sobota, 12 lipca 2014

Rozwiązanie konkursu jubileuszowego i odpowiedzi na Wasze pytania

W dzień drugich urodzin Czytelniczego zacisza ogłosiłam konkurs. Na nagrodę wybrałam książkę, którą zrecenzowałam na moim blogu jako pierwszą. Teraz nadszedł czas na ogłoszenie wyników oraz odpowiedzi na pytania, które zadawaliście w komentarzach.

Potrzymam Was dłużej w niepewności i najpierw udzielę odpowiedzi na pytania. Zwycięzcę konkursu poznacie na końcu notki.


Wymień trzy rzeczy, które zabrałabyś na bezludną wyspę.

To zależy od tego, ile czasu miałabym tam spędzić. Rozumiem też, że chodzi tu raczej o przedmioty, dzięki którym uniknęłabym nudy, zatem nie będę wspominać o jedzeniu, piciu, lekach etc… Na pewno musiałabym mieć co czytać i czego słuchać. Nie mam czytnika, ale na taką wyprawę na pewno bym go sobie kupiła (oczywiście z zapasem baterii), dzięki temu miałabym w jednym „miejscu” sporo książek. Jeśli chodzi o muzykę, to pewnie zabrałabym mój telefon komórkowy (z ładowarką), w ten sposób nie tylko utrzymałabym kontakt z rodziną i znajomymi, ale też słuchałabym swoich ulubionych utworów Elvisa Presleya, Fryderyka Chopina czy Krzysztofa Klenczona. Poza tym pełniłby on funkcję aparatu, kamery, a może i dostęp do Internetu by się znalazł. Trzecia rzecz to w sumie dwa przedmioty, ale uznajmy je za komplet: zeszyt i długopis do zapisywania swoich przemyśleń (nie lubię notować w telefonie).

Gdybyś wiedziała, że masz przed sobą tylko jeden dzień życia, co robiłabyś w ten ostatni dzień?

Tutaj moja odpowiedź będzie bardzo krótka. Spędziłabym go po prostu z mężem i córeczką.

Czy w dzieciństwie miałaś swoją skrzynkę ze skarbami i co w niej chowałaś?

Miałam taką skrzynkę! Był to drewniany kuferek-skarbonka. Na początku rzeczywiście trzymałam w nim monety, ale potem chowałam tam drobne przedmioty takie jak kamyczki, koraliki czy pierścionek z niebieskim oczkiem kupiony przez mojego dziadzia na przyodpustowych (jest takie słowo?) kramach. A kiedy byłam starsza, wraz z koleżanką (pozdrowienia dla Karoliny!) schowałyśmy do takich duuużych słojów różne zdjęcia, wycinki itd. Pamiętam, że napisałam też list do siebie za dziesięć lat. W sumie tak zachowują się nastolatki, ale ja ten słoik „stworzyłam” na wakacjach, które spędzałam na wsi po zdaniu matury i egzaminie na studia. Ojej! Przegapiłam jego otwarcie po dziesięciu latach! Powinnam to zrobić w 2013 roku! Jak tylko będę na wsi na pewno to zrobię. Założę się, że nieźle się przy tym uśmieję. J

Co byś zrobiła, jakbym Ci przyniosła kota do domu? :D Zaznaczam, że mam cztery małe, więc uważaj na odpowiedź :P

Bardzo lubię koty, bo ich towarzystwo mnie uspokaja. Niestety mój mąż jest uczulony na ich sierść, zatem gdybyś mi przyniosła kota do domu pogłaskałabym go, pobawiłabym się z nim, a potem oddała w Twoje ręce.

Z bohaterem której książki przeczytanej w tym roku chciałabyś się spotkać? Kto by to był?

Hmmm… muszę rzucić okiem na listę, dobrze, że ją mam. A no faktycznie! Przecież to takie proste! :D Osoba ta jest bohaterem kilku przeczytanych przeze mnie publikacji, oto one: „Być dzieckiem legendy”, „Czerwone Gitary. Między płytami. Wczesne lata”, „Krzysztof Klenczon, który przeszedł do historii”, „Czerwone Gitary to właśnie my! (cz. 1)”, „Czerwone Gitary. Nie spoczniemy…”, „Big Beat”, „Epitafium na śmierć rock and rolla” (tę ostatnią dopiero zaczęłam czytać). Nie muszę chyba odpowiadać na drugą część pytania i pisać, kto to. J

Pamiętasz listy, które pisałyśmy do siebie jak byłyśmy małe? Czy pamiętasz nazwę ciasta, na które kiedyś podałaś mi przepis – podpowiedź: zawiera bakalie i cynamon, nie jest to piernik?

Nie mogłabym nie pamiętać tych listów! I cieszę się, że nasza znajomość przetrwała, tylko listy zamieniły się na kontakt przez Internet. Niestety nie pamiętam tego ciasta, ale widzę, że mój gust przez lata się nie zmienił: nadal kocham bakalie i cynamon. Wiem, że bakalie w swym składzie miał uwielbiany przeze mnie „Mazurek Szaraka” (przepis znalazłam w „Małym Gościu Niedzielnym”), ale tam chyba cynamonu nie było.

Ostatnio gdzieś czytałam, że każdy kto czyta dużo książek chociaż raz zapragnął napisać własną… Jak jest w Twoim przypadku? Czy była taka myśl, a może już przelana na papier?

Jeśli mam być szczera, to wydaje mi się, że – przynajmniej teraz – nie posiadam odpowiedniego warsztatu, ale cały czas nad tym pracuję. Na razie planuję wydrukować swoje, jak ja to nazywam, szczycieńskie opowieści zatytułowane „Śladami Krzysztofa Klenczona” (do poczytania na blogu). Nie będzie to jednak „prawdziwa” książka, zdaję sobie bowiem sprawę z tego, że niewiele osób zainteresują przeżycia fanki przechadzającej się po rodzinnym mieście idola. Chcę wydrukować ją w kilku egzemplarzach (tak jak pracę magisterską) i podarować członkom rodziny Krzysztofa oraz osobom, które mi kibicują w pisaniu. Oczywiście pojawiła się myśl, by kiedyś napisać prawdziwą książkę o Krzysztofie, ale na razie muszę jeszcze sporo nad sobą popracować. Wydaje mi się też, że jest w Polsce wiele osób, które lepiej się do tego nadają, mają doświadczenie, a często znali też Krzyśka osobiście. Ja urodziłam się już po jego śmierci. Niemniej jednak zbieram do niej materiały, mam też zgodę wdowy po Krzyśku na publikację prywatnych zdjęć, może kiedyś coś się z tego „urodzi”. A jeśli nie, to na pewno poszerzę swą wiedzę o frontmanie Czerwonych Gitar.

Jaką niespodziankę przygotował Ci mąż na Twoje ostatnie urodziny?

Ostatnie urodziny były przełomowe, kończyłam trzydzieści lat. Pamiętam, że to był czwartek. Mirek zadzwonił do mnie z pracy, że się spóźni, bo musi jechać po jakieś urządzenie. Na co dzień zajmuje się on m.in. komputerami, routerami itd., z góry założyłam więc, że praca okazała się ważniejsza od mojego święta. Odebrałam Karolinkę z przedszkola, a potem zmogła nas poobiednia drzemka. Kiedy się obudziłam, Mirek siedział i coś podłączał. I okazało się, że przywiózł od moich rodziców adapter! Lubiłam słuchać na nim zbieranych przeze mnie płyt analogowych. Kiedy przeprowadzaliśmy się do swojego mieszkania byłam w ciąży, adapter i płyty zostawiłam więc w swoim rodzinnym domu – wiedziałam, że moje skarby i małe dziecko to niezbyt szczęśliwe połączenie. A teraz Karolinka już podrosła, więc Mirek pomyślał, że najwyższy czas sprowadzić adapter do naszego mieszkania. To nie wszystko: kupił mi też dwie płyty analogowe z przebojami Czerwonych Gitar. Byłam przeszczęśliwa!

Moje pytanie dotyczy wspomnienia najzabawniejszej chwili w życiu, takiej, że „chce się pękać ze śmiechu”. W końcu śmiech to zdrowie!

Moje życie bogate jest w takie chwile. Trudno wybrać najzabawniejszą, ale jakoś tak się składa, że ciągle mam w głowie moją rozmowę z koleżanką na temat planów andrzejkowych. Odbyła się ona chyba z dziesięć lat temu. Chciałyśmy wybrać się z Magdą (pozdrowienia!) na dyskotekę lub koncert. Najpopularniejszym rzeszowskim klubem była wówczas Akademia. Odbywały się tam właśnie i dyskoteki, i koncerty. Nasz dialog wyglądał tak:

Dorota: No to gdzie idziemy?
Magda: Jest andrzejkowa w Akademii (w domyśle: dyskoteka).
Dorota: Andrzej Kowa? Nie znam takiego piosenkarza.

Śmiejemy się z tego z Magdą po dziś dzień. J

Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?

Moi znajomi i rodzina wiedzą, że nie jestem w tym względzie zbyt wybredna. Od kilku dni mam ogromną ochotę na placki ziemniaczane, to na pewno jedna z moich ulubionych potraw. J

To już ostatnie pytanie. Bardzo Wam dziękuję za udział w konkursie, a także za gratulacje z okazji rocznicy prowadzenia Czytelniczego zacisza. Ogłoszę teraz wyniki. Bardzo trudno było mi wybrać jedną osobę. Szkoda, że nie przygotowałam więcej nagród. Książka Janusza Koryla wędruje do czytelniczki, która zadała następujące pytanie:

Ostatnio gdzieś czytałam, że każdy kto czyta dużo książek chociaż raz zapragnął napisać własną… Jak jest w Twoim przypadku? Czy była taka myśl, a może już przelana na papier?

Bardzo proszę osobę podpisującą się mailem ameljja@o2.pl o kontakt na adres dorota_partyka@wp.pl :)

Postanowiłam przygotować jeszcze małą nagrodę-niespodziankę dla drugiej czytelniczki, autorki pytania:

Jaką niespodziankę przygotował Ci mąż na Twoje ostatnie urodziny?

Proszę zatem też o kontakt właścicielkę adresu mailowego asinawasacz@op.pl :)


Życzę Wam miłego weekendu i do poczytania wkrótce!

7 komentarzy:

  1. Ojej, dziękuję :) :) :)
    Dziękuję również za wszystkie odpowiedzi, a szczególnie za tę na moje pytanie - jestem bardzo ciekawa co z tego wyjdzie i życzę powodzenia - z chęcią sięgnę po książkę jak się ukarze... a myślę, że wzbudzi zainteresowanie i będzie z tego "coś" !
    ameljja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zainteresowanie i życzenia powodzenia. ;) Jeszcze raz gratuluję!

      Usuń
  2. GRATULACJE DLA WYGRANYCH. DOROTKO SUPER PREZENT URODZINOWY SPRAWIŁ CI MĄŻ.POZDRAWIAM -KRYSTYNA F.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, dziękuję za komentarz. :) Mirek zna mnie najlepiej, więc i z prezentami zawsze trafia. :)

      Usuń
  3. Gratulacje! Odpowiedzi i pytania ciekawe. To świetny pomysł, bo można tak poznać osobę, z którą współtworzy się światek recenzencki.

    Przy okazji zapraszam do mnie na książkowy konkurs: http://heaven-for-readers.blogspot.com/2014/07/richard-paul-evans-michael-vey-bunt_10.html - 5 książek do zgarnięcia dla jednej osoby (do wyboru z wielu!) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, dlatego właśnie takie zadanie konkursowe wybrałam. :) I dziękuję za link do konkursu. :)

      Usuń
  4. Andrzej Kowa dobre:D

    pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...