poniedziałek, 9 lutego 2015

KONKURS: Książka „Tylko przy mnie bądź” Joanny Sykat może być Twoja!


Jak wiecie, albo właśnie się dowiecie, po przekroczeniu magicznej granicy ośmiuset polubień Czytelniczego Zacisza na Facebooku obiecałam konkurs z Joanną Sykat i Wydawnictwem Replika. To już trzeci konkurs w tym składzie, a że współpracuje nam się wyśmienicie, zapewne i nie ostatni. Tym razem do wygrania najnowsza książka jednej z moich ulubionych współczesnych polskich pisarek.




Regulamin konkursu:
1. Organizatorami konkursu są Wydawnictwo Replika i blog Czytelnicze Zacisze.
2. Konkurs trwa od 9.02.2015 do 28.02.2015 do godziny 20:00.
3. Po upływie tego czasu spośród nadesłanych odpowiedzi wybiorę jedną, która spodoba mi się najbardziej. Wybór jest całkowicie subiektywny i nie obowiązuje od niego odwołanie.
4. Nagrodę w formie jednego egzemplarza książki „Tylko przy mnie bądź” Joanny Sykat sponsoruje Wydawnictwo Replika.
5. Aby wziąć udział w konkursie, należy:
a) umieścić pod tym wpisem odpowiedź na pytanie, które podam na końcu notki, a w razie nieposiadania także bloga swój adres e-mail,
b) umieścić na blogu (jeśli się go posiada) baner informujący o konkursie lub/i udostępnić link do tej notki na Facebooku - osoby, które nie posiadają ani bloga, ani konta na Facebooku, są oczywiście zwolnione z tych powinności,
c) miło mi będzie, jeśli dodacie mojego bloga do obserwowanych, polubicie go na Facebooku i staniecie się obserwatorami Google+, ale nie jest to warunek konieczny, choć myślę, że będzie to dla uczestników przydatne - o czym więcej w kolejnym punkcie.
6. Po 28.02.2015 r. na blogu, Google+ oraz Facebooku ogłoszę wyniki. Z tego też powodu warto mieć bloga w ulubionych czy obserwowanych, wówczas na pewno nie przegapi się tego wydarzenia.
7. Od chwili ogłoszenia wyników czekam tydzień na e-mail od zwycięzcy zawierający dane do wysyłki (co jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na udostępnienie ich Wydawnictwu Replika, które nagrodę będzie wysyłać). Mój adres mailowy znajduje się w zakładce „Współpraca”.
8. Jeśli zwycięzca konkursu nie skontaktuje się ze mną do 7 marca do godz. 20:00, przejrzę odpowiedzi raz jeszcze i wybiorę nowego zwycięzcę, który znów będzie miał na skontaktowanie się ze mną tydzień itd. aż do skutku.
9. Wysyłka tylko pod polski adres.
10. Wzięcie udziału w konkursie oznacza akceptację regulaminu.

Zadanie konkursowe:
W swojej książce „Macierzynki” Joanna Sykat napisała: „Buduję dziecku jego własny, bezpieczny świat wspomnień. Cegiełki powtarzalnych zdarzeń, rytuałów spajam miłością, stempluję całusami”. Podziel się jednym ze wspomnień ze swojego dzieciństwa i napisz, dlaczego właśnie ono jest dla Ciebie takie ważne.

Jak zwykle powtarzam: nie musicie pisać epopei (choć i te chętnie poczytam), wystarczy nawet kilka zdań. J


Jako że nie miałam jeszcze przyjemności czytać i recenzować powieści „Tylko przy mnie bądź”, nie podlinkuję Wam teraz mojej blogowej recenzji. Jestem jednak pewna, że Joanna Sykat trzyma poziom i książka jest warta przeczytania. Poniżej znajdziecie linki do moich opinii o poprzednich tytułach (w takiej kolejności, w jakiej je czytałam):

A oto opis książki ze strony Wydawnictwa Replika:

Czasem wybór między pieniędzmi a miłością jest trudny.
Jeszcze trudniejszy, gdy musisz zdecydować między zdobyciem pieniędzy potrzebnych ukochanej osobie a byciem z nią w chwilach, kiedy cię potrzebuje.
Marta ma świadomość tego, że sprzedała swoje życie i czas. Dzięki lukratywnemu kontraktowi zamieniła szum drzew, zieleń traw, zapach kwiatów i szmery strumyków na gąszcz światłowodów, mieszkanie pełne nowinek technicznych i egzystowanie (bo przecież nie można tego nazwać życiem) pod wielką kopułą z pleksiglasu. Ale to wszystko zrobiła przecież dla Niego – dla Wojtka, którego może widywać jedynie podczas krótkich urlopów. Czy to wszystko było tego warte?
Pewnego dnia kobieta spotyka Wiktora – mężczyznę, z którym kiedyś, zanim oboje podpisali swoje umowy, łączyło ją coś niezwykłego. Teraz w tym sztucznym, wypranym z uczuć świecie wspomnienia nie dają Marcie spokoju.
Czy Marta będzie w stanie przywrócić Wiktorowi pamięć dawnego szczęścia?
Czy można odzyskać czas stracony w pogoni za zyskiem?
I wreszcie – co się stanie z Wojtkiem?

Gorąco zachęcam do wzięcia udziału w konkursie! :)

9 komentarzy:

  1. W moim „kuferku wspomnień” najważniejsze miejsce zajmuje ‘magiczny kamień’ – znaleziony podczas rodzinnych wakacji na plaży oraz równie magiczny i piękny medalion z błękitnym kamieniem i koronkowym obramowaniem. A historia tych 2 przedmiotów jest następująca:
    Moja ukochana książka z dzieciństwa to ‘Karolcia Marii ‘Kruger.
    Zawsze marzyłam o znalezieniu tak cudownego koralika, który byłby w stanie przynieść mi tyle fantastycznych przygód - pamiętam dokładnie, że moim ówczesnym
    marzeniem było właśnie - nie spełnianie marzeń - ale tak fantastyczne spędzanie czasu z przyjacielem :) może nawet sam TAKI przyjaciel :) w tym czasie – podczas rodzinnych wakacji w Ustce znalazłam w złotym piasku na plaży oszlifowany kamyk, który był „magiczny” poprzez swoje ciepło, kolorowe odcienie (które z dnia na dzień niestety blakły), nietypowy kształt. Jego MAGIA potwierdziła się –na tych samych wakacjach poznałam Bartka – przyjaciela na lata, który poznał moją tajemnicę - marzenie SPEŁNIŁO SIĘ ! :)
    Dalszy ciąg nastąpił w rok po tym wydarzeniu - zostałam poddana długiemu leczeniu w szpitalu. I wówczas moja mam podarowała mi "czarodziejski" medalion - wisiorek z pięknym niebieskim kamieniem, który miał mi towarzyszyć podczas "szpitalnych przygód" i spełniać życzenia.
    Co ciekawe - medalion jest moim talizmanem do dziś, ale już jako mała dziewczynka "oszczędzałam go" -gdyż bałam się, że zbyt często wypowiadane życzenia sprawią, iż i mój kamień szczęścia wyblaknie :)

    pozdrawiam serdecznie
    Aniela
    nadamagdamus@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  2. A moja skrzynka z dzieciństwa pełna jest zabaw trzepakowych, piłki i skoków przez skakankę czy też gumę. Jednak owiane tajemnicą były zawsze sekretne schowki pod szkłem. Szukałyśmy z koleżanką małych szkiełeki kopałyśmy dołeczki w pełnym sekrecie. Do dołka lądowały zasuszone kwiatki, kolorowe kamyki lub kartki z życzeniami, tak przygotowana skrytka, była przykrywana szkiełkiem i przysypywana ziemię. Po kilku dniach, oczywiście ponownie w wielkiej tajemnicy, odkopywałyśmy ziemię do szkiełka i kilkoma przetarciami, uzyskiwałyśmy widok naszych skarbów. Sprawiało nam to taką radość, jak największy prezent....

    Pozdrawiam
    Dorota
    dorkap@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje wspomnienie z dzieciństwa.....jest ich oczywiście wiele, jedno z takich fajniejszych dotyczy świąt wielkanocnych. Poza oczywiście malowaniem pisanek pamiętam bardzo dokładnie "zajączka", co roku inny i nie chodzi rzecz jasna o podarek tylko sposób jego przekazania. Podziwiam moją mamę, że pomimo tylu obowiązków, problemów chciało jej się wymyślać, jak zrobić dzieciakom jeszcze większą frajdę. Pamiętam, jak jednego roku wiliśmy z braćmi gniazdka ze skarpetek, waty, bibuły, aby zajączek miał gdzie zostawić upominek. Innego roku był spryciarzem, który pochował podarki w jakichś zakamarkach po całym mieszkaniu. Ale najwyraźniej pamiętam ranek, gdy nic nie było, ogarnął nas smutek, a mama mówi:"patrzcie tam na polu, to chyba zajączek skacze??!! co on tam robił? chyba za długo spał i nie zdążył do domku, ale na pewno o was nie zapomniał!" Ubieraliśmy się szybko i biegiem rzuciliśmy się przez pole za domem, koło takiej naszej kotłowni czy jakiegoś budynku gospodarczego, i tam, nie tak od razu oczywiście, w gniazdkach zrobionych z sianka znaleźliśmy podrzucone prezenty. Stare, dobre czasy....
    pozdrawiam
    Anita
    anitkatanas@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Ważne dla mnie ,jako najmłodszej trzeciej córki ,jest wspomnienie ,wspólnego plażowania z rodzicami ,nad naszym chelmżyńskim jeziorem .Bardzo niecierpliwie czekałam na letnią niedzielę i na pogodę ,bo wiedziałam ,ze pójdziemy z rodzicami do parku na plaże .Może to wydać się śmieszne ,bo kąpanie w jeziorze mialam na codzień ,chodziłam ze starszymi siostrami .Ale ta niedziela to było coś ,tata szedł razem z nami .Boż ejaka ja byłam dumna ,idąc obok taty ,niosłam zrolowany koc ,zagadywalam go ,cieszylam się ,poprostu byłam szczęśliwa .W normalne powszednie dni wakacyjne ,tato chodził do pracy ,byl murarzem ,rzadko wracal na czas z pracy ! ! ! Ja wyczekiwałam ,tęskniląm ,denerwowalam się .Zazwyczaj nie doczekałam sie i usnęłam zawiedziona .Ale niedziela ,jak w piosence ,niedziela była dla nas ,plaża ,wspólne zabawy w wodzie ,chlapanie ,pływanie ,jedzenie śliwek i porzeczek w słoiczkach w cukrze .Boże jaka ja wtedy byłam szczęśliwa -bo rodzina była razem .Bo tata był z nami a nie z kolegami z budowy ! Zawsze z łezką w oku wspominam nieżyjącego już tatę i niedzielne wypady nad nasze cudowne jezioro .:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim najpiękniejszym wspomnieniem z dzieciństwa jest pewne popołudnie, kiedy dostałam taką dziecięcą kolorowankę. Pokolorowałam jeden obrazek i usnęłam ( takie to było ciężkie zadanie). Obudziłam się, wstałam i zauważyłam kilka kolejnych wykredkowanych obrazków. Mój Tata powiedział mi wtedy w wielkiej tajemnicy, że był świadkiem, jak moje obrazki kolorowały krasnoludki. Uwierzyłam, byłam zachwycona i opowiadałam z dumą koleżankom o tym wydarzeniu jeszcze przez tydzień. Krasnoludki w moim domu. Nie u koleżanki Basi, Joli i Ani. W moim domu, z moja kolorowanką. W pewnym okresie dziecięcego życia właśnie takie historie są ważne, bo się w nie naprawdę wierzy i pamięta do końca życia.
    batonzo@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo iż przeżyłam w swym dzieciństwie wiele wspaniałych chwil z rodzicami - pragnę opisać tę jedną, smutną, która utkwiła w mojej głowie i przyszła mi na myśl, gdy przeczytałam słowa Pani Joanny, zacytowane w wątku powyżej.
    Byłam może w IV klasie. Rodzice w domu organizowali jakąś uroczystość. Urodziny jednego z nich? Może imieniny? Nie pamiętam. W każdym razie dorośli pili wówczas alkohol. Kiedy goście opuścili nasz dom rodzice zorientowali się, że czegoś nie dopilnowałam, miałam coś zrobić i zapomniałam o tym. Nie pamiętam o co dokładnie chodziło, ale najpewniej byłam tak zaaferowana uroczystością domową, że czegoś (o czym rodzice wspominali mi pewnie niejednokrotnie) zapomniałam. Tata się zdenerwował i zaczął rozliczać mnie za moje przewinienie. Prawdopodobnie mówił coś o sankcjach, jakie rodzice na mnie nałożą za zaniedbanie (szlaban na podwórko, dodatkowe obowiązki itp. ;) ). Mama natychmiast stanęła w mojej obronie i doszło do kłótni między nimi. I o ile nie pamiętam jaki był powód tej kłótni to to, co wydarzyło się później - pamiętam bardzo dokładnie. Rodzice krzyczeli na siebie. Tata złapał kluczyki do samochodu i usiłował wyjść z domu. Mama krzyczała, żeby nie wychodził i że po alkoholu nie powinien prowadzić, zasłaniając swym ciałem drzwi wejściowe. Ja płakałam w głos i krzyczałam, że bardzo ich przepraszam, że to wszystko moja wina i ja już będę o wszystkim pamiętała. Cała się trzęsłam z poczucia winy (bo siebie obwiniałam za całą sytuację) oraz strachu (co stanie się, gdy tata usiądzie za kółkiem, a jeśli będzie miał wypadek?). W pewnym momencie rodzice zorientowali się co się ze mną dzieje. Natychmiast przypadli do mnie, zaczęli uspokajać, położyli spać. I choć niewiele było takich sytuacji w moim życiu - to ta zapadła w pamięć nieodwracalnie.
    Dziś,jako dorosła już osoba, wiem, że do konfliktu między rodzicami nie doszło z mojego powodu.
    Dlaczego właśnie tę sytuację wspominam? Ponieważ dzięki temu wydarzeniu zdaję sobie sprawę z faktu, jak reagują dzieci w sytuacjach konfliktu między rodzicami. Niejednokrotnie jestem wściekła na siebie, kiedy nasza 10-letnia córeczka jest świadkiem konfliktu między mną i mężem. Nieraz jesteśmy tak źli na siebie wzajemnie, że zapominamy o tym, iż nasze dziecko gdzieś z boku nas obserwuje - kiedy my pokrzykujemy i mówimy sobie przykre rzeczy. Kiedy się orientuję w sytuacji - od razu przywołuję na myśl samą siebie sprzed lat (rozdygotaną, zapłakaną i obwiniającą się za konflikt między rodzicami) i uspokajam natychmiast. Później rozmawiam z córeczką, że tak jak ona czasem kłóci się z koleżankami, tak między mną i jej tatusiem dochodzi czasem do konfliktów i nie powinniśmy pewnych rzeczy do siebie mówić. Przepraszam za to, że musiała słuchać tych przykrych słów między nami i zapewniam o naszej miłości do niej i do siebie wzajemnie. Boli mnie, że czasem nasze emocje (moje i męża) biorą nad nami górę i w ten sposób, chcąc nie chcąc, krzywdzimy też naszą cudowną córeczkę. Staram się tego nie robić, ale niestety zdarza się. Jedyne co mogę później zrobić - to uspokoić córcię, nim sytuacja zbyt mocno się zaogni. Na szczęście mąż uważa podobnie i też, kiedy tylko się zorientuje w sytuacji - kończy konflikt. Gdy emocje opadną, rozmawia się całkiem inaczej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, jeszcze email. ;)
      3dytka@vp.pl

      Usuń
  7. Mam wiele miłych wspomnień związanych z dzieciństwem. Jedno utarło mi sie najbardziej. Kiedy byłam mała, marzyłam o tym by mieć muszelki znad morza. Bujałam w obłokach. Tak bardzo chciałam je mieć, lecz nie miałam możliwości ich zdobyć. Aż w wieku 7-8 lat rodzina w Koszalinie zaprosiła moich dziadków na wesele córki. Dziadki oczywiście potwierdzili przybycie, ale powiedzieli, że zabierają swą jedyną wnuczkę, czyli mnie. Jaka była radosna, nie mogłam się doczekać tego dnia! W końcu kiedy nastał dzień wyjazdu, dłużyło mi się, bo kilka ładnych godzin w pociągu dla dziecka to żadna atrakcja. Dojechaliśmy szczęśliwie na miejsce, zostaliśmy rozgoszczeni, a następnego dnia, wujek zabrał nas nad morze! Stałam jak zaczarowana. Nic się nie odzywałam, tylko patrzyłam na te fale, na ten bezkres, na linię horyzontu. To było moje pierwsze spotkanie z morzem. Przeszłam się z babcią po plaży i nazbierałam całą garstkę muszelek, poupychałam w kieszenie, gdzie tylko się dało. Byłam taka szczęśliwa. Wiecie dlaczego pamiętam to zdarzenie? Dlatego, że warto wierzyć, bo jeśli wierzymy bardzo mocno, to marzenia potrafią się spełnić :) Moje się spełniło. :)

    Lubię jako Klaudia S.
    Obserwuję jako: Magnolia044
    Baner na fb: https://www.facebook.com/klaudia.skiedrzynskamatusiak
    klaudiaskiedrzynska@wp.pl

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. baner również na blogu: http://nhoryzonty.blogspot.com/p/konkursy.html

      :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...