niedziela, 7 września 2014

ELVIS: Promised Land Magazyn nr 1(3)/2014 + KONKURS!


W sobotę, 16 sierpnia 2014 r., minęła 37. rocznica śmierci Elvisa Presleya. Niedługo przed tym dniem dotarła do mnie przesyłka z długo wyczekiwanym trzecim numerem ELVIS: Promised Land Magazyn, przygotowanym oczywiście przez Mariusza Ogiegło. Poprzednie numery przenosiły nas kolejno do 1963 i 1964 r., jak można się zatem łatwo domyślić, tym razem Mariusz zabiera nas w podróż do roku 1965. Napisać, że jest to podróż fascynująca, to nic nie napisać. Postaram się więc poświęcić jej choć kilka akapitów.

Na niniejszą publikację składają się trzy obszerne artykuły. Są to kolejno: Harum Scarum. Rola na miarę Rudolfa Valentino?, Frankie and Johnny. XIX-wieczny musical w hollywoodzkim stylu oraz Paradise, hawaiian style. Pocztówka z Hawajów i… spotkanie z Wielką Czwórką. Przed nimi mamy oczywiście słowa Mariusza skierowane do czytelników oraz przydatną instrukcję Jak czytać informacje w ramkach.


Przyznaję, że tzw. filmowy okres w karierze Elvisa traktowałam zawsze nieco po macoszemu. Jedne z obrazów podobały mi się bardziej, inne mniej. Do niektórych z nich lubiłam wracać, szczególnie wtedy, kiedy miałam ochotę obejrzeć coś lekkiego, barwnego, coś, co przywodziło mi na myśl beztroskie czasy dzieciństwa. Słuchając jednak piosenek Elvisa, omijałam jednak z reguły ten okres. Nic dziwnego też, że i moja wiedza na temat tych lat z życia Presleya nie jest - jak oczywiście na długoletnią fankę - zbyt duża.

Gdybym miała wybrać film z moim idolem, który podobał mi się najmniej, wymieniłabym właśnie Harum scarum, któremu to Mariusz poświęcił pierwszy z artykułów w tym periodyku. Widziałam go wprawdzie tylko raz, niemniej jednak nie pozostawił po sobie dobrego wrażenia. W swojej ocenie nie jestem zresztą odosobniona, to ten film bowiem został okrzyknięty najgorszym obrazem w karierze Presleya. Mariusz w swoim artykule stara się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak właśnie się stało. Autor nie ukrywa, że film ten pogłębił i tak już sporą niechęć Presleya do Hollywood. Nie wyważa przy tym jednak otwartych drzwi, wieszając psy na nieszczęsnym Harum scarum i na tym artykuł kończąc. Jak rasowy dziennikarz odkrywa przed fanami szereg zaskakujących zakulisowych faktów, jak choćby sprawa organizacji Self-Realization Fellowship. Co to za organizacja i co wspólnego ma z nią Elvis Presley? Tego dowiemy się właśnie z artykułu Harum Scarum. Rola na miarę Rudolfa Valentino?

Jednymi z ważniejszych - o ile nie najważniejszymi! - części rzeczonego artykułu, są obszerne fragmenty wywiadu, którego udzielił Elvis dziennikarzowi Jamesowi Kingsleyowi. Jak łatwo się można domyślić, znalazły się one akurat tutaj z uwagi na to, że rozmowa ta miała miejsce w okresie, w którym Presley pracował nad Harum Scarum. Przyznam, że nie czytałam wcześniej tego niezwykłego wywiadu. Dlaczego niezwykłego? Po pierwsze dlatego, że był on długi i bardzo osobisty, po drugie - rozmowa ta odbyła się w domu Elvisa, co zostało zresztą udokumentowane na zdjęciach.

Czytając początek artykułu Frankie and Johnny. XIX-wieczny musical w hollywoodzkim stylu, uśmiechnęłam się. Znów się bowiem okazało, że mamy z Mariuszem podobne wspomnienia i skojarzenia. W filmie jest scena, kiedy to Presley w towarzystwie orkiestry dętej wykonuje Down by the river side/When the saints go marching in. To właśnie ta scena staje mu przed oczami, kiedy uczestniczy w uroczystościach odpustowych, podczas których często odbywają się występy orkiestr strażackich. Ze mną jest dokładnie tak samo!

W artykule Mariusz nie tylko zabiera czytelników do studia nagraniowego i na plan filmowy, ale też - jak zwykle - serwuje szereg okołofilmowych ciekawostek. Możemy m.in. dowiedzieć się, na czym opierał się scenariusz tego filmu. Tu również Mariusz mnie zaskoczył! Nie miałam pojęcia, że opowieść o tytułowych bohaterach oparta jest na starej, dziewiętnastowiecznej pieśni, a może i na prawdziwej historii…

Ostatni z tekstów poświęcony jest filmowi Paradise, hawaiian style. Tutaj również możemy poczuć się, jakbyśmy byli tuż-tuż obok Elvisa na planie filmowym czy w studio nagraniowym. Dowiemy się także, jak różnie współpracę z Presleyem odbierały aktorki towarzyszące mu na planie. Dzięki Mariuszowi będziemy również świadkami ważnych spotkań, do których doszło w okresie, w którym Presley kręcił ten obraz. Oczywiście najszerzej opisywanym jest to z Wielką Czwórką z Liverpoolu…

To wspaniale, że Mariusz kontynuuje prowadzenie bloga oraz wydawanie ELVIS: Promised Land Magazyn. Ogromne brawa należą się też Rafałowi Kulińskiemu, który zaprojektował okładkę magazynu. Gdybym miała wybrać, który spośród trzech numerów periodyku ma najlepszą okładkę, byłaby to właśnie ta. Z niecierpliwością czekam na kolejny numer!

KONKURS!!

Razem z Mariuszem przygotowaliśmy też konkurs. Do wygrania jest jeden egzemplarz recenzowanego przeze mnie magazynu. Kto pierwszy ten lepszy!

Pytanie:

Wymień tytuły filmów z udziałem Elvisa, które zostały nakręcone na Hawajach.

Regulamin konkursu:
1. Organizatorami konkursu są Mariusz Ogiegło i Dorota Partyka.
2. Konkurs trwa od 7.09.2014 do 14..09.2014 do godziny 20:00.
3. Jeden zwycięzca (autor pierwszej w pełni poprawnej odpowiedzi) otrzyma ELVIS: Promised Land Magazyn nr 1(3)/2014.
4. Nagrodę sponsoruje Mariusz Ogiegło.
5. Aby wziąć udział w konkursie, należy na adres dorota_partyka@wp.pl wysłać:
a) poprawną odpowiedź
b) pełne dane do wysyłki w razie wygranej (oznacza to jednoczesną zgodę na udostępnienie danych w wypadku zwycięstwa fundatorowi nagrody).
6. Najpóźniej 16.09.2014 r. skontaktuję się ze zwycięzcą drogą mailową
12. Wysyłka tylko pod polski adres.
13. Wzięcie udziału w konkursie oznacza akceptację regulaminu.

Proszę NIE UMIESZCZAĆ odpowiedzi pod wpisem, a wysyłać je na adres mailowy.

2 komentarze:

  1. Cześć:-) Dość długi szukałam blogerów książkowych z Rzeszowa i okolic, z różnymi, mizernymi efektami. W końcu trafiłam do Ciebie i bardzo się cieszę. Zapraszam Cię do siebie na www.booksandbabies.pl
    Na facebooku działają grupy skupiające blogerów, głównie modowych i lifestylowych i kulinarnych. Na książkowych nie trafiłam, ale rzeszowscy blogerzy chcą się organizować i spotykać. Dołącz do nas, bo chyba Cię tam nie ma.
    Pozdrawiam
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za informację! Chętnie dołączę! :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...