niedziela, 11 stycznia 2015

Katarzyna Matejek „Jak Krzyś i Bryś zdobywali halo”


Byli sobie dwaj przyjaciele na dobre i na złe, chłopiec imieniem Krzyś i pies, który wabił się Bryś. Chcieli spędzać ze sobą każdą chwilę, a kiedy byłoby to niemożliwe, rozmawiać, choćby przez telefon. „Bo na całym świecie nie ma nic milszego niż rozmowa z przyjacielem”[1].

Jako że Bryś był dużym psem, a Krzyś małym chłopcem, ten pierwszy bardzo często woził drugiego na grzbiecie. W ten właśnie sposób co rano objeżdżali całe gospodarstwo, bo rodzina Krzysia mieszkała na wsi. Tak mijał im dzień za dniem. Kiedy jednak przychodził wieczór, przyjaciele musieli się rozstawać. Krzyś nocował w swoim pokoju, a Bryś, pies podwórkowy, na zewnątrz. Nie mógł więc wraz ze swym Krzysiem wysłuchiwać bajek, które na dobranoc opowiadał mu tata.


Dlatego też Krzyś wymarzył sobie telefon, a dokładnie dwa: dla siebie i dla Brysia. W ten prosty sposób mógłby przecież, siedząc cały czas w swoim pokoju, powtarzać Brysiowi bajki taty. Kiedy więc tata pokazał chłopcu któregoś wieczoru otoczkę na księżycu, którą nazwał „halo”, ten pomyślał, że oto odkrył sposób na porozumiewanie się z pieskiem bez pomocy telefonu. Krzyś i Bryś próbują zdobyć halo radząc się wcześniej innych osób i zwierząt (w tej książeczce myślą i rozmawiają z ludźmi).

Kiedy czytałam o tych próbach mojej sześcioipółletniej córeczce, co chwilę wybuchała śmiechem. A i na moich ustach niejednokrotnie pojawił się uśmiech. Dzieci słowa dorosłych mogą zinterpretować przecież zupełnie inaczej, a potem wyobraźnia podsuwa im coraz to nowe pomysły. I tak bywało też w przypadku Krzysia.

źródło: www.wydawnictwobis.com.pl 

„Jak Krzyś i Bryś zdobywali halo” to pełna ciepła zabawna opowieść o przyjaźni chłopca i psa. Przeczytałyśmy ją z Karolinką z ogromną przyjemnością. Dla mnie była to kolejna okazja do podróży sentymentalnej w czasy dzieciństwa, które spędziłam na wsi. A Karolinka była bardzo ciekawa, na jakie jeszcze pomysły wpadną przyjaciele i jak skończy się ta historia.

Na uwagę zasługują też piękne ilustracje Ewy Bieniak-Haremskiej, które są wspaniałym uzupełnieniem treści książki. Karolinka powiedziała, że najbardziej podobają jej się narysowane przez panią Ewę zwierzątka. Jak to zwykle bywa w przypadku książek wydanych przez Wydawnictwo Bis, mamy tu dobrej jakości papier, twardą i wytrzymałą okładkę oraz czytelny krój pisma. Podczas czytania Karolinka patrzyła nie tylko na ilustracje, ale właśnie na treść, od czasu do czasu próbując odczytywać poszczególne słowa.


źródło: ewabeniak.blogspot.com 

W trakcie czytania zapytała się też, dlaczego tata Krzysia nazwał tę otoczkę wokół księżyca „halo”. I tak właśnie dowiedziała się, że takie halo istnieje naprawdę, a nie tylko w bajce. Pokazałam jej kilka zdjęć efektu halo, które udało mi się znaleźć w Internecie. Teraz ma nadzieję, że i ona kiedyś takie księżycowe halo zobaczy i oczywiście sfotografuje.

Książkę polecamy dzieciom w wieku 6-9 lat.

Katarzyna Matejek, Jak Krzyś i Bryś zdobywali halo, lustr. Ewa Bieniak-Haremska, Wydawnictwo Bis 2014.

Przypis:

1.      s. 52

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...