poniedziałek, 27 października 2014

Kuchnia kobiet: Do podjadania podczas czytania



Jak na historyczkę i romantyczkę w jednym przystało, trzymając w dłoni stary przedmiot zastanawiam się zawsze, jaką historię w sobie kryje. Tak samo jest z przepisami. Bo przecież za każdym z nich stoi niejedna opowieść. Opowieść o osobie, która go wymyśliła lub udoskonaliła. Opowieść o radosnych i smutnych chwilach, którym towarzyszyło jedzenie przygotowanego według niego dania.

Dlatego też tak bardzo szanuję odręcznie napisane przepisy. Mam w swych zbiorach wiele takich. Najcenniejszy z nich to przepis na dżem jabłkowy mojej babci, która nie żyje już prawie dwa lata. Człowiek odszedł, ale stworzone przez niego zapiski (w tym wypadku kulinarne) pozostają. I przechodzą z pokolenia na pokolenie, niosąc ze sobą kolejne opowieści. 


Mam też swego rodzaju słabość do ciast czy też innych potraw, mających w swej nazwie imię osoby, od której ów przepis pochodzi. Dzięki temu nabierają takiego osobistego charakteru.  Z tego też względu chętnie sięgam po te książki kucharskie, w których poza listą składników i wytycznymi dotyczącymi wykonania, autor przywołuje rodzinne historie. Kiedy rzuciłam okiem na kilka przepisów pochodzących z najnowszej książki Moniki Zamachowskiej pt. Kuchnia kobiet”, już po chwili wiedziałam, który z nich wypróbuję jako pierwszy. Urzekła mnie jej opowieść związana z Szarlotką Maryni. Cieszę się, że autorka podzieliła się nią z czytelnikami. Oto ona:

To nie jest oryginalny rodzinny przepis. Podarowała go mamie jej przyjaciółka, która dostała go z kolei od swojej babci, rosyjskiej góralki, poślubionej przez jej dziadka, lekarza, na Syberii. Ciocia Marynia chętnie piekła tę szarlotkę, gdy jeszcze mieszkała ze swoimi starzejącymi się rodzicami w pięknej willi na wrocławskich Karłowicach. Marynia i Basia znały się z czasów stanu wojennego, spotkały się w ośrodku internowanych w Gołdapi. Potem pracowały razem we wrocławskim zoo, gdzie mama z pomocą wielu przyzwoitych ludzi prowadziła przez jeden sezon sprzedaż lodów. Ich przyjaźń przetrwała jeszcze wiele burz historii, a jej widocznym znakiem było przekazanie mamie przepisu na szarlotkę. Mama osiągnęła mistrzostwo w pieczeniu tej szarlotki, co odbiło się szerokim echem w Warszawie, we Wrocławiu i w okolicach. Do dzisiaj nawet najbardziej eleganckie damy cicho proszą o dokładkę.

Szarlotkę Maryni przygotowaliśmy całą rodziną. Córeczka dzielnie wyrabiała wraz ze mną ciasto, a mąż pomagał w krojeniu jabłek. I to też jest piękne - jak wspólne gotowanie i pieczenie łączy ludzi. A potem wszyscy odpoczywaliśmy przy pysznym cieście i ulubionej lekturze. Bo w taki chłodny jesienny wieczór jak ten nie ma nic lepszego od ciepłej szarlotki i dobrej książki.


Przepis nie należy do skomplikowanych, zatem z przygotowaniem tego pysznego wypieku powinien poradzić sobie każdy. Szarlotka Maryni wspaniale pachnie, doskonale smakuje i jest wprost idealna do podjadania podczas czytania. A że jesteśmy zarówno amatorami czytania, jak i domowych wypieków, na pewno upieczemy ją jeszcze niejeden raz!

I jeszcze kilka słów o zdjęciu głównym. Jak widzicie, talerzyk z porcją szarlotki stoi na stole przykrytym nie zwyczajnym obrusem a… góralską chustą. Nie wiem wprawdzie, czy babcia Maryni, rosyjska góralka, nosiła akurat taką, ale przecież nie to jest tu najważniejsze. A z tyłu - oczywiście nasze książki: jedna moja, jedna Mirka i jedna Karolinki.

Szarlotka Maryni

Składniki:
• 2 kg jabłek, najlepiej szara reneta
• 2 szklanki mąki tortowej
• 1 szklanka cukru
• 250 g miękkiego masła
• 3 jajka
• 2 łyżeczki cukru waniliowego
• 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

Przesianą mąkę, miękkie masło, żółtka, 2/3 szklanki cukru, proszek do pieczenia i cukier waniliowy umieścić w misce, zagnieść miękkie ciasto. Podzielić je na połowy. Jedną z nich wyłożyć wysmarowaną masłem tortownicę, nakłuć widelcem. Piec w temperaturze 180°C przez 15 minut.

W tym czasie obrane jabłka poszatkować na tarce w prawie przezroczyste plasterki. Ułożyć je na wyjętym z piekarnika cieście. Drugą połowę ciasta pokroić w plastry lub rozwałkować na placek. Dokładnie przykryć nim jabłka.


Wierzch posmarować białkiem (około 2 łyżek), posypać resztą cukru. Włożyć do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C na ok. 40 minut.

Ciasto przygotowane według przepisu z książki „Kuchnia kobiet” Moniki Zamachowskiej. 

Wpis bierze udział w konkursie organizowanym przez Grupę Wydawniczą Foksal "Kuchnia kobiet: Do podjadania podczas czytania".



3 komentarze:

  1. Przepis na szarlotkę podkradam, bo lubimy ją pod każdą postacią:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak widać nie tylko przepis :P

      Usuń
  2. Moja mama robi pyszną szarlotkę, a ja mam zamiar jej podkraść przepis. Może pokaże jej Twój, i ciasto będzie jeszcze lepsze.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...