niedziela, 6 listopada 2016

Spotkania z poezją: Krystyna Walas Bugajczyk



Piękne wiersze przeważnie same mnie znajdują. Czasem wystarczy tylko dobrze się rozglądać np. po Facebooku… Tak było i tym razem, kiedy to urzekła mnie twórczość Krystyny Walas Bugajczyk. Bohaterka dzisiejszego wpisu urodziła się w Rawie Mazowieckiej w 1952 r. Od razu miłe skojarzenie, to rocznik moich rodziców.


Pani Krystyna z wykształcenia jest dyplomowaną pielęgniarką z uprawnieniami instruktora (nadzoruje adeptki tego zawodu na praktykach). – Pracę w szpitalu łączyłam z podróżami, recytacjami na uroczystościach oraz teatrzykiem lalkowym. Większość życia spędziłam w Warszawie – mówi. Podejmowała również prace społeczne. Jest żoną, matką, teściową, babcią i… poetką. Pisze od 1979 r. Debiutowała na łamach antologii „Pogubieni w stosach serduszek” pod red. Ryszarda Merzejewskiego (2015 r.). Poza tym publikowała także w Antologii Wiosennej grupy poetyckiej „Ogórd Poetów” pod red. Prof. Ryszarda Waksmunda oraz dr. Rafała Brzezińskiego (2016 r.), w antologii „Między słowami a brzegiem myśli”, w Almanachu „W deszczu słów” Klub Poetów Niepokornych (2016 r.). Na wydanie czeka „Letnia Antologia” grupy poetyckiej „Ogród Poetów” oraz Antologia „Między słowami a brzegiem myśli”. Jest również autorką tomiku wierszy „Dusza słowem zaklęta” (2015 r.).

- W związku z tym, że jest listopad, pozwoliłam sobie na pierwszym miejscu umieścić wiersze nawiązujące do święta zmarłych – kończy pani Krystyna. Oto one…

DO TYCH CO ODESZLI

o wy! co ciało wam zastygło, w bezruchu teraz trwa
i wstąpiliście w niebiański orszak dusz
o wy! co dziś błądzicie w labiryncie snu
w wieczności zamykając swych marzeń zeschły kurz

wy! wszyscy równi ! w tamtym świecie
tam się bogactwem nikt nie chwali
a każdy order okazały i tytuły
w ogniu piekielnym  wam się spali.

już niepotrzebne wam jest ciepło i marzenia
już niepotrzebne są wam naszych uczuć gesty
i nawet to co kiedyś ważne było
popiołem stało się bez reszty.

Autor: Krystyna Walas Bugajczyk.


KIEDY ODCHODZISZ

kiedy odchodzisz, to nawet niebo
staje się bledsze zapłakane
a moje łzy w tym smutnym niebie
jak twoje serce wciąż nabrzmiałe

kiedy odchodzisz to nawet ziemia
w oddechu swoim smutkiem zionie
w samotnej ciszy jest pogrążona
a w środku żar jeszcze płonie

kiedy odchodzisz to nawet kwiaty
nie chcą tak pachnieć jak pachniały
i usychają marzeń rabaty
radości wspólnych i lat wspaniałych

kiedy odchodzisz to ja w rozpaczy
nie chcę już marzyć i śnić
bo jak się dzisiaj rozstać mamy
kiedy tak pięknie miało być.

autor; Krystyna W. Bugajczyk.


a kiedy spadniesz w głąb nicości...

rozpryśnie się kamień w granitowej płycie
pogasną świec odwieczne ognie
dlaczego ma nie umrzeć życie
kiedy w oczach śmierci kona godnie
żaden tu rycerz dziś niepokonany
tyko tej jednej śmierci nie uniesie
przeznaczeniem nasz los jest pisany
życie się w jego zaczyna bezkresie
a potem w głąb wszechmocnej nicości
spadniemy wraz z tymi co wielką rangą
i tymi co doświadczyli życia podłości
to tam i tak to samo zagrają nam tango

30 październik 2010r
autor: Krystyna Walas Bugajczyk.


autor: Krystyna Walas Bugajczyk


na cmentarzu

wiecznym  spokojem drzewa kołyszą
jakby czuwały nad zmarłych   snem
w powietrzu smutna melodia  wisi
wiatr oszalały wyje tu dniem

pamięcią wspomnienia  leniwie się wloką
latami w sercu wieczny żarzy się znicz       
smutno i  przykro i oczy nam mokną
  krzyże jak groby  milczą wciąż

może tam pięknie że  płakać nie trzeba
szczęśliwszy  może  budzi się świt
może jest  słońce blisko do nieba
tajemnic śmierci nie zna nikt


TERAZ KILKA WIERSZY O MIŁOŚCI I O ŻYCIU


Myśl o tobie

myśl o tobie to drogi
dalekie i kręte
niepokój sumienia rzeźbiący sen
i obłąkanie
i wszystko co w życiu poznać warto
i to co jest święte
na kształt miłości najsłodsze konanie.

myśl o tobie to horyzont słodyczą
oblany 
dławiący ciszę spojrzeniem
gorącym
to morza ciemne tonie oczami
malowane
w słonecznej burzy  wiatrem piekące

myśl o tobie niezłomnej ciszy godziną
tęsknotą większą jak ocean świata
błyszczący lustrem i powłoką siną
 myśl o tobie melancholią całe płynie lata


Nikt nie cofnie

nikt nie cofnie życia fal
w wartki nikt nie skoczy strumień
płynie w duszy gorzki żal
świat nie wskrzesi  ludzkich sumień

dziś nie liczą się uczucia
żaden  się nie liczy gest
miłość z piękna jest wyzuta
najważniejszy szybki kęs

już nie dbamy o maniery
i nawyków mamy krocie
głośne lecą znów szlagiery
mądre rady toną w błocie

mowa polska szybkie danie
skrót gotowy na śniadanie
potem jeszcze jest kazanie
o pieniądze narzekanie

tak nam lecą dni za dniami
coraz szybciej  świat do przodu
nam marzenia giną snami
nie spełnione już za młodu


Dlaczego

Przemijasz jak życie
odchodzisz
przez szczelinę chwil
choć miałaś trwać wieki
miłości

dlaczego z  dwóch serc
jedno najczęściej
krócej szczęścia pragnie
a los dwa wyroki
dla jednej
wydaje miłości.

Oszalej  jesienią

zakochaj się w deszczu jesienią
kiedy pada i tańczy z zawieją
łzami szczęścia zachłyśnij nad ziemią
kochaj drzewa co od wiatru ciemnieją

w deszczu strugach oszalej nadzieją
niech twe troski   opadną czeredą
krople deszczu w brylanty zamieniaj
kiedy dosyć masz zmartwień i cienia

zatańcz z wiatrem kankana wśród drzew
w rytm płynących pod niebem obłoków
w żyłach rwąca popłynie znów  krew
radość znów się uśmiechnie o zmroku


Idzie miłość

idzie miłość jesienną szarugą
po ulicach przemoczonych na wskroś
idzie polem i drogą i aleją długą
na przystanku całuje kogoś ktoś

idzie miłość tęsknymi drogami
zapłakało już serce nie raz
gdy polnymi zbłądziła ścieżkami
ominęła nasz adres i nas

idzie miłość ja czuję to dziś
i nie będę mazgajem  fajtłapą
za miłością potrafię już iść
serce będzie mi drogą i mapą


Ślad przyjaźni

choć już lato uwiędło jesienią
zima mrozem zagląda do okien
tej przyjaźni lata nie zmienią
jest ta sama jak wtedy przed rokiem

podziękować to mało słowami
lepiej wyryć w pamięci i w sercu
ślad przyjaźni pomiędzy duszami
niż jej w letnim odszukać kobiercu

a gdy cisza zapadnie czasami
wtedy trudno się przebić przez mgłę
milczeć z tobą jest cudnie nocami
ty pamiętasz a ja o tym wiem


Kiedyś zapłacisz

kiedyś za wszystko zapłacisz
za myśli i słowa niechciane
za zło strząśnięte na braci
za pomoc diabła  i  sztamę

za prawdę pustą  bez wiary
musisz kiedyś zapłacić
i uśmiech oczu figlarny
nie będzie  znaczył co znaczy

za zdradę już nie kochaną
bo żyje w naszej pamięci
zapłacisz zawsze przegraną
za grzech przyjemny i ciężki

za wszystkie draństwa ogólnie
los ci  wystawi rachunek
musisz zapłacić podwójnie
gorzki wysączysz trunek

niczego nie ma za darmo
to tylko, tak się wydaje
 złożysz więc kiedyś ofiarę
niewiarę schowasz do bajek

ZIMĘ PAMIĘTASZ

Pamiętasz, zimę pamiętasz?
na ustach ciepłych topniał śnieg
każda sekunda była święta
wtopiona w serca naszego dźwięk

jak płatki białych pachniał róż
śnieg, się rozsypał pod nogami
i płynęliśmy w obłokach zórz
mrozem i wiatrem przyodziani

tak mało wtedy mieliśmy lat
słów też nie trzeba było wiele
i przejmujący bawił  chłód
i śnieg co spadał na powiekę

pamiętasz, zimę pamiętasz?
utknął nam  zaspach miłości bieg
kartka z adresem w szufladzie zmięta
i o tę miłość w sercu lęk.


SPOTKANIE

ależ to było spotkanie
zwiędłością liści złotawe
serce mi wtedy ukradłeś
kwiaty wręczyłeś jaskrawe

listopad mokrą aleją
dotykał naszych stóp
wnętrza przytłaczał tremą
uczuć jesienny duch

drzewa chyliły korony
nie przerywały słów
i szalał uczuć barometr
jakby do szczęścia nas wiódł


Nie obiecuj

nie obiecuj mi wielkiej miłości
chcę uwierzyć w ostatni mój sen
kiedy byłam do bólu  szczęśliwa
i nie chciałam by zbudził mnie dzień

nie obiecuj mi ramion szerokich
bo w niewielkim kawałku twej dłoni
schowam wazon uczuć  głęboki
ty go będziesz szanował i chronił

nie obiecuj mi słońca i nieba
plaż złocistych chwilą ogrzanych
bo nie zawsze  słowik tam  śpiewa
niezgłębione miłości arkany 

nie obiecuj nigdy za wiele
tylko tyle co możesz mi dać
słów nie puszczaj z wiatrem aniele
kochaj tylko na ile cię stać


Jeżeli zdążysz

autor: Krystyna Walas Bugajczyk

mroźny zimowy wstał dziś ranek
w okno zagląda słońca blask
przez ażurowe białe firanki
w tłumne spoglądasz ulice miast

śpieszy korowód w kolorze tęczy
jak obłok płyną marzeń tysiące
ważniejsze sprawy ciągle się piętrzą
i to pytanie, czy kiedyś zdążę?

wątpliwych wiele rodzi się myśli
trudno zatrzymać w biegu czas
lecz jeśli zdążysz to serce wyślij
bo ktoś bez ciebie tonie we łzach


Moja miłość

przyszła do mnie tak nieskromnie
zapukała w moje drzwi
jakże mogłam ją zapomnieć
przecież czasem mi się śni

żyłam w pustce nieświadoma
że w jej sercu żar się tli
że zasypia wciąż stęskniona
za nią wciąż marzenia szły

przyszła do mnie miłość moja
otworzyła z zamka drzwi
złota na niej błyszczy zbroja
nikt jej nie odbierze mi.

jeszcze trochę dobrych chwil
z życia mi zostało może
przeskoczymy wspólnie życie
ty pomożesz nam w tym Boże


Miłość  zawsze od kłamstwa jest chora

miłość nie żywi się kłamstwem
nie choruje na chroniczny brak czasu
lecz okryta szczerości jest płaszczem
twarz tęsknoty tuszuje grymasem

miłość wszystko szanuje bez reszty
odpowiada na każdy telefon
wciąż w przyjazne uzbraja się gesty
budowanie jej  ciągłą  zaletą

miłość zawsze potrafi wybaczyć
lecz nieprawda, że wcale nie cierpi
w samotności umiera z rozpaczy
nie zagaśnie, bo zostaną iskierki

miłość wiele potrafi zrozumieć
kłamać nigdy nie warto gdy kochasz
z nią kłopoty łatwiej przefruniesz
miłość zawsze od kłamstwa jest chora

Kiedyś

były kiedyś takie zimy
gdy pod stopą śnieg się skrzył
gwiazdy miały jasne miny
złoty księżyc blaskiem lśnił

były kiedyś takie noce
jak słoneczny jasny dzień
teraz tylko ptak szczebioce
na poduszce gwiazdy cień

przeminęły śnieżne zimy
posrebrzały skronie nam
chociaż w miłość wciąż wierzymy
wiatr nie porwie nas już w tan

dziś spokojnie płyną lata
tylko serca   roześmiane
pragną uciech tego świata
chcą być bardzo znów  kochane

lecz nie wrócą dni młodości
wiosną  zimą ani latem
we wspomnieniach  zakochani
wędrujemy naszym  światem


To tylko przyjaźń

chcesz bym zerwała przyjaźni struny
gdzie dawne dźwięki jeszcze brzmią
wspomnień czerwone ciągną się łuny
jak ptak pod niebem nadzieją mkną

porzucić przyjaźń taką z młodości
która mi skarbem i oparciem jest
o życie życie  bez litości
ty tak bezwzględnie do celu brniesz

odebrać pragniesz promień słońca
gdy mi na czole jasny zostawia cień
nikt nie zrozumie mnie do końca
bez tej przyjaźni trudny jest dzień

to tylko przyjaźń nas połączyła
dziś posklejanych luster rdza
splecione ręce w nich odbiła
i zrozumiałam, że ciągle trwa

Nie wiem

nie wiem co znaczy miłość
kiedy mówisz że kochasz
może to serca zawiłość ?
a może to tylko myśl płocha

może to uczuć tajemna godzina
pożądań chwilą zakwita nagle
a potem chłodem otuli nas zima
miłości zerwą się żagle

uczucia jest trudno pozbierać
by nazwać każde z osobna
czasem się niebo otwiera

a czasem piekło ogromne

2 komentarze:

  1. Świetny blog :D Przeglądam wiele blogów o takiej tematyce i muszę przyznać, że to jeden z lepszych jakie widziałam ;) Sama uwielbiam czytać, a nawet pisać książki.
    Aktualnie startuję z przyjaciółkami w konkursie ogólnopolskim i do 15 stycznia trwa głosowanie :) Byłybyśmy niesamowicie wdzięczne za wsparcie naszej ciężkiej pracy, gdyż chciałybyśmy dostać się do następnego etapu :) Każdy może oddać tylko jeden głos pod tym linkiem:
    https://ridero.eu/pl/books/mentis/
    Z góry dziękujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ever wanted to get free Twitter Followers?
    Did you know that you can get them AUTOMATICALLY & TOTALLY FOR FREE by registering on Like 4 Like?

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie choć kilka słów w komentarzu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...