niedziela, 21 grudnia 2014

ELVIS: Promised Land Magazyn nr 2(4)/2014



Recenzję czwartego numeru ELVIS: Promised Land Magazyn piszę na kilka dni przed Bożym Narodzeniem, oczywiście przy dźwiękach kolęd i piosenek świątecznych w wykonaniu Króla Rock and Rolla. O świąteczną atmosferę zadbał też sam Mariusz Ogiegło, dołączając do magazynu kartkę z życzeniami bożonarodzeniowymi. Najnowszy numer periodyku zawiera opowieści z roku 1962. Mariusz - jak zwykle - zabiera nas do studia nagrań, na plan filmowy oraz dzieli się niezliczoną ilością ciekawostek na temat Elvisa i jego otoczenia.


Na treść tego periodyku składają się trzy obszerne artykuły. Są to kolejno: Pot Luck. Elvis, którego nigdy nie zapomnisz, Girls! Girls! Girls! Powrót na Hawaje i… kolejny wielki przebój oraz It happened at the World’s Fair. Elvis na Światowej Wystawie Expo’62. Magazyn opatrzony jest też wstępem oraz krótką instrukcją jak czytać informacje zawarte w ramkach (znajdują się one w tekstach opisujących sesje nagraniowe Elvisa).

Podobnie jak podczas czytania poprzednich numerów magazynu, tym razem również przenosimy się do studia nagraniowego i na plan filmowy. Oddaję głos Mariuszowi: Na kolejnych stronach postaram się zabrać Was, Drodzy Czytelnicy, w muzyczną podróż z Elvisem prowadzącą przez Studio B w Nashville, Hollywood, słoneczne Hawaje aż po Światowe Targi w Seatle. Postaram się przybliżyć Wam historię i kulisy powstawania takich przebojów jak „She's not you”, „Return to sender” czy „One broken heart for sale”[1].



Towarzyszymy Elvisowi przy nagrywaniu płyty Pot Luck with Elvis oraz muzyki do dwóch kolejnych filmów: Girls! Girls! Girls! i It happened at the World’s Fair. Informacje na temat ich przebiegu Mariusz zdobył z różnych źródeł (biografie, wspomnienia muzyków, broszury). Autor poświęca mniej lub więcej miejsca każdej z nagranych piosenek, nierzadko dzieląc się przy tym różnymi ciekawostkami. Cytuje opinie na temat nagrań, oczywiście nie tylko te pozytywne. W ten sposób przeczytamy zarówno o obecności piosenek Elvisa na prestiżowych listach przebojów, jak i... o specjalnym zestawieniu Najgorszych piosenek kiedykolwiek nagranych przez Elvisa.

Razem z Mariuszem trafiamy też na plan obu wspomnianych wyżej filmów. I znów autor sypie ciekawostkami jak z rękawa. Film Girls! Girls! Girls! znam dość dobrze. A już fragment, w którym Elvis wykonuje jeden ze swoich największych przebojów, Return to sender, praktycznie na pamięć. Nie miałam jednak pojęcia, że znajdujący się za plecami Elvisa basista to... późniejszy legendarny pułkownik Roderick Decker z Drużyny A! Występ ten był filmowym debiutem Williama Lance LeGaulta.

Pojawienie się w filmie Elvisa było prawdziwym zaszczytem i wielu fanów oraz aktorów oddałoby wszystko nawet za samo statystowanie. Zdarzały się jednak wyjątki. Mariusz cytuje wywiad ze Stellą Stevens, aktorką, która pojawiła się u boku Elvisa w obrazie Girls! Girls! Girls! Dowiadujemy się z niego, że otrzymawszy propozycję zagrania w nim, zdecydowanie odmówiła. Dlaczego zatem zmieniła zdanie? Zagrożono jej, że jeśli się nie zgodzi, zostanie zawieszona. Obiecano jej też, że po nakręceniu filmu z Presleyem wystąpi u boku Mongomery'ego Clifta. Decyzja mogła być tylko jedna.
O innym debiucie, tym razem w drugim z omawianych przez Mariusza filmów już słyszałam. Mam tu na myśli Kurta Russella, który zagrał chłopca kopiącego Elvisa w kostkę. Zresztą była to jedna z niewielu informacji, jakie posiadałam na temat filmu It happened at the World’s Fair, dlatego też czytałam z dużym zainteresowaniem, łaknąc każdej informacji.

Z artykułów możemy dowiedzieć się też, co ma z Presleyem wspólnego piosenka Scooby Dooby Doo, where are you?, kto i dlaczego dostał od Elvisa ogromną szynkę oraz dlaczego Król Rock and Rolla spóźnił się na plan filmowy Girls! Girls! Girls! całe dwa dni. Przeczytamy też wspomnienia Priscilli, która właśnie w 1962 r. odwiedziła swojego przyszłego męża po raz pierwszy od ich ostatniego spotkania w Niemczech kilka lat wcześniej, gdzie Elvis odbywał służbę wojskową.

Mariusz, fan Elvisa piszący dla innych fanów, jak zwykle robi to w taki sposób, że nie można się oderwać od czytania. Pasja wylewa się jak zwykle z każdej strony. Nic dziwnego, że tylu miłośników Króla - w tym oczywiście ja - z niecierpliwością czeka na kolejne numery magazynu. W powstaniu periodyku swój udział mają też Rafał Kuliński, który zaprojektował udaną okładkę oraz *D.J.-Maciek!* i Dariusz Karasiński, dzielący się z Mariuszem informacjami i uwagami, dzięki którym mógł on uzupełnić swoje artykuły. Duża ilość zdjęć w połączeniu z przejrzystym układem stron oraz dobrej jakości papierem - to wszystko dodatkowo podwyższa jakość czasopisma.

Miłą niespodzianką była dołączona do magazynu kartka z życzeniami, o której wspominałam na samym początku. Z tyłu Mariusz skreślił do mnie własnoręcznie kilka słów, dziękując przy okazji za publikowane na Czytelniczym zaciszu recenzje ELVIS: Promised Land Magazyn.

Mariusz podtrzymuje tradycje zapoczątkowane jeszcze przez samego Elvisa. Pisze o tym nawet w bieżącym numerze magazynu. Pod koniec 1962 r. członkowie oficjalnego fan klubu Króla Rock and Rolla otrzymali w prezencie zdjęcie z bożonarodzeniowymi życzeniami od Elvisa i Pułkownika Parkera: Season's Greetings from Elvis and the Colonel.



A jako że będzie to najprawdopodobniej ostatni mój wpis przed Bożym Narodzeniem, pragnę dołączyć się do życzeń napisanych przez Mariusza. Zdrowych, radosnych, rodzinnych, pogodnych, wypełnionych najpiękniejszą muzyką świąt Bożego Narodzenia i wszystkiego co najlepsze w nowym 2015 roku[2].


Mariusz, a Tobie życzę, by Twoja pasja nigdy nie zgasła, a wena Cię nie opuszczała! Jesteś wspaniały w tym, co robisz, a Twoje magazyny zajmują ważne miejsce na mojej półce. I liczę, że kiedyś zajmą ją całą!

Przypisy:
1. ELVIS: Promised Land Magazyn nr 2(4)/2014 s. 1,

2. Ibidem.

O najnowszym numerze magazynu i mojej recenzji napisano tutaj:
http://gregnolan.blog.interia.pl/?id=3355920
http://elvis-memories.de/memories/?p=61249
http://www.elvisclubberlin.de/lektuere/fan-club-magazine/4891-promised-land-magazin-4-2014




2 komentarze:

  1. Tak czytam tam i tu i nie mogę się połapać o co chodzi? ELVIS: Promised Land Magazyn to publikacja papierowa czy wirtualna? Chodzi o blog o tym tytule, czy wychodzi jakaś gazeta?

    I kwestia druga, Jeśli to gazeta, to czy nadal jest wydawana i gdzie można ją zakupić?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ELVIS: Promised Land Magazyn to oczywiście publikacja papierowa, co widać chociażby na zdjęciu umieszczonym w tekście (kilka egzemplarzy recenzowanego przeze mnie numeru). Magazyn jest rozpowszechniany przez autora bloga ELVIS: Promised Land (http://gregnolan.blog.interia.pl/), Mariusza.

      Magazyn jest wydawany nieregularnie, w najnowszym wpisie (http://gregnolan.blog.interia.pl/?id=3370525) Mariusz Ogiegło zapowiada, że wkrótce będzie można nabyć kolejny numer. W kwestii zakupu proszę napisać do autora na adres elvis.blog@interia.pl.

      Mam nadzieję, że wyjaśniłam wszystko. Pozdrawiam. :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...