niedziela, 25 stycznia 2015

Życie na Gorąco RETRO - moje najnowsze odkrycie


RETRO nr 3
W okresie szkoły podstawowej i liceum każde wakacje spędzałam u babci na wsi. I choć lubiłam bawić się na świeżym powietrzu, spacerować, a niekiedy pomagałam też rodzicom zrywać maliny, to dość sporo czasu poświęcałam na czytanie. Sięgałam nie tylko po książki. Tradycją stało się przeglądanie zgromadzonych przez ciocię numerów Życia na Gorąco, które to czasopismo kupowała chyba od samego początku. Pierwszego dnia przyjazdu na wieś zawsze czekała na mnie nowa sterta kolorowych gazet.


Co ciekawe nie interesowały mnie zbytnio plotki z życia współczesnych gwiazd (choć to i owo oczywiście podczytywałam), ale ukazujące się w każdym numerze artykuły wspomnieniowe o legendach kina, muzyki czy sportu. Bo już od dziecka ciągnęło mnie do przeszłości, do historii, do starych piosenek, płyt gramofonowych, starego kina. Nie zawsze było tak, że szukałam informacji o znanej już mi z opowiadań rodziców osobie, którą się zafascynowałam (jak np. Elvis Presley, o którym obejrzałam w wieku ośmiu lat film w telewizji). Czasem o istnieniu danego artysty czy sportowca dowiadywałam się właśnie z… artykułu w Życiu na Gorąco. Naprawdę nie ma w tym żadnej przesady! 

Biorąc do ręki kolejny numer ze sterty zastanawiałam się, o kim przeczytam tym razem. Czy o kimś, kogo już znam i cenię? Może natrafię na tekst o Elvisie Presleyu, Marlenie Dietrich, Marilyn Monroe albo o Eugeniuszu Bodo? A może przeczytam coś o osobie, której nazwisko do tej pory jedynie obiło mi się o uszy? A jaka to będzie frajda, gdy odkryję postać zupełnie mi do tej pory nieznaną… 

Na łamach tego czasopisma mogłam spotkać takie osobistości jak Johnny Cash, Marlena Dietrich, Kalina Jędrusik, Clark Gable, Jackie Kennedy, Ronald Raegan, Vivien Leigh, Dolly Parton, Eugeniusz Bodo, Jan Kiepura, Elizabeth Taylor, James Dean i wiele, wiele innych, bo mogłabym tak wymieniać bez końca.

A pamiętajmy, że to były czasy „przedinternetowe”. Takie czasopisma  to było dla mnie prawdziwe okno na świat. Niejeden artykuł zainspirował mnie do poszukania większej ilości informacji o osobie, której dotyczył. Sięgałam po biografie, sprawdzałam wiarygodność niektórych podanych faktów, pytałam rodziców, dziadków, szukałam nagrań na kasetach magnetofonowych… Dziś jest nieporównywalnie łatwiej, mam Internet, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę imię i nazwisko i w kilka sekund na ekranie komputera pojawiają się setki wyników. Są specjalne portale, na których mogę zasięgnąć informacji o osobistościach, które mnie zafascynowały, wydrukować zdjęcia, biogramy. Wreszcie, dzięki swego rodzaju modzie na dwudziestolecie międzywojenne i PRL oraz zagraniczne retro-gwiazdy, co roku pojawiają się nowe książki opowiadające o artystach żyjących i tworzących w tamtych latach.

I choć czasy się zmieniły i ja też się zmieniłam, z dużą radością zareagowałam na informację, że na rynku prasowym pojawił się nowy tytuł Życie na Gorąco Retro. A powiedziała mi o tym… tak, ta sama ciocia, u której kiedyś podczytywałam kolorowe magazyny, szukając informacji o ikonach świata kultury XX wieku. Oczywiście zaraz kupiłam najnowszy, trzeci numer tego miesięcznika. Szkoda, że nie mam pierwszego i drugiego.

W styczniowym numerze magazynu możemy przeczytać m.in. o miłości Magdaleny Zawadzkiej i Gustawa Holoubka, o filmach, które wywołały skandal, zabójstwie Jana Gerharda, życiu Jana Kiepury czy kulisach lotu w kosmos Mirosława Hermaszewskiego. Dowiemy się też, że tak naprawdę słynne gesty Kozakiewicza były dwa. Jest też ciekawy artykuł o serialu Stawka większa niż życie. Spotkamy tu także Irenę Jarocką, Marka Grechutę, The Rolling Stones, Eleni, o. Czesława Klimuszkę, Adama Pawlikowskiego, Nataszę Zylską i wielu, wielu innych. A na plakacie… Pola Raksa! Jak to zwykle bywa w prasie kolorowej, jest dużo zdjęć, ale można wiele poczytać.

Po przeczytaniu czasopisma zasiadłam do komputera, by wyszukać informacji o dwóch poprzednich numerach. Szkoda, że ich nie mam, bo postanowiłam kupować miesięcznik regularnie, bo na pewno w każdym znajdę coś dla siebie.


Może za kilka miesięcy doczekam się plakatu z Elvisem Presleyem, Krzysztofem Klenczonem, Eugeniuszem Bodo, Marleną Dietrich, Beatlesami czy Kasią Sobczyk? Kiedyś, te 15-20 lat temu, mogłam o tym jedynie pomarzyć. Teraz oczywiście w każdej chwili mogę sobie wydrukować cały plik zdjęć mojej ulubionej gwiazdy, zresztą minęły już czasy, w których obklejałam całe ściany zdjęciami idoli. Ale byłaby to dla mnie miła niespodzianka. Spełnienie nastoletnich marzeń. :)

Na koniec zacytuję jeszcze umieszczony na stronie Wydawnictwa Bauer profil czytelnika:

RETRO jest pismem dla kobiet interesujących się życiem największych gwiazd estrady i kina, osób które cenią nostalgiczne wspomnienia. RETRO kierowane jest do dojrzałych pań, mieszkanek dużych miast, wykształconych, posiadających najczęściej już dorosłe dzieci.



Z tego powyżej zgadza się tylko to, że jestem wykształconą mieszkanką dużego miasta. Ale ja zawsze wolałam czytać o tym, co było. :) A mój ulubiony gatunek książek to biografie.


8 komentarzy:

  1. Kiedyś śledziłam na bieżąco życie gwiazd dzięki pismom wydawanych za czasów mojej młodości...które zdobywało się spod lady....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A możesz podzielić się tytułami tych czasopism? Ciekawe, czy będę kojarzyć niektóre z nich. :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Tytuły tych czasopism są mi znane, choć w mojej rodzinie się ich chyba nie kupowało (przynajmniej nie w czasach mojego dzieciństwa, może wcześniej tak). Wiem natomiast od mamy, że mój wujek kupował czasopismo "Radar".

      Usuń
  3. Radar też czytałam, ale nie tak często...w nim na ostatniej stronie były piosenki z angielskimi tekstami o ile dobrze pamiętam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę podpytać wujka, może ma jakieś archiwalne numery. :)

      Usuń
  4. Moja teściowa kupuje ŻnG, to zazwyczaj w niedzielę przeglądam u niej, sama gazetka przyjemna, bo różnorodna( i plotki i przepisy i porady). Przeglądam, a najczęściej zatrzymuję się na sylwetkach właśnie tych "starych" gwiazd, przedwojennych aktorów itp.
    "Retro" kupiłam wczoraj, pod wpływem Twojej notki. Bardzo się cieszę z tej gazetki, fakt, jest o czym poczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. :) Też bardzo się cieszę z tego czasopisma. Jak widać sięgają po nie nie tylko kobiety, które w ten sposób przypominają sobie czasy swojej młodości i swoich nastoletnich idoli, ale także młodsze pokolenie. Mam nadzieję, że gazeta utrzyma się na rynku. :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...