niedziela, 10 stycznia 2016

Wena dopada mnie wszędzie. Wywiad z Joanną Sykat

Konkurs zakończony, teraz oddaję głos Joannie Sykat, która odpowie na Wasze pytania:

Dziewczyny miłe!
Tym razem padło sporo interesujących pytań i dlatego postanowiłam, że odpowiem każdej z Was na kilka z nich. I zanim zacznę, szybciutko o kryterium wyboru zwycięskiego pytania. Zadawania pytań autorowi to dość częsty sposób na przeprowadzenie z nim wywiadu. To lubię:) Nie lubię natomiast, gdy muszę wybrać to jedno, jedyne pytanie. Czym się kieruję? Tylko i wyłącznie serduchem. Jeśli pytanie coś w nim poruszy, to właśnie je obstawiam jako to wygrane:)


Czy zgodziła by się Pani na propozycję zekranizowania książki "Jutro zaświeci słońce" i kto mógłby w nim zagrać?

Jutro zaświeci słońce nie jest książką do ekranizacji. Raczej taką do adaptacji teatralnej, gdyż jest to monolog głównej bohaterki. Gdyby ktoś  zechciał się pokusić o takowe sceniczne przygotowanie książki, oczywiście, zgodziłabym się. Ale szczerze powiem, że tak na gorąco nie potrafię powiedzieć, kogo widziałabym w roli mojej bohaterki. 

Czy ma Pani jakieś ulubione motto, powiedzenie którym się kieruje w życiu? 

Staram się, by było to Carpe diem czy też Seize the Day, które przerabiam na Squeeze the Day. Czyli ciśnij każdy dzień do ostatniej kropli.

Pisanie książek, moim zdaniem, jest ciężką sprawą. Poszczególne wątki muszą mieć wspólny mianownik, a losy bohaterów (w dobrych książkach) zawsze mnie zadziwiają. Gdy Pani zaczyna pisać to cały pomysł na książkę już jest? Czy też powstaje w trakcie, pod wpływem chwili i impulsu?
Bywa różnie. Do tej pory pisałam książki, mając w głowie czasem postaci, czasem pierwsze zdanie, czasem zakończenie. Gdy rozpoczynam pisanie, książka niejako przejmuje stery i wykręca ścieżki czasem w przeciwną stronę niż ja sobie to zamierzyłam. I powiem szczerze, zawsze wychodzi o niebo lepiej niż moje obmyślenia. Dlatego ufam swojemu wnętrzu, intuicji i… historii, która opowiada się sama przez moje palce. Natomiast książka, za którą zabiorę się za chwilę jest obmyślana w stu procentach. I jak to wyjdzie, nie mam pojęcia.

Przeczytałam, że historie gonią Panią wszędzie i domagają się pierwszeństwa. Jest takie miejsce w którym szczególnie nachodzi Panią wena?
Wena dopada mnie wszędzie. Wystarczy jakiś wycinek rzeczywistości, usłyszana historia lub nawet fizjonomia zupełnie obcej mi osoby, a historia zaczyna kiełkować. Albo wpadnie w głęboką niepamięć, by o sobie przypomnieć w trakcie pisania książki. Nie poganiam weny, bo ta małpa wcale mi nie sprzyja, gdy mam zaplanowany czas na pisanie. Wtedy, przeciwnie, ja chcę, a ona wcale:)

"Proza Joanny Sykat zachwyca" - cytat z recenzji "Jutro zaświeci słońce" na jednym z blogów. Jak Pani odbiera zachwyt czytelników nad swoją osobą i tym co Pani pisze? Boi się Pani krytyki, czy twardo przyjmuje ją Pani "na klatę"?
Chyba każdy autor boi się krytyki. Zwłaszcza tej pierwszej książki. Pamiętam, że przy Wszystko dla ciebie niemal obgryzałam paznokcie z nerwów. Czytałam każdą recenzję. Teraz już aż tak się nie boję. Wiem, że mam wierne czytelniczki, które cenią moje książki i że w zasadzie recenzje w większej części są dobre. Jeśli kiedyś będzie na odwrót, to będzie to znak, że chyba coś nie dzieje się zbyt dobrze. Ale o tym na razie nie myślę.


Co Pani woli - wschody czy zachody słońca i dlaczego?

I to jest pytanie, które wskazało się jako zwycięskie. Wschody i zachody słońca, mimo że wytłumaczone naukowo, zawsze są magiczne. Ale o ile wschód niesie potężną dawkę energii, o tyle zachód jest spokojny i kojący. Uwielbiam pokoje, których okna wychodzą na zachodnią stronę nieba. Schyłek dnia to taki moment, kiedy wszystko zamiera. Cichną ptaki, drzewa nieruchomieją, a niebo ma przepiękne barwy. To zdecydowanie mój czas.

Gdzie tak naprawdę czuje się Pani i może być Pani sobą?
Z daleka od cywilizacji. Uwielbiam wyjeżdżać, bo wtedy wszystkie problemy zostają w Krakowie. Nie ma obowiązków, są tylko spacery, nasiadówki w naturze i spędzanie czasu z rodziną i znajomymi. To jest pełnia szczęścia.

Jakie są według Pani plusy i minusy bycia pisarzem?
Plusy to na pewno duża dowolność i brak nudy. Ok, niby piszę, niby ciągle przy komputerze, ale jednak każda książka jest inna. Inni są bohaterowie i historie, które opowiadają. Poza tym mogę pracować wszędzie. W domu pod kocem, pod chmurką. Mogę wyjść na spacer, kiedy chcę. Nie muszę prosić o urlop ani użerać się z wrednym szefem. Ale minusy są. Przede wszystkim świadomość, że jak nie napiszę, nie zarobię. Że jak zrobię sobie zbyt duży przestój, rynek zapomni. Że jak nie będę w stanie pisać, nie utrzymam się. I wreszcie, nieregularność i raczej niskie zarobki. Ale jak się robi to, co się kocha, minusy tracą na znaczeniu. 
Gdyby miała Pani zostać ambasadorką perfum jaki to mógłby być zapach?
Uwielbiam zapachy świeże, w których czuję nuty cytrusów i zielonej herbaty. Zapach musi się komponować z wiatrem i nie obciążać powonienia ani mojego, ani cudzego. Na razie jestem wierna Elizabeth Arden i do tej pory nie znalazłam satysfakcjonującego mnie odpowiednika. 

2 komentarze:

  1. Świetny wywiad, dziękuję za odpowiedzi na moje pytania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę:) To była przyjemność
    Joanna Sykat

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...