środa, 4 lutego 2015

Joanna Sykat „Macierzynki”


źródło: lubimyczytac.pl
Lektura „Macierzynek” to już moje czwarte spotkanie z twórczością Joanny Sykat. Zostały one wydane przez Wydawnictwo Miniatura w takim samym formacie oraz podobnej stylistyce, co „Biedronki są ważne”. Kiedy więc sięgałam po tę małą książeczkę, wiedziałam, że czeka mnie spotkanie z prozą chwytającą za serce, zmuszającą do myślenia, ale też i wywołującą uśmiech. Nie zawiodłam się.

Liczące niecałe dziewięćdziesiąt stron „Macierzynki” to spisane i zatrzymane na kartach książki migawki z odmienionego przez macierzyństwo życia kobiety. Pisze w nich o znanych każdej z nas, matek, rozterkach, radościach, smutkach, pierwszych wypowiedzianych słowach, zdziwieniach, zachwytach czy chwilach wątpliwości.


Obraz macierzyństwa przedstawiony w „Macierzynkach” jest prawdziwy, ani nie przesadnie przesłodzony, ani też nie przepełniony goryczą. Bo przecież w życiu każdej matki są zarówno momenty, w których wpatruje się w maleńki cud z zachwytem, by nie stracić ani jednego gestu, spojrzenia, jak i takie, kiedy ma ochotę odlecieć na chwilę na inną planetę. Każdej z nas towarzyszą bowiem też chwile złości, a nawet załamania, bo mamy wrażenie, że wszystko nas przerasta. W takich momentach kobiecie wydaje się, że nie radzi sobie nie tylko jako matka, ale też żona, kucharka, kochanka, pracownik itd. Wszystkie te niepowodzenia i wątpliwości stają się jednak mało ważne, gdy przytulamy dziecko do swojej piersi, widzimy jego uśmiech, a potem, kiedy nauczy się już mówić, słyszymy wypowiedziane prze nie słowo „kocham”.

Podczas czytania „Macierzynek” jest zarówno czas na śmiech, rozbawienie, uronienie łezki, jak  i pokiwanie głową z myślą: „u nas było podobnie!”. Dlatego też moim zdaniem „Macierzynki” mają wartość uniwersalną. Nie są to zatem zapiski, które będą interesujące jedynie dla osób znających ich autorkę osobiście. Każda matka znajdzie w nich swoje odbicie. Jest tam cała paleta emocji, wzruszenia, radość, smutek, gniew, ekscytacja, zmęczenie. Prawdziwa karuzela znana matkom od stuleci. I ciągły wybór między rolą Hestii a Demeter.

W pamięć zapadły mi słowa Joanny Sykat o tym, jak bardzo chce, by udzielił się dziecku niepowtarzalny klimat oczekiwania na Boże Narodzenie, tak daleki od dzisiejszej komercji. I mnie na tym od początku zależało. Po to wszystko to klejenie papierowych łańcuchów czy pieczenie domowych pierniczków. Ja również, jak autorka, „buduję dziecku jego własny, bezpieczny świat wspomnień. Cegiełki powtarzalnych zdarzeń, rytuałów spajam miłością, stempluję całusami”[1]. Jedną z ról matki – czy szerzej: rodziców – jest pokazywanie dziecku nowego świata. Jednak i od swojego małego cudu możemy się też wiele nauczyć, jeśli tylko, jak pisze Joanna Sykat, pozwolimy się mu poprowadzić za rękę.

Wartość pozycji podnoszą ukazane na kartach książki oraz jej okładce obrazy francuskiego malarza Williama Bouguereau przedstawiające dzieci w ramionach matek. Jest matka tuląca maleństwo do snu, odpoczywająca z nim na łonie natury czy też ucząca stawiać je pierwsze kroki. Na uwagę zasługuje język, którym posługuje się pisarka: poetycki, ale nie przepełniony nadmiernym patosem. Każde słowo jest tu po coś.

„Macierzynki”, nazwane przez samą autorkę pamiętnikiem spełnionego macierzyństwa, to moim zdaniem najbardziej osobista książka Joanny Sykat, którą polecam do przeczytania wszystkim matkom. Dzięki temu, że składa się z wielu  nie powiązanych bezpośrednio ze sobą zapisków, można w wolnych chwilach zatrzymać się nad jednym czy dwoma fragmentami, otwierając książkę nawet na losowo wybranej stronie.

Na koniec oddam głos samej pisarce: „Mam nadzieję, że ta książka, rozczłonkowana na małe, strawialne w oderwaniu od całości, kęsy, stanie się tym, na czym będą mogły się choć przez chwilę skupić zabiegane żony i matki”[2].
1. s. 47
2. s. 35

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Miniatura oraz autorce.

6 komentarzy:

  1. Ciekawy blog, uwielbiam książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i komentarz. :)

      Usuń
  2. Pieknie dziekuje, Kochana!!

    JOANNA SYKAT

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak ciepło napisałaś o książce, że sama chętnie przeczytam, by powrócić do moich trzech doświadczeń podobnych bohaterce książki.
    A tak w ogóle to zainteresowała mnie Pani Sykat....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam z całego serca tę i pozostałe książki Joanny Sykat! :)

      Jeśli wolisz powieści, to przeczytaj "Wszystko dla ciebie", "Jesteś tylko mój", jeśli miniatury, zapiski, przemyślenia - "Biedronki są ważne" i właśnie "Macierzynki". Ja lubię Joannę w obu tych wydaniach. :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...