Agnieszką Zając, która pracuje obecnie nad książką zawierającą rady i przepisy dla osób chorych na celiakię. 


Ogłoszenie Agi pojawiło się w jednym z numerów kupowanego przeze mnie wtedy „Victora”, czasopisma skierowanego do ostatnich klas szkoły podstawowej, wtedy jeszcze ośmioletniej. Napisała, że jej największą pasją jest gotowanie i chce założyć korespondencyjny „Klub Dobrej Kuchni”. Członkostwo w nim polegać miało na dzieleniu się ze sobą przepisami i kulinarnymi poradami. Moja miłość do kucharzenia nie była aż tak duża, ale lubiłam poznawać nowe pomysły na domowe wypieki. Postanowiłam więc do niej napisać.

I tak zaczęłyśmy wymieniać się listami, przepisami, pocztówkami... Miałyśmy wtedy po kilkanaście lat. Aga napisała mi, że nie może jeść potraw zawierających gluten. Już wtedy, a było to 15 lat temu, może jeszcze więcej, wynajdywała przepisy na potrawy bezglutenowe. Z tamtego okresu mam też cenną pamiątkę: książkę Marty Morsztynkiewicz-Czermińskiej pt. „Kram z przepisami”, którą otrzymałam w prezencie od Agnieszki. Od czasu do czasu organizowała ona bowiem konkursy na najciekawsze przepisy. Dedykacja mówi co następuje: „Nagroda dla Doroty Gorlickiej za zdobycie I miejsca w konkursie kwietniowym Klubu Dobrej Kuchni. Kwiecień 1999 r.”.

Minęło kilkanaście lat. Obie wyszłyśmy za mąż, urodziłyśmy dzieci i, choć mieszkamy w innych częściach kraju, nadal utrzymujemy ze sobą kontakt – głównie mailowy, ale także telefoniczny. Agnieszka jakiś czas temu założyła bloga Bezglutenowe wariacje kulinarne, na którym umieszcza przepisy na pyszne bezglutenowe potrawy. Ma na swoim koncie pracę dyplomową pt. Żywienie dzieci w alergiach pokarmowych oraz magisterską pt. Zarządzanie kanałami dystrybucji produktów codziennego użytku na podstawie firmy „Bezgluten”Prowadziła nawet szkolenia z zakresu diety bezglutenowej, a o współorganizowanym przez nią spotkaniu dla osób chorych na celiakię nakręcono materiał w lokalnej telewizji.

Obecnie, jak już zresztą wspomniałam na początku, Agnieszka pracuje nad książką pt. Bezglutenowe wariacje kulinarne. W zasadzie jest ona już prawie ukończona, pozostały jeszcze drobne poprawki. Miałam ten zaszczyt i przyjemność zapoznać się z jej pierwszą wersją. I choć problem w niej poruszany nie dotyczy ani mnie, ani nikogo z mojego najbliższego otoczenia, przeczytałam ją z ogromnym zainteresowaniem. Autorka w tak zajmujący sposób pisze o swoich perypetiach z gotowaniem i zmaganiu z chorobą, że aż chce się to czytać!

Warto zaznaczyć, że każdy z zawartych tam przepisów został przez Agnieszkę osobiście wypróbowany, a często i udoskonalony. Nie jest więc to „zlepek” receptur znalezionych w Internecie na zasadzie „chybił-trafił”. Pozwolę sobie zacytować słowa Agnieszki: „Wierzę, że przepisy zawarte w niniejszej książce pomogą Wam spełnić marzenia o świeżym chlebie, puszystych bułeczkach czy apetycznej pizzy. A wyjście do znajomych nie będzie już koszmarem. Mam również cichą nadzieję, że z publikacji tej skorzysta niejeden z naszych bliskich, znajomych, a także może nawet i cukiernie czy restauracje. Gdy byłam mała dieta bezglutenowa była nudna i, co tu ukrywać, mało smaczna. Bo ile można jeść wafle ryżowe, ciasteczka z kleiku ryżowego i makaron ryżowy? Kiedy ponownie przeszłam na nią, zaczęłam zachłannie poszukiwać znanych smaków na nowo, w wersji bezglutenowej. Okazuje się, że dzięki dostępnej obecnie na rynku całej gamie produktów możemy się cieszyć pysznymi daniami i wypiekami bezglutenowymi”.

Agnieszko, napiszę to jeszcze raz tu na blogu: Ty musisz wydać tę książkę! Jesteś właściwą osobą na właściwym miejscu! Gorąco Ci kibicuję!

3 komentarze:

  1. Fajne są takie korespondencyjne znajomości:) Trzymam kciuki za książkę p. Agnieszki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam Panią Agnieszkę i uważam, że powinniśmy pielęgnować nasze pasje i stale je rozwijać. Umiejętność pichcenia przysmaków, przy ograniczonej ilości składników jest wielkim talentem. Warto spełniać marzenia i bez względu na przeciwieństwa nie wolno się poddawać! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...